http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Osiemnaście mil książek. Największy antykwariat świata

Anna Arno, Nowy Jork
2009-04-22, ostatnia aktualizacja 2009-04-21 17:41

Takim hasłem reklamuje się nowojorski Strand Bookstore - największy antykwariat świata. Jak w czasach internetowego handlu utrzymać księgarnię, która nie sprzedaje komercyjnych powieścideł?

ZOBACZ TAKŻE
Słynna księgarnia na rogu 12. Ulicy i Broadwayu to punkt zaznaczony gwiazdką w każdym przewodniku. Znaleźć można tu wszystko - od wystawionych na zewnątrz książek za dolara po warte kilkadziesiąt tysięcy bibliofilskie wydania na trzecim piętrze.

Strand Book Store powstał w 1927 r. jako jeden z 48 antykwariatów w legendarnym Book Row - działającym w latach 1890-1960 nowojorskim zagłębiu bukinistów.

Noszący miano po ulicy wydawnictw w Londynie Strand jest jedyną księgarnią z tamtego okresu, która przetrwała do dzisiaj i pozostaje w rękach tej samej rodziny. Pierwszy Strand ze skromnym kapitałem 600 dol. i własnym księgozbiorem otworzył Ben Bass. Dziś księgarnię prowadzi jego syn Fred Bass razem ze swoją córką Nancy Bass Wyden. Fred Bass zaczął pracować w sklepie ojca jako 13-letni chłopiec i choć Strand rozrósł się wielokrotnie, kierownik nadal osobiście przyjmuje książki do skupu.

Nałogowi bibliofile, jeśli akurat muszą oszczędzać, powinni omijać Strand z daleka - wychodzą stąd objuczeni zakupami, zwłaszcza że książki sprzedawane są po konkurencyjnej cenie. Strand skupuje pozycje antykwaryczne, końcówki nakładów, zwroty, ale trafiają tu także pachnące jeszcze farbą drukarską nowe tytuły prosto z wydawnictw. To raj dla tych, którzy lubią wyławiać niespodziane skarby - tuż obok starego wydania można znaleźć nową kieszonkową wersję tego samego tytułu. Jeśli czegoś akurat nie ma na składzie, wystarczy pokręcić się przez godzinę - jest bardzo prawdopodobne, że tytuł właśnie się pojawi.

Na trzecie piętro, do działu Rare Books, trafiają kolekcjonerzy. Można tu trafić na książki z autografem autora. - Trzeba mieć refleks i trochę szczęścia - opowiada menedżerka Christina Foxley. Najdroższą pozycją (40 tys. dol.) był w marcu ,,Ulisses" z ilustracjami Henriego Matisse'a i z autografami pisarza i artysty. Matisse nie przeczytał powieści Joyce'a, zilustrował po prostu dzieje Homerowskiego bohatera. Kiedy Joyce zorientował się, że obrazki nie mają nic wspólnego z jego powieścią, przestał podpisywać książki - dlatego zachowało się tylko ok. 200 egzemplarzy z autografami obu artystów. - Szef bardzo lubi tę książkę i ciągle podwyższa cenę. Po prostu chce ją mieć dla siebie - śmieje się Foxley.

Wszystkie książki - nowe i antykwaryczne - są wpisywane do internetowego katalogu. Jeśli jakiegoś tytułu brakuje, Strand go w ciągu dwóch dni sprowadzi, o ile nakład nie jest wyczerpany. Nowojorski antykwariat sam prowadzi sprzedaż wysyłkową, współpracuje także z innymi internetowymi księgarniami, m.in. z Amazon.com. - Ludzie często zamawiają książkę przez internet i dostają ją w pudełku ze Strandu. Często okazujemy się najtańsi w sieci - mówi menedżerka.

