http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rewolucja kulturalna Hausnera

Rozmawiał Roman Pawłowski
2009-06-10, ostatnia aktualizacja 2009-06-10 16:44

Instytucje kulturalne rządzą się regułami socjalistycznego zakładu pracy, strukturalnie wciąż tkwią w PRL. Królują w nich oportunizm, etatyzm i przerost zatrudnienia - uważa b. wicepremier Jerzy Hausner przygotowujący na zlecenie rządu radykalną reformę zarządzania kulturą

Ministerstwo nie może zajmować się dzieleniem pieniędzy dla bibliotek czy teatrów
Rys. Jacek Gawłowski
Ministerstwo nie może zajmować się dzieleniem pieniędzy dla bibliotek czy...

Napisz do nas co o tym myślisz: listydogazety@gazeta.pl



Hausner opowiada "Gazecie", jako pierwszej, o szczegółach rewolucji, która może wzburzyć całe środowisko artystyczne.

Ministerstwo Kultury powinno jego zdaniem wycofać się z zarządzania instytucjami kulturalnymi, zostawiając sobie tylko najważniejsze, m.in. Operę Narodową, Filharmonię Narodową i Teatr Narodowy. Teatry i muzea powinny być w większym stopniu finansowane przez prywatnych sponsorów. Proponuje, by firmy mogły przeznaczać 1 proc. swego podatku od osób prawnych (CIT) na wspieranie dowolnie wybranej instytucji kulturalnej.

Ponadto zaleca:

•  uwolnić płace w kulturze - obecnie gaże są dramatycznie niskie i uzależnione od narzuconej przez ministerstwo siatki płac;

•  równy dostęp do publicznych dotacji instytucji publicznych, społecznych i prywatnych - wszystkie musiałyby stawać do konkursów na równych prawach;

•  finansować ochronę zabytków z kar za samowolę budowlaną i podatku od usług turystycznych.

•  możliwość likwidacji lub przekształcenia kulturalnej instytucji i powołania na jej miejsce nowej, zarządzanej przez inny podmiot, np. spółkę pracowniczą czy fundację.

Kultura to ostatnia dziedzina życia publicznego, która nie została w pełni zreformowana po 1989 r. Chociaż pod koniec lat 90. państwo przekazało samorządom większość muzeów, teatrów, filharmonii i galerii, to jednak sposób ich działania pozostał na ogół taki sam. Ponad 70 proc. ich budżetu pochodzi z dotacji organizatora. Większość kosztów pochłania utrzymanie budynków i wynagrodzenia, zaledwie 10 do 20 proc. środków przeznaczona jest na działalność. System nastawiony jest na trwanie, a nie na rozwój, a kultura traktowana jest jako obciążenie.

Sytuację mogłyby zmienić organizacje pozarządowe, fundacje, stowarzyszenia i prywatne osoby, które coraz aktywniej włączają się w działalność kulturalną. Barierą jest dostęp do publicznych pieniędzy. W Warszawie tylko 10 proc. całego budżetu na kulturę i ochronę dziedzictwa trafia do organizacji pozarządowych. A i tak warszawski samorząd przeznacza na ten cel najwięcej pieniędzy w kraju.

Przygotowywana w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego reforma ma to zmienić. Pracuje nad tym zespół ekonomistów i specjalistów od zarządzania kulturą pod kierunkiem prof. Jerzego Hausnera, wicepremiera i ministra gospodarki za rządów SLD (2001-05). Jeśli minister Bogdan Zdrojewski zaakceptuje ich propozycje i wprowadzi do nowej ustawy o działalności kulturalnej, będzie to rewolucja w kulturze.

Rozmowa z Jerzym Hausnerem

Roman Pawłowski: Według prognoz wydatki na kulturę mają spaść w najbliższych latach o 2-3 proc. Kto ucierpi najbardziej?

Jerzy Hausner: Publiczne instytucje kultury, szczególnie w mniejszych miastach, na wsi. Większą szansę obrony przed kryzysem ma kultura w wielkich miastach. Podczas spowolnienia w latach 2001-03 najbardziej ucierpiała ochrona i konserwacja zabytków. Później system odbudowano dzięki pieniądzom z UE, ale pokusa szukania oszczędności w zabytkach została. One się nie upomną o swoje.

Z pańskiego raportu wynika, że instytucje kultury są źle zarządzane i nieprzygotowane na kryzys. Zarzuca im pan klientyzm, oportunizm, etatyzm, przerost zatrudnienia, dobieranie kadr na zasadzie negatywnej selekcji. To przypomina ocenę socjalistycznej gospodarki z początku lat 90. Czy rzeczywiście nic się od tego czasu nie zmieniło?

- Generalnie reguły socjalistycznego zakładu pracy pozostały, choć są wyjątki. Są muzea, teatry, galerie nowocześnie zarządzane, które starają się wychodzić do publiczności, starają się o własne finansowanie. Większość funkcjonuje jak za dawnych lat, czekając, aż ludzie sami do nich przyjdą. Kultura cierpi na rozdwojenie jaźni, część instytucji działa według zasad rynkowych, część za państwowe pieniądze, jak w PRL-u. To rodzi negatywne zjawiska, ludzie z jednej strony pracują w publicznych instytucjach za marne grosze, z drugiej dorabiają sobie w telewizji, filmie czy na prywatnym rynku. Ci, którzy nie mogą dorabiać, są sfrustrowani.

Co pan proponuje?

- Trzeba wytrącić ten układ z inercji. Zmienić podstawowy element - instytucję kultury. Dziś ta instytucja jest dziwolągiem prawnym, finansowym i organizacyjnym. To zakład pracy z poprzedniej epoki. Trzeba dopuścić różne formy prawne: nie tylko podmioty publiczne, ale społeczne i prywatne. Samorządy muszą mieć możliwość wyboru, czy chcą same prowadzić biblioteki, domy kultury, teatry, czy może wolą zlecić to organizacjom pozarządowym albo osobom prywatnym.

Samorządy kontrolują ponad 80 proc. instytucji kultury. Czy wierzy pan, że same pozbawią się wpływu na ich działalność i obsadę stanowisk?

- Gdyby pan zobaczył, jak samorządy w ostatnich latach przestawiły się na współpracę z organizacjami pozarządowymi, toby pan nie miał wątpliwości, że to dobre rozwiązanie. Po wejściu w życie ustawy o pożytku publicznym, której byłem współautorem, samorządy nauczyły się, że czasami lepiej jest zlecić prowadzenie domu opieki sektorowi pozarządowemu, bo to tańsze i bardziej efektywne, niż brać na siebie garb zarządzania. Samorządy nie muszą organizować same festiwali, mogą wybierać kompetentnych organizatorów. Instytucje kultury mogą prowadzić uniwersytety. Dlaczego nie miałyby powstać teatry uniwersyteckie albo uniwersytecka filharmonia?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 52 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów