http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Uwolnić Polańskiego

Paweł Wroński
2009-09-29, ostatnia aktualizacja 2009-09-29 01:44

Prawdopodobnie dziś ambasadorowie Francji i Polski przekażą amerykańskiej sekretarz stanu Hillary Clinton list w obronie Romana Polańskiego


Fot. ENNIO LEANZA AP
W niedzielę w Kairze minister Radosław Sikorski informował, że w sprawie Polańskiego wspólnie wystąpią rządy Francji i Polski, których jest obywatelem. Będzie to apel o zwolnienie reżysera z aresztu. Sikorski dodał, że rozważa zwrócenie się do prezydenta Baracka Obamy o skorzystanie z prawa łaski. Formalnie jednak w takiej sprawie prawo łaski należy do gubernatora Kalifornii Arnolda Schwarzeneggera, skądinąd ikony Hollywood, jednego z najsłynniejszych aktorów kina akcji.

Wspólny tekst listu ministrów Bernarda Kouchnera i Sikorskiego został ostatecznie uzgodniony wczoraj wieczorem.

-Oby był skuteczny -powiedział szef polskiego MSZ, który odbywa podróż po Afryce. Wczoraj był w Kibeho w Ruandzie.

- Musi to być wystąpienie formalnie bezbłędne - tłumaczył wiceminister MSZ Jacek Najder. Dodał, że sytuacja prawna Polańskiego jest bardzo trudna.

Jak dowiedzieliśmy się w MSZ, treść listu pozostanie tajna. Wręczą go ambasadorowie obu państw w Departamencie Stanu USA. List ma mieć raczej "charakter naświetlenia sprawy niż żądania".

Premier Donald Tusk nazwał go wczoraj "inicjatywą nacechowaną pozytywną emocją". Dodał jednak: - Ja bym nie podnosił jakiegoś takiego narodowego larum. Natomiast trzeba podjąć wszystkie czynności, jakie podejmujemy wobec każdego polskiego obywatela, którego spotyka tego typu przykra sytuacja.

Prezydent Lech Kaczyński tłumaczył w niedzielę, że w takich sprawach "z Amerykanami jest trudno". Wczoraj był w Łodzi, której Polański, absolwent tamtejszej szkoły filmowej, jest honorowym obywatelem. - Poleciłem zbadać sprawę moim prawnikom - stwierdził prezydent. Dodał, że rozumie twórców, którzy wystąpili w obronie reżysera, ale wszyscy są równi wobec prawa. - Sprawa jest skomplikowana, bo przestępstwo, które popełnił, nie należy do najpiękniejszych. Z drugiej strony to zdarzenie sprzed wielu lat - mówił prezydent.

Inaczej wypowiedział się w radiowej "Jedynce" wiceprzewodniczący PiS Przemysław Gosiewski. Jego zdaniem Polska nie powinna interweniować, a z reżyserem, dopóki nie zostanie wydany do USA, powinni się kontaktować wyłącznie adwokaci. - Czyn, który popełnił Polański, wymaga największego potępienia. Sprawa ta ukazuje odstraszający charakter prawa - argumentował.

- PiS nie ma w sprawie Polańskiego stanowiska, to osobista ocena przewodniczącego Gosiewskiego - stwierdził rzecznik PiS Mariusz Błaszczak.

Z polskich polityków najmocniej w obronie Polańskiego wypowiada się minister kultury Bogdan Zdrojewski. Podobnie jak jego francuski kolega Frédéric Mitterrand. Francuski minister, nawiązując do burzliwej biografii Polańskiego, stwierdził, że żałuje, że "ponownie wystawiono na próbę tego, kto ich tak wiele zaznał".

Zdrojewski powiedział wczoraj, że wie, iż Polański nie wyraził zgody na ekstradycję i że toczą się ustalenia prawne obejmujące kwestię wyjścia za kaucją.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 14 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':