Pogrzeb przerwał zdające się nie mieć końca zamieszanie wokół zmarłego 25 czerwca wokalisty. Od momentu zgonu jego ciało poddano dwukrotnej autopsji, wystawiono na wielkiej, zamienionej w popkulturowy show żałobnej ceremonii w hali sportowej mieszczącej kilkanaście tysięcy osób, w końcu złożono w kostnicy na czas ciągnącej się tygodniami dyskusji, gdzie właściwie będzie znajdował się jego grób. W czwartkowej uroczystości wzięło udział około 200 osób - najbliższa rodzina, w tym trójka dzieci Jacksona, najbliżsi przyjaciele i współpracownicy. W pożegnaniu gwiazdora wzięli udział między innymi Elizabeth Taylor, Macaulay Culkin oraz Gladys Knight, która zaśpiewała podczas pogrzebowego nabożeństwa.
Jackson został pochowany w wybudowanym na terenie cmentarza Great Mausoleum, które jest miejscem spoczynku między innymi Humphreya Bogarta, Jamesa Stewarta i Walta Disneya. Trumna wokalisty złożona została w prywatnej, zamkniętej części budynku, gdzie spoczywają takie hollywoodzkie legendy jak Clark Gable i Jean Harlow.
Tymczasem biznes wokół Michaela Jacksona kręci się nadal. Nieomal natychmiast po śmierci wokalisty ukazały się wznowienia jego mniej i bardziej znanych nagrań, nieautoryzowane biografie i filmy dokumentalne o życiu i twórczości gwiazdora. Właśnie taki zrealizowany w ostatnich tygodniach dokument zatytułowany "Historia Michaela Jacksona" już w sobotę zobaczymy w polskiej telewizji (
TVP 1, godz. 15.55). Nakręcony na początku tego roku, ale zmontowany już po śmierci gwiazdora film nie wyjaśnia żadnej z tajemnic jego życia prywatnego, nie epatuje też skandalami i kontrowersjami. Nie może być inaczej - to obraz zrealizowany w ścisłej współpracy z najbliższymi wokalisty - wypowiada tu się jego matka, rodzeństwo, bliscy przyjaciele. Brakuje w nim sensacji, w zamian jest co innego - intrygujący obraz jego kariery podbudowanej niebywałym estradowym talentem, o którym tak łatwo zapomnieć przy całej tej wciąż otaczającej postać artysty medialnej wrzawie.