Najostrzej na zatrzymanie Polańskiego zareagowała prasa szwajcarska. "Czyżby zabrakło wyczucia, że to zatrzymanie wywoła oburzenie i niechybnie zaszkodzi wizerunkowi [Szwajcarii]?" - pyta
dziennik "Le Temps"."Czyżby
Szwajcaria chciała zadowolić Stany?" - pyta z kolei
"Le Matin", który łączy zatrzymanie Polańskiego ze sprawą nazwisk klientów banku UBS podejrzanych o oszustwa podatkowe w Stanach. "Sprawiedliwy wyrok [w sprawie Polańskiego] nie jest już możliwy po upływie takiego czasu i z powodu błędów w śledztwie" - zauważa
"Tages Anzeiger".
W Stanach największe dzienniki wystąpiły w obronie reżysera. O"dziwnych priorytetach prokuratora" pisze najważniejsza kalifornijska gazeta
"The Los Angeles Times"."Gdy stanowi ustawodawcy muszą dokonywać dramatycznych cięć w budżecie więziennictwa, wydaje się szczególnie niefortunne, by prokurator hrabstwa Los Angeles wydawał pieniądze podatników, by sprawdzić, czy po latach uda się wsadzić Polańskiego za kratki".
"Dlaczego akurat Szwajcaria - kraj, który tradycyjnie strzegł tajnych kont bankowych międzynarodowych przestępców i skorumpowanych dyktatorów - postanowiła aresztować Polańskiego? Musi się za tym kryć coś głębszego" - pisze w internetowym wydaniu
"Washington Post" Anne Applebaum. "Co dobrego wyniknie zuwięzienia kogoś, jeżeli czyn przestępczy przestał mieć znaczenie dla zainteresowanej strony" - pyta w portalu
"The Wall Street Journal" Marcin Sobczyk.
Sprawa Polańskiego była na czołówkach gazet francuskich. "Wszyscy za Polańskim" - tytułuje
"Libération". Francuzi, politycy i dziennikarze, nie darowali sobie uszczypliwości pod adresem Ameryki, wielkiej demokracji, która nie uznaje instytucji przedawnienia.
Wikipedia zablokowała wczoraj edycję hasła "Polański". Użytkownicy tej redagowanej w internecie encyklopedii kasowali sobie wzajemnie wpisy, nie mogąc dojść do porozumienia, co w haśle jest ważniejsze: dokonania reżysera czy sprawa seksu z nieletnią.