Reżyser Krzysztof Krauze kilka tygodni temu wezwał na łamach "Gazety", by na znak protestu przeciwko rządom Piotra Farfała w
TVP nie oglądać telewizji publicznej 3 maja.
Wielu twórców w reakcji na pomysł bojkotu TVP odpowiada jednak: "to słuszne, ale po co?", a nawet: "to głupie, bo rządy Farfała i tak kiedyś się skończą". Czy naprawdę staliśmy się tak praktyczni, że gesty w obronie wartości mamy gdzieś i, co gorsze, staramy się to uzasadnić? Bo przecież Farfał faktycznie kiedyś z TVP odejdzie. Może w tym roku, a może w przyszłym. Jak widać, politycy nie spieszą się z usuwaniem byłego neofaszysty z instytucji, która ma największy wpływ na polską kulturę.
"Spróbujmy zawstydzić polityków - napisał Krauze w liście do widzów TVP. - Namawiam, żebyśmy 3 maja nie oglądali telewizji publicznej. Przyznacie, że to dobra, symboliczna rocznica. Zróbmy sobie taki egzamin z demokracji".