http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

TVP nie chce filmu o Sendlerowej

Donata Subbotko
2009-04-09, ostatnia aktualizacja 2009-04-08 20:08

Irena Sendlerowa
Irena Sendlerowa
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG

Czy Polska będzie miała prawa do filmu o swojej bohaterce? Prezes TVP Piotr Farfał nie chce za nie zapłacić

Irena Sendlerowa to Sprawiedliwa Wśród Narodów Świata. Jej postawa w czasie wojny - uratowała ok. 2,5 tysiąca żydowskich dzieci - łamie popularny na Zachodzie stereotyp Polaka-antysemity. Skromna, fascynująca kobieta, była kandydatką do Pokojowej Nagrody Nobla. Zmarła w zeszłym roku, miała 98 lat. W USA na powstają książki, sztuki teatralne inspirowane jej życiem.

Ponad rok temu amerykańska firma Hallmark Hall of Fame postanowiła nakręcić o niej film telewizyjny. Budżet - 11 mln dol., czyli ok. 35 mln zł. To więcej niż nasze najdroższe produkcje kinowe.

Stronie polskiej od początku zależało na tym, by mieć wpływ na kształt filmu i przede wszystkim na prawach do niego. Od wiosny 2008 r. TVP prowadziła negocjacje z Amerykanami. Chodziło o to, by uczestniczyć w produkcji filmu i na bazie nakręconego materiału samodzielnie zmontować dla polskich widzów film kinowy oraz trzyodcinkowy serial telewizyjny.

Ze względu na postać Sendlerowej Hallmark - po raz pierwszy w swojej historii - zgodził się na koprodukcję. Za prawa do filmu Polska miała zapłacić w sumie ok. 5 mln zł. W zamian w filmie mieli grać nasi aktorzy, a w ekipie znaleźć się polscy twórcy.

- Hallmark spełnił wszystkie warunki - mówi Beata Pisula, wiceprezes polskiej firmy K&K Selekt, producent wykonawczy filmu. - Autor scenariusza i reżyser, John Kent Harrison (reżyser m.in. polsko-amerykańskiego filmu "Papież Jan Paweł II" z Jonem Voightem), oparł się na książce Anny Mieszkowskiej "Matka dzieci Holokaustu". Scenariusz pisał w Warszawie, konsultując go z TVP. W filmie - u boku znanej z "Fortepianu" Anny Paquin w roli Sendlerowej - zagrają: Danuta Stenka, Maja Ostaszewska, Krzysztof Pieczyński i Jerzy Nowak. Autorem zdjęć został Jerzy Zieliński, a do napisania muzyki udało się namówić Jana A.P. Kaczmarka.

Jesienią ruszyły zdjęcia (wojenną Warszawę zagrała Ryga), ale umowy TVP ciągle nie podpisywała. Były za to deklaracje ówczesnego prezesa TVP Andrzeja Urbańskiego i list intencyjny ówczesnego szefa Agencji Filmowej Sławomira Jóźwika. Po kolejnych negocjacjach, a nawet wstawiennictwie u prezesa Urbańskiego minister Ewy Junczyk-Ziomeckiej z Kancelarii Prezydenta, umowa miała zostać podpisana w grudniu.

Nie podpisano jej, bo wyleciał zarząd i prezes. Dla nowych szefów TVP urządzono prezentację, podczas której Tomasz Rudomino jako przedstawiciel całego zarządu zaakceptował projekt i wkład finansowy strony polskiej. Podkreślał, że przy tak ważnej dla Polski postaci jak Irena Sendlerowa koszty nie mają znaczenia.

Jednak umowy do dziś nie podpisano. Prezes Farfał nie spotyka się z przedstawicielami Hallmarku, nie odbiera telefonów, nie odpisuje na listy. Nowy szef Agencji Filmowej Andrzej Turkowski zasłania się niewiedzą o projekcie.

Film jest niemal gotowy. 13 kwietnia w Los Angeles odbędzie się jego premiera, a 19 kwietnia wyemituje go amerykańska telewizja CBS.

Jeśli TVP nie wywiąże się ze swoich zobowiązań nie będziemy mieli żadnych praw do filmu, ani możliwości zmontowania filmu kinowego. Kilka dni temu Amerykanie jeszcze raz poprosili stronę polską o ostateczne zajęcie stanowiska. W poniedziałek do prezesa Farfała wysłano ostatnie już pismo z ponagleniem, by do piątku zadeklarował, czy TVP jest zainteresowana filmem. Jak powiedział nam wczoraj wieczorem rzecznik prasowy TVP, jutro zarząd chce udzielić odpowiedzi odmownej, powołując się na stan ekonomiczny spółki.

Dyrektor PISFAgnieszka Odorowicz, do której polski producent zwrócił się o pomoc: - Po deklaracji poprzedniego zarządu TVP powstała misterna konstrukcja nakłonienia poważnego partnera, jakim jest Hallmark, do spełnienia naszych warunków. Chodziło o to, żeby ten wysokobudżetowy film z udziałem polskich aktorów i twórców mógł jeździć na festiwale i nas reprezentować. Przez dwa tygodnie próbowałam się dodzwonić do prezesa Farfała, ale nie znalazł dla mnie czasu. Żeby uratować ten film dla Polski, PISF przeznaczy na niego 2,5 mln zł.

Skąd druga połowa? PISF i K&K Selekt kilka dni temu zwrócili się do ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego o pomoc i - w razie odmowy TVP - rozważenie możliwości współfinansowania filmu (1,5 mln zł) z budżetu na rocznicowe obchody II wojny światowej (wtedy w ramach uroczystości odbyłaby się premiera polskiej, kinowej wersji filmu). Trwają też rozmowy z Telekomunikacją Polską, która mogłaby zainwestować 1 mln zł. - Jeśli nie uda nam się zebrać tych 5 mln zł, będzie to ogromny wstyd dla Polski - mówi dyrektor PISF.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 21 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':