Donata Subbotko: Po 38 latach pracy w "Trójce" powiedział pan na antenie, że odchodzi "aż do odwołania odwołania Krzysztofa Skowrońskiego", ale dodał pan, że taką decyzję powinien był pan podjąć już kilka lat temu. Grzegorz Wasowski: Tak, już za poprzedniej ekipy powinienem był to zrobić, wtedy "Trójka" dotknęła dna. Schlebiała najgorszym gustom tandetną muzyką i niewiele lepszym słowem. Ale myślałem, że trzeba to przetrwać, że jeszcze kiedyś nastąpią dobre czasy
radia. I nastąpiły, ale teraz zwalnia się nam dyrektora i oskarża go o złodziejstwo. Jutro mogą oskarżyć mnie, pojutrze panią. Na takie sytuacje nie można pozostawać obojętnym.
Jednak niezależny audyt wykazał nieprawidłowości przy wypłacie honorariów. - Nie widziałem żadnych dokumentów w tej sprawie.
Gdyby zarzuty się potwierdziły, zmieniłby pan zdanie? - Jeśli są udowodnione zarzuty, to inna historia. Ale ja w to nie wierzę. Nie tylko dlatego, że wierzę w uczciwość Krzysztofa, ale także dlatego, że w naszym systemie finansowym jest niemożliwe, by samemu podpisywać sobie honoraria. Poza tym - już poza kwestią uczciwości - trzeba być kretynem, żeby coś takiego robić. Krzyśka nie uważam za kretyna, więc to wszystko kłóci mi się ze sobą.
Na razie tylko tyle wiem, że on przywrócił blask dawnej "Trójki", tej jeszcze sprzed stanu wojennego. Dał nam radość działania i wolność.
Jednak teraz - oprócz świetnych audycji autorskich i dobrej muzyki - polityki było w "Trójce" sporo. Nie przeszkadzało to panu? - Przeszkadzało. Moje idealne
radio to placówka artystyczna, tworząca jak najlepsze audycje dla jak najlepszego samopoczucia słuchaczy. "Trójka" nie powinna być miejscem przepychanek politycznych.
Co takiego ma Krzysztof Skowroński, czego nie ma nowa dyrektor Magda Jethon? - Moje odejście nie jest gestem przeciwko niej.
Liczy pan, że za panem pójdą inni? - Nie. Mam rozsądny odbiór świata. To nie są czasy solidarności, to nie jest świat, w którym ktoś się będzie ujmował za słuszną sprawą.
Jest pan teraz stawiany w jednym rzędzie z dziennikarzami kojarzonymi z prawicowymi poglądami - Jerzym Jachowiczem i Michałem Karnowskim - którzy na znak protestu także odeszli z "Trójki". - Cóż mogę na to poradzić... Może żałować, że nie byłem pierwszy? Odszedłem dopiero teraz, bo chciałem się pożegnać ze słuchaczami na antenie, a w niedzielę była okazja. Proszę mnie nie utożsamiać z żadnymi opcjami politycznymi. Dla mnie to sprawa czysto ludzka i czysto programowa.
Uprzedził pan Wojciecha Manna, z którym prowadziliście w niedzielę "Tanie granie"? - Uprzedziłem go, że zajmę stanowisko. O tym, że odchodzę, dowiedział się podczas audycji. Ale myślę, że nie był zaskoczony. Zna mnie długo.