http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Behemoth idzie w Polskę. Wywiad z Nergalem

rozmawiał Robert Sankowski
2009-09-25, ostatnia aktualizacja 2009-09-24 17:33

- Spodziewajcie się rozmachu - mówi lider Behemotha Adam "Nergal" Darski rozpoczętej polskiej trasie koncertowej grupy

Wersja sceniczna - Nergal
Fot. Lukasz Giza / AG
Wersja sceniczna - Nergal
rozmowa z

Adamem "Nergalem" Darskim

liderem Behemotha

Robert Sankowski: Czekałeś na wyniki "Billboardu"?

Adam "Nergal" Darski: Tak. Ale wierzyłem że "Evangelion" poradzi sobie dobrze. Wynik z pierwszego tygodnia? Sprzedaliśmy dwa razy więcej płyt niż naszego poprzedniego albumu. To bardzo konkretny rezultat.

Konkretne jest też 55. miejsce na liście "Billboardu". To nie są żarty.

- W drugim tygodniu - 96. W trzecim też byliśmy wciąż w dwusetce.

Mówimy teraz o Stanach, ale bardzo dobre recenzje zbieraliście praktycznie wszędzie.

- To jest paradoks, że grając taką muzykę, chwilami zahaczamy już o mainstream. Tym bardziej że nie idziemy na kompromisy. Nowy album jest jeszcze bardziej brutalny niż poprzednie: "Demigod" i "The Apostasy". Nawet nasi znajomi, którym puszczałem "Evangelion" przed premierą, pytali, czy aby obrany przez nas kierunek nie jest trochę zbyt ryzykowny.

Co zrobiło na tobie większe wrażenie: miejsce w "Billboardzie" czy kilka tygodni spędzonych na topie sprzedaży w Polsce?

- Najważniejsze dla mnie jest to, że istniejemy 18 lat, wydaliśmy właśnie 9. album, który jest naszym najlepszym materiałem i został znakomicie przyjęty przez fanów, a na koncertach mamy komplety.

Nigdy wcześniej nie byłem aż tak entuzjastycznie nastawiony do jakiegokolwiek materiału zespołu Behemoth... Wczoraj byłem w radiu i po raz pierwszy od kilku tygodni posłuchałem paru kawałków. Popatrzyłem na nie z boku i pomyślałem: kawał naprawdę dobrej muzyki!

Słyszycie jakieś opinie od muzyków, z którymi stykacie się na koncertach? Skończyliście właśnie wielką trasę po Ameryce, na której występowaliście obok Marylin Manson i Slayera.

- Z kimkolwiek rozmawiam, słyszę gratulacje. Ta płyta wszystkim naprawdę się podoba. Co zaczyna być podejrzane. Nie jest dobrze, gdy wszyscy cię chwalą.

Nie zamierzaliśmy się z nikim ścigać. Kiedyś chciałem być lepszy technicznie, szybszy. Teraz jeśli przez cały numer miałem ochotę grać dwa akordy, to je grałem. Szczerość. Taki miał być ten album. Podoba się? To super. Nie podoba się? Też dobrze. Tym bardziej mnie cieszy, że najwyraźniej ludzie kupili naszą szczerość.

Skąd na albumie wiersz młodopolskiego poety Tadeusza Micińskiego?

- Chciałem, żeby znów na płycie Behemotha pojawił się tekst po polsku. Kiedyś próbowaliśmy śpiewać w tym języku, ale nie zawsze były to udane eksperymenty. Generalnie to trudny język do śpiewania, nie chciałem sam pisać jakiegoś paszkwilu, więc najprościej było sięgnąć do tego, co już jest. Do poezji. A że Miciński kiedyś był mi bliski, stanęło na jego "Luciferze".

Trudno było namówić do udziału w tym nagraniu Macieja Maleńczuka?

- W ogóle. On nie boi się wchodzić w różne dziwne klimaty. Nagrywa płytę, na której śpiewa pieśni maryjne, chwilę później album z jakimiś satanicznymi tekstami.

"Lucifer" przypomina, że tematyka, z którą mierzy się Behemoth, jest obecna w naszej kulturze od co najmniej stu lat. Miciński to niemal rówieśnik Alastaira Crowleya...

- Moim zdaniem tak naprawdę blisko Crowleya był Przybyszewski. On był prawdziwym wywrotowcem, dzikusem, magiem. Ale i Miciński jest postacią interesującą, choć co prawda padały pod jego adresem także oskarżenia o grafomanię. Podoba mi się w Młodej Polsce to, że jej twórcy nie uznawali żadnych granic. Byli nieustannie na przekór trendom, konwencjom.

Czego można się spodziewać po trasie koncertowej w Polsce?

- Rozmachu. Zagramy mniej więcej połowę nowej płyty, ale również sporo starych utworów. Po niektóre nie sięgaliśmy od kilkunastu lat. Planujemy też dodatkowe elementy wizualne. Nie zamierzamy robić z koncertów szopki, będzie jednak kilka mocnych patentów, po które do tej pory nie sięgał w Polsce żaden zespół metalowy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów