http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Piątka dla Open'era

Robert Sankowski
2009-07-01, ostatnia aktualizacja 2009-07-01 08:07

Dodatkowy dzień muzyki, więcej scen, więcej koncertów, więcej wykonawców i powrót wielkiej legendy rocka - to atuty tegorocznego Open'era

Mike Patton
Fot. Jay Blakesberg Jay Blakesberg
Mike Patton
ZOBACZ TAKŻE
Festiwal konsekwentnie się rozrasta. W tym roku rusza już w czwartek i nawet jeśli pierwszego dnia nie na wszystkich scenach będzie działo się coś interesującego (na tej poświęconej world music czy młodym polskim talentom nie będzie działo się zupełnie nic - obie wystartują w piątek), to nie ulega wątpliwości, że organizacyjnie festiwal jest na fali wznoszącej. A co i kto wśród około 60 zespołów i imponującej porcji imprez towarzyszących sprawia, że każdy, kto interesuje się muzyką, powinien wybrać się do Trójmiasta?

Po pierwsze: Faith No More

Open'er kojarzy się przede wszystkim z prezentacją nowej muzyki, ale tym razem najjaśniejszą gwiazdą festiwalu są weterani. Faith No More największe sukcesy odnosiło na przełomie lat 80. i 90. Kalifornijski zespół był doskonałym przykładem triumfu ówczesnej alternatywy - w fantastycznym stylu mieszał rock, metal, punk, pop, funk i hip-hop. Ta fuzja stylów dała mu dwa wielkie albumy - emanujący niesamowitą energią "The Real Thing" z 1989 roku oraz późniejszy o trzy lata imponujący rozmachem i wyobraźnią "Angel Dust". Potem ze składu zniknął gitarzysta Jim Martin, a parę lat później rozsypał się cały zespół. Teraz powraca - bez Martina, ale z innym gigantycznym atutem: wokalistą Mikiem Pattonem. To bez wątpliwości jedna z najbardziej oryginalnych i twórczych postaci współczesnej sceny muzycznej - współpracował między innymi z jazzmanem Johnem Zornem, awangardowym artystą elektronicznym Merzbowem, Björk oraz hiphopowym beatboxerem Rahzelem. Jeśli jego koledzy z zespołu wzniosą się choć w części do jego poziomu, Faith No More swoimi klasycznymi już piosenkami zdmuchnie z open'erowej sceny młodą konkurencję.

Po drugie: Q-Tip

Kolejny weteran, choć z zupełnie innej półki i bajki. Wizyta Q-Tipa to przede wszystkim prezent dla wielbicieli muzyki hiphopowej. Nowojorski muzyk przez całe lata stał na czele jednej z oryginalniejszych raperskich formacji lat 90. - A Tribe Called Quest. Zespół należał do funkcjonującej na przełomie lat 80. i 90. muzycznej koalicji The Native Tongues (współtworzyli ją także Jungle Brothers oraz De La Soul), która wprowadziła do hip-hopu afrocentryczną tematykę tekstów, pozytywny przekaz i zamiłowanie do jazzowych sampli. Po rozpadzie grupy Q-Tip dał się poznać nie tylko jako wykonawca solowy, ale także jako producent, który równie dobrze czuje się w awangardowym hip-hopie, jak i we współpracy z takimi artystami jak Mariah Carey czy Norah Jones.

Po trzecie: Santigold

Jeszcze chwilę temu nazywała się Santogold (tym pseudonimem firmowała debiutancki album, ale zmieniła go, gdy pewna amerykańska firma jubilerska oskarżyła ją o wykorzystywanie jej nazwy). Naprawdę nazywa się Santi White. Amerykańska wokalistka powaliła krytyków na kolana, bezkompromisowo mieszając punk, nową falę, współczesną gitarową alternatywę, hip-hop, soul, funk oraz muzykę taneczną. Jej płyta "Santogold" potrafi przyprawić o zawrót głowy - wydany w ubiegłym roku album to nieokiełznana galopada pomysłów, w których nie ma praktycznie żadnych ograniczeń. A przy okazji - co równie ważne - to równocześnie świetne popowe piosenki. Koncert Santi to gwarantowany hit Open'era.

Po czwarte: Alter Space

Dobrą tradycją wielkich wakacyjnych festiwali są boczne sceny, które dają masowej publiczności okazję zetknięcia się z niszowymi wykonawcami, jakich na co dzień nie ma okazji, a czasem i ochoty oglądać. Open'er pamięta o tej kulturotwórczej roli muzycznych spędów i oferuje swoim widzom Alter Space. Scenę, na której w tym roku pojawią się między innymi łącząca sztuki wizualne z zaangażowaniem społecznym grupa plastyczna Twożywo, niezwykle oryginalna, znana zarówno ze scen koncertowych, jak i z teatrów, tworząca muzykę improwizowaną formacja Kormorany oraz uważani za prekursorów polskiej muzyki noise weterani trójmiejskiej sceny Szelest Spadających Papierków. Alternatywa dla alternatywy? A niby czemu nie?

Po piąte: sam festiwal

Największe europejskie festiwale mają najczęściej po kilkadziesiąt lat tradycji. Same w sobie stanowią znak firmowy, który przyciąga fanów czasem bez związku z listą występujących w danym roku artystów. Open'er dopiero pracuje na taką markę, ale już ma spore sukcesy. Festiwal chętnie chwali się dobrymi ocenami wystawianymi przez zagraniczne media. W tym roku może do kolekcji dorzucić dodatkową. I to autorstwa Brytyjczyków, którzy na letnich festiwalach znają się jak mało kto. W wakacyjnym zestawieniu "The Times" wymienił Open'er jednym tchem obok takich gigantów jak duńskie Roskilde czy niemiecki Rock Am Ring. W Polsce na forach internetowych znaleźć można narzekania, że tegoroczny zestaw gwiazd na Open'erze jest nierówny. Ale takie prawo fanów - pokręcą nosem, a potem do Trójmiasta i tak pojadą.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 18 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':