"Chciałem być częścią tego snu" - mówi pod koniec filmu Charles Ryder (Matthew Goode), wkraczając do rodzinnej posiadłości swojego przyjaciela Sebastiana (Ben Whishaw). Ta posiadłość to Brideshead - oszałamiający dwór, wielkie ogrody, arystokratyczne maniery i ortodoksyjny katolicyzm. Czyli wszystko to, co dla pochodzącego z nizszej klasy społecznej Charlesa było niedostępne.
Powieść Evelyna Waugha cel miała jasny - uchwycenie odchodzącego rzekomo w latach 20. i 30. świata angielskiej arystokracji. "Przesadziłem nieco, przejęty szczerą pasją" - tłumaczy jednak we wstępie sam autor. "Duża część tej książki jest panegirykiem na cześć pustej trumny". Nostalgiczny w tonie był także zrealizowany w roku 1981 11-odcinkowy serial BBC.
Julian Jarrold próbuje odczytać książkę Waugha inaczej - życie "wyższych sfer" to w jego filmie teatr rytuałów. Kwintesencją obrzędowego katolicyzmu - zimnego, opresyjnego i prowokującego nieustannie poczucie winy - jest matka Sebastiana lady Marchmain (Emma Thompson). "Bóg to twój najlepszy wynalazek" - mówi jej Charles. "Robi wszystko, co zechcesz". To właśnie lady Marchmain będzie śledzić swojego syna geja, a córkę Julię popchnie do niechcianego małżeństwa. Emma Thompson nie
gra jednak prostej dewotki i tyranki - jej lady Marchmain to pozorująca siłę kobieta, która wątpliwości próbuje zagłuszyć w domowej kaplicy.
Historię "niezapomnianego lata w Brideshead" i jego konsekwencji oglądamy z perspektywy Charlesa. To on angażuje się w "romantyczną, angielską przyjaźń" z Sebastianem, która wyraźniej niż w książce ma charakter homoseksualny. Potem zaczyna romans z jego zamężną siostrą Julią. W każdym z tych związków pozostaje jednak gościem z innej klasy społecznej. Artystą, którego nie ograniczają religijne nakazy.
Jego przeciwieństwo to gej Sebastian - jednocześnie szaleniec i pokutnik. On jeden na serio wadzi się z Bogiem i zawiedzioną miłością. Znakomity Ben Whishaw ("Pachnidło") daje tej straceńczej walce rys tragiczny - Sebastian traci ze wszystkich najwięcej, bo na najwięcej jest się w stanie odważyć. Najważniejsze momenty powieści, jak nawrócenie rodzinnego grzesznika tuż przed śmiercią czy zwycięstwo religii nad miłością ("Im jestem gorsza, tym bardziej potrzebuję Boga: może jeśli oddam tę jedyną rzecz, której tak bardzo pragnę, nie będzie w końcu niezadowolony ze mnie?"), w filmie Jarrolda doprawione są ironią. Chyba słusznie, bo w powieści Waugha nie zwycięża przecież wiara, ale rozsądek.
Podobnym aktem rozsądku była konwersja autora na katolicyzm, który Waugh utożsamiał ze wszystkim, co w angielskiej tradycji i historii najlepsze. Bo choć ekranizacjom "Znowu w Brideshead" towarzyszyły trudno zrozumiałe dziś kontrowersje (z powodu ocenzurowania książki autor nie zgodził się na hollywoodzką adaptację pod koniec lat 40., jego spadkobiercy przez lata odrzucili wiele innych scenariuszy), prawdziwie bujna, skandalizująca i wieloznaczna byłaby filmowa biografia samego autora: z jego szaloną, zaprawioną alkoholem i homoseksualnymi przygodami młodością w środowisku oksfordzkim i życiem pełnym skomplikowanych, miłosnych, pisarskich i religijnych perypetii.
Stylowo zrealizowany film Juliana Jarrolda nosi w sobie ślad chłodnego kompromisu - jest bardziej odważny niż serial, ale nie na tyle, by przełamać poczciwość dystyngowanego dramatu w kostiumach. Być może zresztą problem tkwi gdzie indziej: "Znowu w Brideshead" jest co prawda najbardziej znaną książką Evelyna Waugha, ale niestety - jedną ze słabszych.
