W Krakowie rozpoczął się wczoraj Kongres Kultury Polskiej, który ma pomóc w radykalnej reformie jej finansowania i organizacji. Trzydniowe spotkanie twórców, menedżerów kultury, ekonomistów zorganizowało Ministerstwo Kultury.
Iskrzyło od początku. Ludzi kultury sprowokował prof. Leszek Balcerowicz: - Im mniej państwa, tym dla kultury lepiej. Dopóki instytucje kultury będą uzależnione od aparatu polityczno-biurokratycznego, dopóty będą pojawiały się patologie. Dlaczego? Bo nie ma takich reform, które z trabanta zrobiłyby mercedesa - przekonywał. - Nie można przyjmować za uniwersalną regułę, że miarą wartości dzieła kultury jest to, że ludzie nie chcą za nie płacić. Mam wrażenie, że niekiedy pojawia się taka definicja kultury wysokiej.
Z kolei prof. Jerzy Hausner przyznał, że kultura musi pozostać domeną państwa, ale finansowaną z wielu źródeł. Ekonomistom dostało się od b. ministra kultury i szefa Teatru Wielkiego Waldemara Dąbrowskiego: - Daję zadanie: policzcie, ile jest warte dzieło Chopina z perspektywy budowania wizerunku Polski?
Źródło: Gazeta Wyborcza