http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prezesów ci u nas dostatek

Jacek Fedorowicz
2009-07-08, ostatnia aktualizacja 2009-07-07 18:07

Telewizyjna paranoja zapewne jeszcze szczytu nie osiągnęła - możliwości TVP akurat w tym względzie wydają się nieograniczone - ale na pewno zbliżyła się doń wydatnie. Liczba prezesów uznających samych siebie za jedyną władzę w mediach publicznych lada chwila stanie się dwucyfrowa.

Jacek Fedorowicz
Jacek Fedorowicz
Po korytarzach na Woronicza biegają różne indywidua o nieciekawej powierzchowności i wzajemnie się zawieszają. Jedna wielka zawiesina.

PiS uważa, że głównym winowajcą jest PO, bo sprzymierzyła się z Farfałem. Platforma PO uważa, że winne jest PiS, bo sprzymierzyło się z Samoobroną. Farfał uważa, że winien jest Siwek, bo sprzymierzył się z szatanem. Samoobrona jeszcze nic nie uważa, ale jest spokojna, że swoje dostanie, choć nie wiadomo, czy dostanie według umowy, czy po uważaniu.

Prasa uważa, że winna jest Platforma, bo nie chciała być gajowym i nie zrobiła porządku, a Tusk sobie sprytnie przekalkulował, że lepiej nie mieć telewizji, niż mieć. Swoją drogą współczuję Tuskowi: zrobiłby skok na telewizję - wszyscy by go potępili. Nie zrobił skoku - to samo. A może nawet trochę bardziej, bo udaje niewiniątko, że niby taki praworządny, taki nie-Kaczyński, a wiadomo, o co chodzi.

W całej aferze najbardziej mi żal strażników. To nie są "ludzie telewizji" od lat nawykli do zmian na górze, instynktownie wyczuwający, kogo zacząć słuchać, a kogo przestać, komu się ukłonić, a kogo nie zauważyć. Umiejący w każdej chwili zachować się tak, żeby móc potem wytłumaczyć każde niewykonanie polecenia, albo też każde wykonanie, gdy do władzy dochodzi ten, który oczekiwał niewykonania. Wygi telewizyjne potrafią zresztą tak się schować w momentach zawirowań, że nikomu nie udaje się do nich dotrzeć z jakimkolwiek poleceniem. To wszystko należy do podstawowego kanonu zachowań i do tego sprowadzają się na ogół ich fachowe umiejętności. Wśród kilku tysięcy pracowników TVP jest podobno wielu takich, którzy ukryli się jeszcze za Miazka, Walendziaka, a nawet Drawicza, ciągle pracują w TVP, mimo że od lat nikt ich na oczy nie widział.

Co innego strażnicy. W ich fachu nie ma miejsca na kombinowanie, wszystko ma się odbywać rzetelnie wedle przepisów i wyobrażam sobie, co przeżywać musi strażnik, kiedy jakiś prezes każe mu kogoś wynieść z budynku razem w fotelem i nigdy więcej nie wpuszczać, a chwilę potem ten wyniesiony przedstawia się jako nowy prezes i każe tego poprzedniego zamknąć w toalecie. Gdzie siedzi już trzeci prezes i twierdzi, że przejmuje dowodzenie.

Czytałem w gazetach wiele różnych analiz i prognoz, we wszystkich rozpatrywano przeróżne scenariusze, na ogół przewidywano długie lub bardzo długie rządy Farfała, nie zauważyłem nigdzie, żeby ktoś przewidział greps z radą nadzorczą, z którego wynikł nagły triumf Siwka, fuksa w ostatniej gonitwie. Na taki numer nikt nie wpadł. Czyżby Jarosław Kaczyński, nasz podwórkowy Machiavelli, wracał do formy?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':