Jest jednym z tych artystów, dla których muzyczny świat nie ma granic. Urodził się na Kubie, mieszkał i studiował w Ekwadorze oraz Kaliforni, teraz koncertuje w Europie, Afryce, Azji i Amerykach. Nie dziwi więc, że w jego muzyce odzywa się tak wiele, często skrajnie różnych elementów. "Muzyka jest wszędzie, dlatego tak się za nią uganiam i wcale nie zamierzam przerywać podróży. Ostatnio zakochałem się w muzyce Mongolii i Aborygenów, powoli odkrywam też Europę. Ale chcę zakosztować kultury całego świata" - mówi.
Udowadniał to już wiele razy, nagrywając rewelacyjne płyty nawiązujące do jego afrykańskich korzeni ("Free Roots") czy nieco późniejsze, zaliczane do najlepszych albumów nurtu world music i nominowane do naród BBC oraz Grammy ("Pictures of Soul", "Mulatos"). Krytycy prześcigali się w zachwytach: "Sosa to prawdziwie oświecony umysł muzyczny", "wyprowadził muzykę afrokubańską w niedostępne dla niej dotąd rejony".
Jego najnowsza płyta "Aleatoric EFX" jest jednak wyjątkowa. Omar Sosa - wytrawny pianista i improwizator, mistrz instrumentów perkusyjnych, wokalista i znakomity kompozytor - stworzył bowiem fuzję, jakiej jeszcze nie było. Podstawą jego muzyki jest oczywiście czarna tradycja jazzu. Ale na tym nie poprzestaje, bo to byłby zwyczajny i ograny standard. Sięga więc po dokonania mistrzów klasycznej awangardy XX-wieku z doświadczeniami brzmieniowymi Johna Cage'a i Charlesa Ivesa na czele. Preparowany fortepian, gęsta i rozdrobniona na przemian faktura połączone z jazzowym drygiem dają niebywały efekt symfonicznej ekspresji. Jego pianistyka ociera się też momentami o wysublimowaną stylistykę minimal music, tworząc mocną kontrę do wcześniejszych, szaleńczych popisów improwizatorskich.
Najbardziej szokującym elementem jest jednak komputerowa elektronika i sampling, których Sosa używa niemal cały czas. Odzywają się tu zarówno odgłosy Czarnej Afryki (ostre perkusyjne rytmy, śpiewy i rozmowy czarnoskórych mieszkańców kontynentu), jak i preparowane i przetwarzane dźwięki fortepianu. Wszystko to Sosa łączy i podaje z olbrzymią swobodą i - co chyba najważniejsze - dyskrecją. Nie bombarduje ogromem udziwnionych brzmień, ale dozuje je powoli, z wyczuciem. Dzięki tej kompozytorskiej zgrabności otrzymujemy dzieło spójne i porywające różnorodnością. Zachwycające jest też to, że tę niezwykłą symfonię akustycznych i elektronicznych dźwięków Omar Sosa stworzył na żywo (nagranie jest rejestracją jego koncertu w Sendesaal Radio w Bremen). Nie ma tu żadnych studyjnych poprawek ani czarów. Tylko magia prawdziwej żywej muzyki.
Dziś Sosa zagra na Zamku w Szczecinie. 23 września wystąpi w Bielsku-Białej, a dzień później w Ostrowie Wielkopolskim. Szczegóły na www.morzemuzyki.pl
Omar Sosa "Aleatoric EFX"
Skip Records
Źródło: Gazeta Wyborcza