Za nagłą śmierć Michaela Jacksona może być odpowiedzialny jego osobisty lekarz Conrad Murray, który 24 godziny przed zgonem podał królowi popu bardzo silny lek znieczulający propofol - podają amerykańskie media, powołując się na źródła zbliżone do śledztwa.
Propofol może powodować zakłócenia oddychania, zwolnić rytm pracy serca i obniżyć ciśnienie krwi. Powinien być stosowany jedynie w warunkach szpitalnych przez doświadczonych lekarzy. Murray kardiolog z Teksasu pozostaje w centrum śledztwa od 25 czerwca, kiedy to umarł Jackson, ale oficjalnych zarzutów jak dotąd mu nie przedstawiono. Wczoraj odmówił komentarza.