Sprzedaż przez internet to ok. 30 proc. obrotów Strandu. Aby utrzymać ogromną księgarnię w czasach zakupów dokonywanych kliknięciami, potrzebny jest marketing. Standardem są spotkania autorskie, wykłady, podpisywanie książek. W internecie trwa konkurs fotograficzny, którego tematem jest Strand. Popularne w Nowym Jorku są gadżety z logo Strandu - koszulki, kubki, notesy, torby. Projektują je często tacy artyści jak David Hockney czy Art Spiegelman. Kiedy kilka lat temu japońska gazeta uznała torbę z logo Strandu za najmodniejszą pamiątkę z Nowego Jorku, księgarnię zaczęły odwiedzać wycieczki Japończyków, którzy kupowali po kilkadziesiąt toreb.

Strand jest miejscem, gdzie wypada bywać. Można tam spotkać poetów, wizjonerów, mistyków, intelektualistów i pseudointelektualistów, raperów i modelki, a także odludków, którzy nie bywają nigdzie indziej. Zaglądają tu Lou Reed, Jim Jarmusch i Yoko Ono, Michael Jackson i Tom Cruise, Johnny Depp i Julia Roberts, Bono i David Bowie. Księgarnia stale uzupełnia w internecie długą listę swoich sławnych klientów.

Czym Strand różni się od wielkich sieciowych księgarni jak Barnes & Noble czy Borders, które można znaleźć w każdym amerykańskim mieście? Na jego półkach brakuje książek komercyjnych, popularnych powieścideł. - Wiemy, co czytają nasi klienci. Choć codziennie przewijają się tu tysiące ludzi, rozpoznajemy stałych bywalców - mówi Christina Foxley. Strand nie ma kawiarni, obowiązkowej dziś w dużych księgarniach. - Rozważaliśmy ten pomysł parę lat temu, ale w okolicy jest tyle barów kawowych, że szkoda tracić miejsce. Kiedy organizujemy spotkania, przesuwamy tylko kilka regałów na kółkach - tłumaczy Foxley.

Do Strandu trafiają jednak także klienci, którzy czytają mało albo wcale. Od ponad 20 lat księgarnia oferuje usługę ,,Books by the foot" (książki na stopy). Można zamówić kompletną bibliotekę - płaci się według długości półek i rodzaju książek. Tak skomponowana biblioteczka pełni funkcję dekoracyjną, a książki dobierane są nie tylko według kryteriów tematycznych, ale też rozmiarów i kolorów. Stopa (ok. 30 cm) oprawnych w skórę tomów kosztuje 400 dol., stopa albumów o sztuce - 250 dol., ale półki można też zapełnić najtańszymi książkami, po 10 dol. za stopę.

Z tej usługi często korzystają ekipy filmowe. Dla serialu ,,Rodzina Soprano" Strand wyposażył biblioteczkę psychologa. Sieć odzieżowa J. Crew postanowiła zmienić swój image i zamówiła książki jako dekorację do swoich sklepów. Książki na stopy kupują także agenci nieruchomości i sieci hotelarskie. - Ostatnio zamówienie złożył nowy Library Hotel z centrum Manhattanu - opowiada Nancy Bass Wyden. - Była z tym niezła zabawa. Każdy pokój ma inny temat - matematyka, przyroda, jest też Pokój Kochanków. Europejczycy lubią takie hotele. Czasem hotele zamawiają zestawy najtańszych książek, licząc się z tym, że gość, który wyjeżdża, a jest w środku powieści, zabierze ją ze sobą.

- Większość Amerykanów ma dwie-trzy półki książek. Kiedy wprowadzają się do nowych domów, mają tam dużą bibliotekę z wbudowanymi regałami, które chcą wypełnić. Pytamy o ich upodobania, hobby, co przeczytali ostatnio - opowiada Bass Wyden. Nie widzi nic złego w tym, że domowe biblioteki nie rosną już latami gromadzone przez nałogowych czytelników: - Ludzie mogą odkryć książki, które ktoś dla nich z dużym rozmysłem wybrał. A nasze doświadczenie pozwala nam trafić w każdy gust.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':