http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Samantha Geimer w 2003 r.: Osądźmy film, nie człowieka

wyb. pst
2009-09-29, ostatnia aktualizacja 2009-09-29 02:22

Gdy Polański dostał nominację do Oscara za "Pianistę", Samantha Geimer, jego ofiara z 1977 r., powiedziała dziennikowi "Los Angeles Times":


Fot. Peter Kramer AP
Poznałam go, gdy miałam 13 lat. Powiedział mojej matce, że chce zrobić mi zdjęcia do francuskiego magazynu. Potem w domu Jacka Nicholsona na Mulholland Drive dał mi szampana i działkę quaalude - i mnie wykorzystał.

Nie zgodziłam się na stosunek. Powtarzałam "nie", ale on nie uznał tego za odmowę. Byłam sama, przestraszona.

Pozwaliśmy go, przyznał się do winy. Jego prawnik i nasz oraz prokurator zawarli ugodę. Sędzia ją zatwierdził. Ale ku naszemu zdumieniu w ostatniej chwili się wycofał i odmówił jej respektowania.

Niewątpliwie zrobił rzecz ohydną, straszną wobec młodej dziewczyny. Ale to było 25 lat temu. I szczerze mówiąc, skandal, jaki wybuchł, był tak traumatyczny, że jego postępek zbladł przy tym w moich oczach.

Dzisiaj, gdy jest nominowany do Nagrody Akademii, pytają mnie: Czy powinien dostać Oscara? Czy należy mu pozwolić na powrót do Stanów po ucieczce 25 lat temu?

Naprawdę nie mam już do niego żalu, ale również - żadnego współczucia.

Polański powinien być uhonorowany za wartość swego filmu. Myślę, że nie należy brać pod uwagę zdarzeń z przeszłości. Członkowie Akademii powinni głosować na filmy, które na to zasługują, a nie na ludzi, których uważają za popularnych.

Dla mnie Polański powinien przestać być zbiegiem i móc swobodnie podróżować. Nie powinien był nigdy znaleźć się w sytuacji, która skłoniła go do ucieczki. Powinien był wówczas odbyć karę zgodnie z ugodą.

Wiem, że płaci się cenę za ucieczkę przed wymiarem sprawiedliwości. Ale kto nie pomyślałby o ucieczce przed wyrokiem 50 lat z rąk sędziego, który bardziej był zainteresowany własną reputacją niż wydaniem uczciwego wyroku czy nawet dobrem ofiary?

Byłabym rada, gdyby Polański rozwiązał swoje problemy. Nie musiałabym wtedy już więcej o tym mówić. Czasem czuję, jakbyśmy oboje dostali dożywotni wyrok. Wtedy media zrobiły mi piekło na ziemi, od tamtej pory wciąż próbuję ten rozdział zamknąć.

Dzisiaj mam szczęśliwe życie. Mam trzech synów i męża. Lubię swoją pracę. Nikt nie musi się o mnie martwić.

Jedna rzecz nie daje mi spokoju -że to, co przydarzyło mi się w 1977 r., nadal zdarza się codziennie wielu dziewczynom. Ale ludzie zajmują się mną, bo Polański jest znaną osobą. To nie w porządku. Mam poczucie winy, że na mnie kieruje się uwaga, podczas gdy należy się ona wielu innym.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':