http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"¦winki" Gliñskiego i religia kina

Tadeusz Sobolewski
2009-09-17, ostatnia aktualizacja 2009-09-16 17:04

Czy prostytucja m³odocianych ukazana w trzecim z kolei polskim filmie jest najbardziej chwytliwym tematem, u³atwionym sposobem dotarcia do problemów m³odzie¿y?

Obejrzane wczoraj w Gdyni g³o¶ne "¦winki" Roberta Gliñskiego - nagrodzone w Karlowych Warach - uchodz± za przyk³ad kina zaanga¿owanego. Podobnie jak "Galerianki" Katarzyny Ros³aniec ukazuj± na drastycznym przyk³adzie degrengoladê m³odych. Prostytucja m³odocianych okazuje siê najbardziej chwytliwym tematem polskiego kina, u³atwionym sposobem pozornego dotarcia do ich problemów. Jest w tym co¶ podejrzanego.

O takim, jak bohater "¦winek", mówi³o siê kiedy¶, ¿e "wpad³ w z³e towarzystwo". Dzi¶ tym "z³ym towarzystwem" jest cywilizacja rozrywki i pieni±dza, gdzie prostytucja okazuje siê pokus± szybkiego wzbogacenia siê. Gliñski uk³ada swoj± fabu³ê z elementów typowych, przez co nie staje siê ona prawdziwsza.

Oto miasteczko przy niemieckiej granicy ¿yj±ce z przemytu; m³odzie¿, która widzi jedyn± szansê w wyje¼dzie na saksy; bezrobotny ojciec, nieczu³a rodzina. Zostaje Ko¶ció³, który nie mo¿e pomóc, jest bowiem ju¿ tylko fasad± pozbawion± tre¶ci, oferuj±c m³odym krótkotrwa³± masow± ekstazê podczas spotkañ w Lednicy (temat na du¿y film). W kontra¶cie do nich Gliñski pokazuje berliñsk± gejowsk± paradê, wyuzdany karnawa³, na który trafia bohater "¦winek". Oto obraz cywilizacji na rozdro¿u, miêdzy Wschodem a Zachodem, pogr±¿aj±cej siê w pustce. Czy nie zbyt uproszczony, sprowadzony do frazesu o "zepsuciu Zachodu"? Zbyt szybko i mechanicznie dokonuje siê przemiana wra¿liwego, zdolnego ch³opca w potwora, przypominaj±cego Tereskê z dawnego filmu Gliñskiego. Pseudosocjologiczny opis zatrzymuje siê na poziomie tendencyjnej dydaktycznej powiastki, która nie niesie ¿adnych zaskoczeñ, obraca siê w¶ród gotowych uogólnieñ, nie tworzy postaci, nie wnika w g³±b sytuacji. Bohater filmu jest marionetk±. Tote¿ film Gliñskiego, mimo pozorów ostrej krytyki spo³ecznej, bij±cej we wszystkich i wszystko, nie wywo³uje spodziewanego wstrz±su. Nie wytrzymuje te¿ porównania z takimi filmami o m³odych bez szans, uwik³anych w chore zwi±zki, jak pokazywany w Cannes brytyjski "Fish Tank" Andrei Arnold czy jak polski "Luksus" Sztandery.

Rozmowy w multikinie

O festiwalu w Gdyni mo¿na powiedzieæ to samo, co pisa³a w³oska prasa o festiwalu w Wenecji: ¿e jest to "wyspa kina" po¶ród zalewu obrazów telewizyjnych, komputerowych, popcornowych filmów konsumowanych w galeriach handlowych. Ogromne, nieznane dot±d rozwarstwienie widowni jest faktem cywilizacyjnym. Napawa optymizmem widok t³umów m³odzie¿y zape³niaj±cych festiwalowe multikino Gemini, gdzie wy¶wietlany jest "Las" Duma³y, "Rewers" Lankosza, "Enen" Falka czy "Dom z³y" Smarzowskiego, ale ten festiwalowy boom nie przek³ada siê na frekwencjê w kinach. Kierownicy kin studyjnych w ma³ych miastach - czêsto jedynych, do których trafiaj± nagradzane polskie filmy - wiedz±, jak trudno zape³niæ widowniê. Nie odwrócimy ogólno¶wiatowego nurtu, ale mo¿emy mu siê przeciwstawiæ, p³yn±c pod pr±d. Rozkwit ma³ych i du¿ych festiwali to w³a¶nie wynik tego kulturalnego rozwarstwienia. Kino jako sztuka ¿yje dzi¶ w arthouse'owych kinach i na festiwalach takich jak ten. Wiêc w³a¶nie one wymagaj± wzmocnienia. Czerwony dywan, szum medialny - tak, bez tego nie ma festiwalu! Jednak z drugiej strony musi temu towarzyszyæ ¶wiadome wspieranie tego, co oryginalne, radykalne, a co w pogardliwym jêzyku dystrybutorów uchodzi za "niszowe". Tego selekcjonerzy gdyñscy do koñca jeszcze nie czuj±. Oby zrozumia³ to przysz³y dyrektor festiwalu w Gdyni.

Podczas gor±cej nocnej rozmowy re¿yserów i dziennikarzy Piotr Duma³a opowiedzia³ historiê swojej rodzinnej niedzieli: najpierw poszli do galerii handlowej, potem obejrzeli wystawê w Zachêcie, na koniec przypadkiem weszli do ewangelickiego ko¶cio³a, gdzie grupka ludzi s³ucha³a rozwa¿añ pastora. I to w³a¶nie okaza³o siê najwa¿niejsze tego dnia, stamt±d wynie¶li najwiêcej, nie bêd±c lud¼mi religijnymi. Czy to, ¿e w ko¶ciele nie ma frekwencji, oznacza, ¿e trzeba go zamkn±æ? Miêdzy sztuk± i religi± jest jaki¶ tajemniczy zwi±zek - mówi³ Duma³a. - Trzeba j± wspieraæ, nie poddawaæ siê, wierz±c, ¿e kultura nie znalaz³a siê jeszcze w stanie ostatecznego regresu. Nigdy nie wiemy, które "niszowe" zjawisko j± podtrzymuje, przyczynia siê do jej odrodzenia.

Andrzej Maleszka, twórca "Magicznego drzewa", ¶wietnego bajkowego thrillera dla dzieci, który jest w tej chwili najbardziej znanym i wziêtym polskim tytu³em filmowym w skali ¶wiatowej, mówi³ o tym, jak zdumiewaj± go ¿yczenia kolegów, ¿eby wreszcie zacz±³ robiæ filmy w Ameryce. Najbardziej przecie¿ liczy siê to, ¿e po raz pierwszy od lat dziecko mo¿e uto¿samiæ siê na ekranie ze swoim rówie¶nikiem mówi±cym po polsku, ¿yj±cym w ¶wiecie takim jak on. Dzieci karmione telewizyjnymi kreskówkami zosta³y pozbawione kina, ale czy nie dotyczy to w jakim¶ stopniu nas wszystkich, którzy z trudem odnajdujemy na ekranie lustro swoich prze¿yæ, swoj± "bajkê", swój filmowy "konfesjona³", swój szok.

¬ród³o: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencjê
  • Ocena:

    • s³abe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 g³osów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedzia³ek z ''Gazet±'':