http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Noblistka rozlicza się z komunizmu

Jerzy Jarniewicz
2009-09-08, ostatnia aktualizacja 2009-09-11 11:06

Książka-legenda Doris Lessing miała wielkie znaczenie dla rozwoju świadomości feministycznej i dla rozrachunków zachodnich intelektualistów z flirtu z komunizmem

Kiedy Sylvia Plath próbowała znaleźć język opisu własnego doświadczenia znaczonego stanami depresji i manii samobójczej, przywołała, ku zgorszeniu krytyków, obrazy Holocaustu. Nie chodziło jej jednak o zrównywanie obu doświadczeń, ale o powiązanie prywatności z doświadczeniem zbiorowym, wykazanie ciągłości między osobistym dramatem a wydarzeniami zapisanymi w historii. Czyniła to jakby w obawie, że w przeciwnym razie jej prywatne doświadczenie 30-letniej kobiety może - w obliczu szaleństw historii - zostać uznane za trywialne i zniknąć bez śladu.

Być może to nie przypadek, że w tym samym czasie Doris Lessing opublikowała swoją najgłośniejszą powieść, w której historia postępującej dezintegracji głównej bohaterki splata się z opowieścią o dramatycznym rozpadzie politycznego ładu ówczesnego świata: mamy tu obrazy zimnej wojny i lęku przed konfliktem nuklearnym, żałosnej agonii kolonialnego porządku w Afryce, a przede wszystkim schyłku komunistycznej utopii.

Sama Lessing do 1956 r. należała do partii komunistycznej, ale ten wątek "Złotego notesu", w którym opisuje ona środowisko angielskich komunistów lat 50., nie jest jedynie echem jej biografii. Jest, jak Holocaust u Plath, odpowiednikiem dezintegracji dokonującej się w psychice jej bohaterek.

Zapis wielu świadomości

"Złoty notes" staje się tym samym zapisem wszechobejmującego kryzysu, który daje znać o sobie na wszelkich możliwych poziomach: psychicznym, politycznym, światopoglądowym i artystycznym.

Najwyraźniej kryzys ten widać w nowatorskiej formie dzieła Lessing: jest ono bowiem powieścią, która powieścią być nie chce, rzucając wyzwanie podstawowym założeniom gatunku. W czasach, gdy trudno uwierzyć w możliwość ogarnięcia rzeczywistości i stworzenia całościowego obrazu świata, tradycyjna powieść okazuje swoją bezsilność. Rozbite doświadczenie i rozwarstwiona tożsamość domagają się równie rozwarstwionej formy ich zapisu. I takim rozwarstwionym zapisem jest "Złoty notes".

Składa się z realistycznej opowieści o przeżywającej niemoc twórczą pisarce i z czterech notesów, w których bohaterka oddaje głos różnym stronom swojej osobowości. Notesy te, które czterokrotnie przerywają podstawową narrację, są prawdziwym katalogiem pisarskich konwencji. Znajdziemy tu dziennik intymny, dramat, wycinki prasowe, parodię literacką, scenariusz filmowy, publicystykę polityczną. W kolejnych notesach te same wydarzenia i postaci pojawiają się w innej perspektywie. Rzeczywistość się różnicuje, a ukryty sens opisywanych zdarzeń ginie w mnożących się zwierciadlanych odbiciach.

Choć jednak narracja rwie się, a języki, plany czasowe i punkty widzenia ulegają zmianom, istnieje spoiwo poszczególnych części - ich autorka. Spoiwo to szczególne, gdyż pisarka jest świadoma własnej nieoczywistości, czując, że składa się z wielu niedających się pogodzić tożsamości. Nie jest jedną kobietą, ale pojawia się pod różnymi postaciami, w różnych, zapisanych odmiennymi językami narracjach. Próbą scalenia, a więc także próbą ratowania ładu w chaosie doznań, jest dla niej pisanie - jak u Virginii Woolf, której nazwisko bohaterka Lessing nosi. Starając się zapanować nad swoim doświadczeniem, dzieli je na odrębne obszary zapisywane w osobnych notesach.

Trudno nie dostrzec w tym ironii: podział ma być bowiem drogą prowadzącą do scalenia i odzyskania tożsamości. Efektem końcowym takiego zabiegu nie jest jednak powrót do - niemożliwego już - jednolitego obrazu, ale oswojenie sprzeczności i rozpoznanie się w tym, co mnogie i zmienne. To trudne przewartościowanie udaje się bohaterce Lessing w piątym, tytułowym "złotym notesie".

Towarzyski komunizm

Opowieść o kobiecie próbującej radzić sobie z kryzysem tożsamości i coraz bardziej nieogarniętym światem splata się z opowieścią o zachodnim ruchu komunistycznym lat 50. Wydaje się, że siłą komunizmu, przyciągającą do niego postaci takie jak Lessing i jej powieściowe bohaterki, była nie tyle wizja sprawiedliwego świata, ile obietnica scalenia wielorakich doświadczeń, wpisania ich w jedną wyjaśniającą narrację.