Mamy kościoły pełne katolików Mariola Wiktor: Co może dziś zainteresować widza w nostalgicznym obrazie katolickiej arystokracji brytyjskiej z lat 20.? Julian Jarrold: „Powrót do Brideshead” to znakomite studium religijnego fundamentalizmu, który we współczesnym świecie prowadzi do tylu nieszczęść, prześladowań i wojen. A także opowieść o tym, jak trudno jest odciąć się od korzeni, statusu społecznego oraz przypisywanych mu konwenansów i powinności. Jak wielka cenę trzeba czasem zapłacić, by żyć w zgodzie ze sobą, nie raniąc przy tym innych.
Skąd we współczesnej Anglii bierze się popularność napisanej w 1945 r. książki Waugh? - Mamy właśnie ogólnonarodową dyskusję o tym, że dzisiaj na Wyspach spotka pani więcej praktykujących katolików niż anglikanów. Przyczyn szuka się w napływie imigrantów z Europy Wschodniej i Ameryki Południowej. Według sondażu przeprowadzonego przez organizacje Christian Research w 19 tys. kościołów Anglii i Walii na msze uczęszcza 862 tys. katolików i 852 tys. anglikanów. A przecież katolicy stanowią zaledwie kilkumilionową mniejszość obywateli Wielkiej Brytanii.
Zainteresowanie książką wzmogła decyzja Tony'ego Blaira, który dokonał konwersji na katolicyzm, wywracając do góry nogami tradycyjny angielski porządek rzeczy. Żaden premier Wielkiej Brytanii nie był dotąd katolikiem! Dotyczy to zresztą wszystkich najwyższych stanowisk państwowych od niemal pięciu wieków, gdy Henryk VIII wystąpił z Kościoła rzymskokatolickiego.
Nakręcony na podstawie powieści Waugh serial BBC miał 11 godzinnych odcinków. Pan skondensował tę historię do 130 minut. - Skupiłem uwagę na tragedii lady Marchmain (Emma Thompson) oraz trójkącie miłosnym między Charlesem (Matthew Goode) i rodzeństwem Marchmainów: Sebastianem (Ben Whishaw) i Julią (Hayley Atwell). Biseksualny agnostyk Charles, z którego pozycji obserwujemy wydarzenia, zakochuje się w obojgu. Bardziej jednoznacznie niż w książce zdecydowałem się pokazać homoerotyczną przyjaźń - Waugh jako pisarz katolicki nie mógł sobie pozwolić na dosłowność.
Wprowadziłem scenę pocałunku między młodzieńcami, ale jednocześnie zależało mi na tym, by ich "zakazany" związek nie stracił wiele ze swojej tajemniczości. Podkreśliłem dramat Sebastiana, który nie może się pogodzić z nakazami religii potępiającej homoseksualizm oraz hipokryzją rodziny - jego ojciec ucieka od konserwatywnej obyczajowo żony do seksualnie wyzwolonej kochanki, a siostra Julia jest wydawana za mąż za człowieka, którego nie kocha. I pokazałem z wyprzedzeniem, że po latach Julia skonsumuje związek z Charlesem. To trochę tak jak u Hitchcocka, gdzie znamy zakończenie, ale nie wiemy, jak do niego doszło.
Na czym polega tragedia matki, lady Marchmain? - Ona wierzy, że wpojenie dzieciom zasad wiary uchroni je przed wiecznym potępieniem. Używa religii jako metody kontroli. Zbyt późno dostrzega, do jakiej tragedii doprowadza jej fanatyzm. Łatwo było zrobić z lady Marchmain kobietę wyrachowana, cyniczną i pozbawioną uczuć. Tylko tak wspaniała aktorka jak Emma Thompson mogła uczłowieczyć swoją bohaterkę.
"Powrót do Brideshead", reż. Julian Jarrold,
Wielka Brytania 2008, dystr. Gutek Film