http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Radiowa "Dwójka" strajkuje

Rozmawiała Donata Subbotko
2009-07-07, ostatnia aktualizacja 2009-07-07 09:43

Fot. Robert Kowalewski / AG

Jutro Program 2 Polskiego Radia zamilknie na dobę. Zamiast audycji pracownicy i przyjaciele najbardziej kulturalnej i misyjnej polskiej stacji będą czytać protest przeciwko dramatycznej sytuacji finansowej anteny

„Szanowni Państwo, to jest akcja protestacyjna Zespołu Programu 2. Nasze istnienie jest zagrożone m.in. na skutek dramatycznie zmniejszających się wpływów z abonamentu. Tylko stabilne finansowanie pozwoli zachować na dotychczasowym poziomie naszą ofertę muzyczną, literacką i publicystyczną. Tylko zapewnienie środków odpowiadających zakresowi pełnionej przez nas misji kulturalnej i edukacyjnej uchroni nasz Program przed nadaniem w najbliższym czasie ostatniej audycji: »Requiem dla Dwójki «. Nie skazujmy radia publicznego na milczenie”.

Taki komunikat będą czytać przez całą dobę dziennikarze i współpracownicy stacji. Zamiast audycji "Dwójka" nada swój historyczny sygnał i odgłosy ptaków.

Rozmowa z

Małgorzatą Małaszko-Stasiewicz

zastępcą dyrektora Programu 2 Polskiego Radia

Donata Subbotko: Dlaczego postanowiliście zastrajkować właśnie teraz?

Małgorzata Małaszko-Stasiewicz: Zdarzyło się kilka zbiegów okoliczności i skumulowało wiele frustracji. Od pół roku finanse Programu 2 są radykalnie ograniczane, podczas gdy uwaga opinii publicznej i dziennikarzy zajmujących się mediami skierowana jest na telewizję publiczną.

Mamy trzecią wersję ustawy medialnej - i nie ma w niej żadnych zapisów, które mogłyby spowodować minimalne poczucie bezpieczeństwa w zespole Programu 2, który zajmuje się wyłącznie kulturą. Jesteśmy anteną, do której nie byli i nie będą zapraszani politycy - w związku z czym nie wchodzimy w zakres ich zainteresowań.

Nikt się o nas nie upomina, może z wyjątkiem środowisk twórczych, lecz ich głos również jest przez polityków lekceważony.

A Program II to jedyna stacja, która nadaje koncerty nie tylko polskie, ale z racji współpracy z Europejską Unią Nadawców (EBU) - także z Europy, Kanady i Australii. Jednak żeby być mecenasem kultury, musimy mieć zagwarantowane środki. W ustawie medialnej nie ma żadnego zapisu wspominającego o istnieniu zespołów muzycznych Polskiego Radia, które są finansowane z budżetu Programu 2. Do tej pory finansowaliśmy działalność koncertową i nagraniową Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, Polskiej Orkiestry Radiowej prowadzonej przez Łukasza Borowicza, Orkiestry Kameralnej "Amadeus" z siedzibą w Poznaniu prowadzonej przez Agnieszkę Duczmal i Chóru Polskiego Radia z siedzibą w Krakowie prowadzonego przez Włodzimierza Siedlika. Konstruując zapisy ustawy, nikt nie pomyślał, że istnieje statutowy obowiązek Polskiego Radia do nagrań i organizowania koncertów. Przecież ci muzycy podtrzymują współczesne życie muzyczne w Polsce.

Jak wygląda dzisiaj sytuacja Programu 2?

- Już w styczniu było wiadomo, że budżetu z tego roku nie możemy porównywać z tymi z minionych lat, które i tak nie były najlepsze. Ale nikt nie miał o to pretensji - mamy świadomość tego, że kultura nie istnieje w próżni i trzeba uwzględniać sytuację rynkową. Rzecz w tym, że Program 2 już od jakiegoś czasu podejmuje desperackie próby ograniczenia różnych działań. Dziennikarze, których honoraria znacznie spadły, np. sami inwestują w wyjazdy. Ale w tej chwili nasz budżet spadł aż o 50 proc. w stosunku do ubiegłego, skromnego roku. Nie będzie nas stać ani na produkcję programów, ani nawet na nadawanie powtórek, bo za jedną minutę powtórki płacimy 71,49 zł. Nie mówię już o współfinansowaniu czy organizowaniu festiwali, takich jak np. Warszawska Jesień, Pieśń Naszych Korzeni, Wratislavia Cantans, Sacrum Profanum, Misteria Paschalia czy Chopin i jego Europa

Czego oczekujecie po tym proteście?

- Rzetelnej pracy nad ustawą i świadomości, że pewne zabezpieczenia muszą być gwarantowane. One nie mogą zależeć od doraźnych przepychanek politycznych. Można spojrzeć na to, jak jest finansowane brytyjskie BBC czy ARD, czyli sieć mediów publicznych w Niemczech, gdzie każdy land ma swoją orkiestrę. W Polsce utrzymujący nas dotychczas abonament określa się pejoratywnym mianem "haraczu". Sytuacja z ustawą medialną najbardziej uderza w takie programy jak radiowa "Dwójka" czy TVP Kultura, czyli stacje, które nie wpisują się w mechanizmy gospodarki rynkowej i w których nie ma polityków, więc spisuje się je na straty.

Liczycie na solidarność?

- To apel do naszych kolegów dziennikarzy, którzy napomkną coś czasem o "Trójce" czy "Jedynce", czyli radiach o innym profilu, a o "Dwójce" nie ma ani słowa.

Czy to znak czasu, że taki program jak nasz nie może być potraktowany jako temat, news? Co mamy zrobić? Myśmy się przecież dotychczas na wszystko godzili. Teraz granica naszej odporności została przekroczona.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 65 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Droższe papierosy = mniej palaczy

Podniesienie akcyzy na papierosy zwiększy wpływy do budżetu państwa i uratuje życie 7 proc. Polaków - twierdzi w najnowszym raporcie Światowa Organizacja Zdrowia

Prosty scenariusz z nieoczekiwaną puentą

Fakt, panie władzo, wystąpiłam w filmie porno, w trójkąciku. On jeden i nas dwie. Fakt, dostałam za to 1200 zł, ale liczyłam na dyskrecję! A teraz, fakt, dostałam SMS. Mam zapłacić 500 zł, bo inaczej wpuszczą film do sieci. No jak tak można?!

DODATKI I KOLEKCJE GAZETY WYBORCZEJ

W środę z ''Gazetą'':

  • Gazeta Dom