Rozmowa z Krzysztofem Nowakiem*, szefem TVP 2
Donata Subbotko: Miał pan być dyrektorem "Jedynki", ale trafiła się "Dwójka". Co się stało? Krzysztof Nowak: Tak się składa, że byłem już m.in. wicedyrektorem TVP 1, więc "Dwójka" - gdzie jest więcej rozrywki i kultury - jest wyzwaniem, ale sądzę, że mam wystarczające doświadczenie.
Kiedyś dyrektorował pan też "Panoramie" i ją prowadził. Ma pan pomysł na wskrzeszenie trupa? - Tak. "Panorama" może odegrać jeszcze istotną rolę, o ile uda się ją umieścić w lepszym czasie i zmienić formułę. To sfera projektów.
Jakie programy kulturalne pojawią się w "Dwójce", skoro zdejmuje pan popularnych "Kulturalnych", program skierowany do młodych? - Nie da się wszystkiego zmieścić w ramówce. Jeśli mają pojawić się nowe programy, to inne muszą wypaść. Teraz kultury będzie w TVP 2 więcej. W październiku rusza "Kwartet literacki" - kameralny program o literaturze prowadzony przez Jacka Kopcińskiego. W dni powszednie o godz. 19.30 zaprezentujemy programy dokumentalne o wybitnych przedstawicielach polskiej inteligencji. Magazyn "Kocham kino" pojawi się o wcześniejszej godzinie, w piątki o godz. 18.05. Mamy też kilka nowych programów rozrywkowych, m.in. wieczór estradowy prowadzony przez Waldemara Malickiego z Zenonem Laskowikiem.
Pana poprzednik Wojciech Pawlak mówił, że misja to m.in. show "Gwiazdy tańczą na lodzie", bo zachęca do jazdy na łyżwach. - Dyrektor Pawlak - tak jak ja - próbował godzić wymogi misji telewizji publicznej z walką o widownię. Trudno wskazać kogoś, kto by nie popełniał tutaj błędów. Ja definiuję misję jako upowszechnianie wiedzy, inicjowanie debaty obywatelskiej, podnoszenie aspiracji kulturalnych i dostarczanie godziwej rozrywki - takiej, która przystoi telewizji publicznej, niesie ładunek wartości estetycznych i intelektualnych. To nie może być
telewizja, która służy tylko zarabianiu pieniędzy. Sens jej obecności na rynku usprawiedliwia to, co w BBC określa się jako public service.
To co przed pana powołaniem było w "Dwójce" dobrego, a co złego? - Nie myślę w kategoriach konfrontacyjnych, myślę raczej o rozszerzaniu oferty "Dwójki" - bo widownia z jednej strony lubi to, co ma, ale z drugiej - oczekuje zmian. Tzn. obok serialu "Na dobre i na złe" chce oglądać inne seriale. Dlatego one się pojawią. Przyszedłem tu w połowie lipca i na pewne zmiany było zbyt późno, ale one i tak powoli następują.
Zaproponowałem zarządowi wprowadzenie pasm dla programów edukacyjnych. Uruchamiamy projekt telewizji TVP Cogito, który ma wspomagać proces edukacji szkolnej i akademickiej. Pasma, które pojawią się w październiku w dni powszednie między godz. 11.30 a 14, zapoczątkują powstanie nowego kanału tematycznego - edukacyjnego. Te same programy będą dostępne później na internetowym wortalu edukacyjnym TVP Cogito. Wiele pozycji tego typu było już na antenie, ale rozproszonych, przez co niedostrzeganych. Czasami mówi się, że
TVN zrealizował film dokumentalny - a dziesiątki tych filmów każdego tygodnia pojawiają się na antenach TVP.
To sprawa tematów i promocji. - Jeśli chodzi o dokumenty, to wprowadziłem zmianę. W soboty i niedziele w godzinach popołudniowych proponujemy nowe pasma na polski dokument. Ze względu na kryzys chcemy na razie pokazywać filmy głównie z archiwów, ale takie, które przez późne godziny emisji widziało niewielu widzów.
W soboty wprowadzamy pasmo "Mistrzowie", gdzie pokażemy biografie wybitnych postaci ze świata kultury, nauki i historii Polski. W niedzielę pojawi się cykl "Kultura duchowa narodu", w którym zaprezentujemy dokumenty związane z polską kulturą w sensie tradycji literackiej, artystycznej itd. Pokażemy też dokumenty premierowe, np. 3 października w rocznicę upadku Powstania Warszawskiego - niekonwencjonalnie zrealizowany dokument o Powstaniu widzianym przez młodych ludzi.
Mamy też fabularyzowany dokument historyczny "Historia Kowalskich" pokazujący dzieje rodziny, która w czasie wojny ukrywała Żydów, za co Niemcy spalili ją żywcem w wiejskiej chałupie. To historia oparta na faktach, ale jej bohaterowie to ludzie nieznani, bez tytułu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Chcemy pokazywać też dokumenty o najnowszej historii Polski - minister edukacji ogłosiła nadchodzący rok Rokiem Historii Najnowszej Polski. Pokażemy więc zdarzenia i postaci związane z historią PRL i przejścia z PRL do III RP. Realizujemy np. film o KPN Leszka Moczulskiego - właśnie minęło 30 lat od chwili powstania tej pierwszej antykomunistycznej partii. Tak pojmuję realizację misji przez TVP - misji rozumianej jako służba publiczna.
Czy w tej służbie mieści się działanie na rzecz tolerancji? Pytam, bo jest pan przyjacielem Marka Jurka znanego z fundamentalnych prawicowych poglądów. Razem zakładaliście kiedyś Ruch Młodej Polski, potem ZChN, a w 2003 r. rekomendował pana w Sejmie do KRRiT. - Działanie na rzecz tolerancji wynika z misji telewizji publicznej. Natomiast to, w jaki sposób powinna być ona realizowana, jest sprawą dyskusyjną. Jest naszą sprawą wewnętrzną, co konkretnie powinniśmy pokazywać. Tu inicjatywa należy do dziennikarzy i twórców, którzy się tym zajmują. Przypomnę też, że mamy redakcję ekumeniczną, która na co dzień realizuje tę misję. Nie ma więc mowy, by na antenie doszło do zachowań sprzecznych z prawem.
Postanowił pan, że nową gwiazdą "Dwójki" będzie Jan Pospieszalski, który oprócz programu "Warto rozmawiać" prowadzi też "Pytanie na śniadanie". Czy jego poglądy są zbieżne z poglądami szefostwa stacji? - Nie wiem, czy są zbieżne, bo nie prowadziłem z panem Pospieszalskim głębokich dyskusji. Pytanie o niego jest troszkę zaskakujące w tym kontekście, bo "Pytanie na śniadanie" prowadzą osoby o różnych poglądach, których ja zaiste nie badam. Istotą rzeczy jest to, co się dzieje na antenie.