http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

A potem..., Updike, John

Wojciech Orliński
2009-08-18, ostatnia aktualizacja 2009-08-20 15:16

Updike, pisząc te opowiadania kilkanaście lat temu, jako rówieśnik swoich bohaterów był u szczytu twórczej formy. Wiele z nich to małe prozatorskie perełki

A potem...

John Updike

przeł. Wojsław Brydak

Rebis, Poznań

Bohaterowie opowiadań zmarłego w tym roku Johna Updike'a zebranych w tomie "A potem..." mają jedną cechę - wiek, który sprawia, że przeżywają właśnie ostatnie przygody w swoim życiu. Czasem tą przygodą jest nowa żona, czasem wyjazd z pierwszą i jedyną żoną do dawno nieodwiedzanych przyjaciół, czasem przykra konieczność porządkowania spadku po rodzicach.

Niemal wszyscy wywodzą się z amerykańskiej klasy wyższej średniej, a więc praktycznie nie mają problemów materialnych. Można nawet poczuć lekkie ukłucie zazdrości, obserwując ich poziom życia - jeśli najdzie ich taki kaprys, to beztrosko przemierzają ocean klasą biznes, a potem Europę w wynajętym samochodzie.

Jednak ta zazdrość szybko przechodzi każdemu, kto od bohaterów Updike'a jest młodszy choćby o dziesięć, dwadzieścia albo i trzydzieści lat. Nie ma im czego zazdrościć, skoro zdrowie czy pogmatwana przez długie życie sytuacja rodzinna i tak nie pozwala im się nacieszyć tym wszystkim, na co ich stać.

Jak zwykle w prozie Updike'a dominuje nastrój łagodnej melancholii. Niewielu tutaj mamy bohaterów, o których z całą pewnością można powiedzieć, że wiedli szczęśliwe życie - wielu za to jest takich, u których można to wykluczyć.

Nie ma też jednak ludzi naprawdę nieszczęśliwych. Przewlekłe choroby lub ubóstwo pojawiają się tutaj najwyżej w tle jako zmartwienie bohaterów drugiego i trzeciego planu.

Sam Updike, pisząc te opowiadania kilkanaście lat temu, jako rówieśnik swoich bohaterów był u szczytu twórczej formy. Wiele z nich to małe prozatorskie perełki.

Utwór "Mężczyzna, który przeszedł do sopranów" to na przykład historia amatorskiego zespołu muzycznego założonego przez zaprzyjaźnione rodziny z Massachusetts. Im bardziej zespół doskonalił swój kunszt, tym większe wyzwania stawały przed więziami przyjacielskimi i rodzinnymi, które na początku go spajały - Updike z zachwycającą zręcznością używa muzyki jako metafory obyczajowych dramatów.

Inne świetne opowiadanie - "Rejs" - to z kolei opowieść o grupie Amerykanów, którzy wyruszyli w luksusową wycieczkę morską szlakiem "Odysei", od ruin Troi po wyspę Itakę, na którą przez dziesięć lat próbował powrócić Odyseusz powstrzymywany przez morskie potwory i boskie intrygi (tak przynajmniej tłumaczył się żonie). A Updike przy okazji bawi się efektownie motywami z mitologii greckiej.

Morał, który - być może wbrew intencjom pisarza - wyłania się z tego zbioru, jest taki, że w podeszłym wieku przynajmniej świetnie uprawia się prozę. Człowiek już wie wszystko o wszystkich ludzkich pasjach i ambicjach i wie lub może się już domyślać, ile będą one znaczyć w chwili, w której barman za ladą życia ogłosi, że właśnie przyjmuje ostatnie zamówienia.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':