Komunizm oferował także język, który tę wielość spójnie opisywał. Ale był także inny wymiar komunizmu, który wyłania się z kart tej książki. Nazwijmy go "towarzyskim" - w oczach powieściowych bohaterów Lessing partia zdawała się tworzyć wspólnotę ludzi powiązanych więziami silniejszymi niż więzi coraz bardziej rozpadających się instytucji społecznych: małżeństwa, rodziny, klasy społecznej czy narodu. Komunizm był więc pokusą intelektualną, oferując w czasach fragmentacji obraz świata scalonego; ale był także stylem życia, proponując w miejsce słabnących więzi społecznych spoiwo pozornie trwalsze, związane z wyznawaniem wspólnej wiary i przynależnością do prometejskiego, międzynarodowego ruchu.

Taka wizja komunizmu okazała się jednak mrzonką.

W "Złotym notesie" Lessing demaskuje nędzę tej utopii, wpisując jej agonię w historie innych rozbitych wspólnot. Podczas lektury tej misternie skonstruowanej powieści analogie narzucają się same - hipokryzja, która trawi relacje między kobietą a mężczyzną i kompromituje instytucję małżeństwa, znajduje swój odpowiednik w samozakłamaniu brytyjskich komunistów, którzy nie chcą przyjąć do wiadomości stalinowskiego antysemityzmu i jego ludobójczej polityki.

Narzędziem tej hipokryzji jest język - jeden z najważniejszych tematów "Złotego notesu". Jako instrument władzy i dominacji język, któremu przygląda się Lessing, tworzy zmistyfikowany obraz świata, coraz dalszy od tego, o czym mówi nam doświadczenie. Perfidia tego języka polega na tym, że ubezwłasnowolnia on podstępnie, narzucając się nam jako naturalny, uniwersalny żywioł.

W powieści Lessing znajdziemy sceny, w których bohaterki uprzytomniają sobie nagle, że nie wierzą w to, co mówią; że bezwolnie powtarzają całkiem obce im słowa. "Złoty notes", zapisany różnymi odmianami języka, każdą z tych odmian znakomicie kompromituje. Obnażony zostaje nie tylko komunistyczny żargon, ale też rasistowskie i seksistowskie frazesy, język prasy, mediów, biznesu, a wreszcie - co najciekawsze - język miłości. Tak, to nie pomyłka: język miłości bywa świadectwem równie fałszywej świadomości. "O czym mówimy, kiedy mówimy o miłości?" - pytał Raymond Carver w tytule tomu swoich znakomitych opowiadań, a Lessing to pytanie nieustannie powtarza, pokazując, jak język podsuwa nam frazy, niemające nic wspólnego z doświadczeniem. Dramat polega na tym, że od tych słów trudno się uwolnić, gdyż doświadczenie nie znajduje języka, który by je bez zafałszowania wyraził. W efekcie tę niemal tysiącstronicową powódź słów, jaką jest "Złoty notes", podszywa obsesyjna nieufność do języka.

Biblia femiznizmu

Najgłośniejszym być może aspektem powieści Lessing jest to, że pisarka swoje główne tematy - rozkład osobowości znajdujący analogię w rozkładzie ideologii i światopoglądów, sytuacja uwikłania się w obcych, zmistyfikowanych językach, czy to publicznych, czy prywatnych - rozpatruje na tle historii emancypujących się kobiet. Powieść osadzona w realiach lat 50., a wydana na początku następnego dziesięciolecia, towarzyszyła zmianom świadomościowym i obyczajowym zainicjowanym przez kobiece ruchy emancypacyjne, stając się szybko jedną z biblii feminizmu.

Bohaterką "Złotego notesu" jest kobieta wolna, samotna matka, finansowo niezależna, politycznie i towarzysko aktywna, prowadzącą bogate, bezpruderyjne życie seksualne.

Seks nie jest dla niej tabu, podobnie jak cała sfera wykluczonej z kultury kobiecej cielesności, o której pisze i mówi otwarcie. Choć zna wielu mężczyzn, prawdziwe, przyjacielskie relacje wiążą ją z inną kobietą.

Lessing nie tworzy jednak na tym feministycznym podłożu innej, kolejnej po komunizmie utopii. "Złoty notes" nie ma jednoznacznej wymowy - piętrzą się w nim sprzeczności, ton nadaje ironia, a parodia staje się środkiem obrony przed fałszywymi ideami i komunałami. Psychologiczny realizm sąsiaduje z Jungowską symboliką i formalnym eksperymentem.

To książka legenda o niekwestionowanym znaczeniu dla rozwoju świadomości feministycznej czy dla rozrachunków zachodniej lewicy połowy XX w. Jednak jej historyczna doniosłość nie przesłania wagi, jaką powieść ta ma dzisiaj - w czasach rozbitych obrazów, nicowanych języków i problematycznej tożsamości.

Doris Lessing, ''Złoty notes'', przełożył Bohdan Maliborski, Świat Książki, Warszawa

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':