Cudowna kariera Magdy M., Magdalena Miecznicka, Wydawnictwo Literackie, Kraków "Cudowna kariera Magdy M." raczej nie zawstydzi prozaików, od których ongiś Miecznicka wymagała arcydzieł, nikogo nie zepchnie ze sceny literackiej, nie namiesza w światku artystycznym. Olga Tokarczuk i Michał Witkowski (oboje ugodzeni ostrym piórem recenzentki "Dziennika") mogą spać spokojnie. Być może odrobinę zaniepokojone powinny poczuć się autorki wyrobów literackopodobnych, bo to z nimi Miecznicka postanowiła konkurować.
Debiutancka powieść Miecznickiej to rzecz - jak przystało na popularną literaturę kobiecą - o miłości, karierze i stylu życia przedstawicieli wielkomiejskiej klasy średniej. Umieszczona we właściwym kontekście, a więc obok powieści takich autorek, jak Izabela Sowa czy Monika Szwaja, wydaje się propozycją co najmniej intrygującą.
Tytuł bynajmniej nie jest aluzyjny, choć pewnie jest autoironiczny. Tytułowa bohaterka ma tyle wspólnego z postacią znaną z popularnego serialu, że również jest piękna, wykształcona, perfekcyjna, odnosi sukcesy w pracy zawodowej i ma dość skomplikowane życie osobiste. Owe komplikacje wyrażają się w ciągle ponawianym pytaniu, czy na miłość można sobie pozwolić. Z kolei z autorką (to także Magda M.) łączy bohaterkę metryka, co jest tutaj o tyle ważne, o ile Miecznicka pragnie wypowiedzieć kilka prawd o swoim pokoleniu. Ale po kolei.
Trzydziestoletnia Magda M. leży na plaży w Acapulco i próbuje podsumować swoje dotychczasowe życie. Wypoczywa na słynnej meksykańskiej plaży, gdyż jest jedną z tych, którym się udało. Ta ceniona pracownica firmy konsultingowej podróżuje po całym świecie, obraca się w świetnym, kosmopolitycznym towarzystwie. Żyje tak, jak chciała, a o tym, czego ma pragnąć, dowiedziała się jeszcze w czasach studenckich z luksusowych magazynów dla pań. Co zatem roztrząsa bohaterka?
Otóż podejrzewa samą siebie, że pasje, którym się oddaje, mają zagłuszyć jakąś prawdę o niej. Jak się łatwo domyślić, Magda M. jest kobietą zranioną. Ranę zadał ojciec, który porzucił rodzinę, kiedy bohaterka miała 4 lata. Magda orientuje się, że jej beznadziejne związki miłosne (nieliczne zresztą), ofiarowanie siebie (w całości i bez zastrzeżeń!) korporacji oraz pogoń za snobistycznymi doznaniami (zakupy w drogich sklepach, modne knajpy,
podróże,
ekskluzywne sporty) są motywowane chęcią ucieczki od zranionego "ja".
Fabuła "Cudownej kariery " jest dość konwencjonalna, co innego zasługuje na odnotowanie. Zdumiewa powściągliwość, z jaką debiutantka pisze o życiu erotycznym swojej bohaterki. Pruderię tę można by wziąć za przejaw indywidualnych skłonności pisarki i na tej uwadze poprzestać. Sęk w tym, że nie można, ponieważ proza Miecznickiej jest zbyt poważnie uzależniona od "wyzwolicielskich" opowieści w rodzaju "Seksu w wielkim mieście".
W narrację raz po raz wcinają się uogólnienia i obserwacje obyczajowe podobne do tych, jakie notuje felietonistka Carrie Bradshaw. Tyle że u Miecznickiej są to dywagacje cnotliwej pensjonarki, u Candance Bushnell, autorki wspomnianego tu bestsellera, aforyzmy - by tak rzec - postkoitalne. Twierdzę, że ów unik jest znaczący. Obnaża bowiem bajkowość "Cudownej kariery Magdy M."; to, że jest ona napisana życzeniami, nie zaś orzeczeniami.
Miecznicka próbuje nas przekonać, iż jej bohaterka jest przedstawicielką pierwszego pokolenia, które weszło bez kompleksów w światową kulturę korporacyjno-konsumpcyjną, odniosło prawdziwy sukces. Ale jakoś dziwnie weszło. Czyżby na swoich konserwatywnych warunkach?
Magda M. nie łyka prozaku, nie jest seksoholiczką, nie miewa nawet wątpliwości (np. związanych ze swoją niewolniczą pracą), jej kariera w najmniejszym stopniu nie jest etycznie podejrzana. Być może dlatego, że owa cudowna kariera możliwa jest tylko na papierze, na którym wiele bajek spisano.
I żeby była jasność - nie mówię, że powieść ta jest niewiarygodna, a kreacja tytułowej bohaterki skłamana. Wszak jedno i drugie należy do konwencji popularnej prozy kobiecej. W obrębie tego nurtu Magdalena Miecznicka, dzięki inteligencji i świadomości literackiej, może wiele w przyszłości osiągnąć. Tymczasem powitajmy jeszcze jedną bajarkę spod znaku glamour.