http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nagroda im. Moczarskiego dla Paulssona

Adam Leszczyński
2009-06-25, ostatnia aktualizacja 2009-06-25 23:14

Naszą Nagrodę im. Kazimierza Moczarskiego za najlepszą książkę historyczną roku - przyznaną wczoraj po raz pierwszy - dostał Gunnar S. Paulsson za "Utajone miasto", książkę o Żydach ukrywających się poza gettem w Warszawie w latach 1940-45

Gunnar S. Paulsson odbiera statuetkę od Elżbiety Moczarskiej, córki patrona nagrody
Fot. Adam Kozak / AG
Gunnar S. Paulsson odbiera statuetkę od Elżbiety Moczarskiej, córki patrona...
Gunnar S. Paulsson
Fot. Adam Kozak / AG
Gunnar S. Paulsson
ZOBACZ TAKŻE
To książka poruszająca - mówi o tym, jak Żydom udawało się przeżyć dzięki polskim przyjaciołom, znajomym i znajomym znajomych. Ale opowiada też, jak Żydów denuncjowano, szantażowano i zarabiano na ich przechowywaniu.

To książka nowatorska. Napisano wiele prac o getcie, ale tak poważnej o Żydach ukrywających się poza gettem nie było. Paulsson próbuje na wiele pomysłowych sposobów liczyć, ilu Żydów ukrywało się w "utajonym mieście". Według jego szacunków - 28 tys. A pomagało im 60-70 tys. Polaków. W Warszawie działało także 3-4 tys. szmalcowników.

To również historia osobista. Matka Paulssona, Żydówka, ukrywała się "po aryjskiej stronie". Jej pierwszy mąż, Polak z AK, zginął w Buchenwaldzie. Po wojnie znalazła się w Szwecji, gdzie wyszła drugi raz za mąż. Tam się Paulsson urodził, a wychowywał się w Wielkiej Brytanii i Kanadzie. Zaczął studia historyczne późno - miał 39 lat. Wcześniej pracował jako informatyk i studiował psychologię. "Utajone miasto" napisał na podstawie pracy doktorskiej, którą obronił w Oksfordzie.

- Książka jest znakomita warsztatowo - chwalił przewodniczący jury prof. Henryk Samsonowicz. - Paulsson stawia niesłychanie zasadne pytanie: czy te 70 tys., którzy pomagali Żydom, to wielu? Czy mało? Można było uratować pięć, sześć razy więcej? Dlaczego mimo wszystkich represji, jakie spadały na polskich mieszkańców Warszawy za ukrywanie Żydów, znalazło się kilkadziesiąt tysięcy odważnych? Odpowiedź pozostawia czytelnikom.

Nagrodzie patronuje Kazimierz Moczarski. - Żołnierz i bohater Armii Krajowej, demokrata, człowiek, dla którego wolność i demokracja były wartościami najistotniejszymi, stalinowski więzień, autor jedynych w swoim rodzaju "Rozmów z katem" - mówił naczelny "Gazety" Adam Michnik. - Nagroda ma być wsparciem dla środowiska historycznego, które troszczy się o prawdziwy kształt naszej historii.

W jury zasiadali historycy: Władysław Bartoszewski, Andrzej Friszke, Andrzej Garlicki, Andrzej Krzysztof Kunert, Daria Nałęcz i Henryk Samsonowicz - oraz pisarz Tomasz Łubieński i reporterka Teresa Torańska.

Mieli trudny wybór. Nominowanych do nagrody było dziesięć książek, m.in.: ¨"Historia pijaństwa w czasach PRL" Krzysztofa Kosińskiego, ¨"Karuzela na placu Krasińskich" - eseje Tomasza Szaroty o okupacji, ¨korespondencja Jerzego Giedroycia i Czesława Miłosza pod redakcją Marka Kornata ¨"Kawior i popiół" Marcii Shore, historia fascynacji polskich intelektualistów komunizmem.

Temperówka na statuetce

Opowiada Elżbieta Moczarska, córka Kazimierza Moczarskiego

- Mały przedmiocik z korbką to bardzo ważny element statuetki Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego. Jest to replika temperówki Ojca czy, jak mawiał, maszynki do temperowania ołówków, specjalnie zamówionej u przyjaciela jadącego do Stanów. Był to jeden z Jego ulubionych i często używanych przedmiotów. Temperówka stała na Jego stole przy lampie obok papierów, gazet, maszyny do pisania i siedzącego często tam naszego kota Buzka. Ojciec bardzo się cieszył z tej maszynki, był zachwycony możliwościami uzyskania różnej grubości ołówka czy kredki. Nie pozwalał mi samej temperować w niej ołówków - była Jego. Na swoich tekstach, a także kolejnych rozdziałach "Rozmów z katem" nanosił różnokolorowe redakcyjne uwagi ostrym, zatemperowanym ołówkiem.

Na statuetce jest napis: "Jasność uogólniania i precyzja szczegółów" - to motto mego Ojca z Jego dziennika, który zaczął pisać w 1956 r. po wyjściu z więzienia.

Statuetkę zaprojektował Jacek Kowalski, absolwent wydziału rzeźby ASP w Warszawie

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 15 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów