http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Lekarz winny śmierci Jacksona?

jap
2009-07-28, ostatnia aktualizacja 2009-07-29 00:09

Za nagłą śmierć Michaela Jacksona może być odpowiedzialny jego osobisty lekarz Conrad Murray, który 24 godziny przed zgonem podał królowi popu bardzo silny lek znieczulający propofol - podają amerykańskie media, powołując się na źródła zbliżone do śledztwa.

Michael Jackson w Warszawie, 27.05.1997 r.
Fot. JERZY GUMOWSKI
Michael Jackson w Warszawie, 27.05.1997 r.
Propofol może powodować zakłócenia oddychania, zwolnić rytm pracy serca i obniżyć ciśnienie krwi. Powinien być stosowany jedynie w warunkach szpitalnych przez doświadczonych lekarzy. Murray kardiolog z Teksasu pozostaje w centrum śledztwa od 25 czerwca, kiedy to umarł Jackson, ale oficjalnych zarzutów jak dotąd mu nie przedstawiono. Wczoraj odmówił komentarza.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':