http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Edukacja Jenny

Tadeusz Sobolewski, Berlin
2009-02-13, ostatnia aktualizacja 2009-02-12 19:59

Na Berlinale wciąż nie widać faworyta. Największą owację spotkał pozakonkursowy film Lone Scherfig, reżyserki "Włoskiego dla początkujących". Jej "Edukacja" przywraca sponiewieranemu określeniu "komedia romantyczna" pierwotny, szlachetny sens

ZOBACZ TAKŻE
Kto wybiera te filmy? - słychać narzekania przy wyjściu z kina po kolejnym niewypale. Festiwal dobiega końca, a w głównym konkursie wciąż brakuje tego jednego filmu, w którym widzielibyśmy kandydata do Złotego Niedźwiedzia. Jak zwykle w Berlinie to, co najlepsze, znalazło się poza konkursem. Berlinale popełnia wciąż ten sam błąd - nie zabiega o autorów. Program układany jest koniunkturalnie, według tematów. Taka polityka skazuje pulsujący życiem festiwal na drugorzędność. Klucz ideowy nie wystarcza, potrzebne są po prostu dobre filmy. Ale na premiery nowego von Triera, Jarmuscha, Almodóvara, Tarantino, Loacha, Campion, Akina trzeba będzie zapewne poczekać do Cannes, które zbiera to, co najlepsze.

W Berlinie, sądząc z dotychczasowych rankingów, szanse zwycięstwa ma 37-letni Irańczyk Asghar Farhadi. "O Elly" to tragedia kobiety spowodowana tym tylko, że mając narzeczonego, do którego się rozczarowała, szukała innych znajomości, zadając się z rozwodnikiem, który wrócił do Iranu z Niemiec. Rzecz dzieje się nad Morzem Kaspijskim, w grupie dawnych kolegów z uniwersytetu, którzy spędzają razem wakacje. Wydają się swobodni, wyzwoleni, otwarci. Wśród nich jest nieznajoma - Elly.

Po jej tajemniczym zniknięciu w czasie sztormu zaczyna się dochodzenie: kim właściwie jest? Kogo zawiadomić o wypadku? Przeglądając jej markową torbę Louis Vuitton, koledzy natrafiają na adres narzeczonego. Gdy przyjeżdża na miejsce, okazuje się, że bardziej niż to, czy Elly żyje, interesuje go, czy się nie "zhańbiła". Honor jest ważniejszy od czyjegoś życia.

Irańskie kino jest wyćwiczone w dialogu z cenzurą, toteż "O Elly" daje się czytać wprost i na opak. Dosłownie biorąc, nie ma w tym filmie nic obrazoburczego. Cenzor ajatollahów może potraktować z całą powagą dochodzenie w sprawie ewentualnej hańby zaginionej. Natomiast zwykły widz, w tym także irański inteligent, dostrzeże absurd całej sytuacji, nieludzkość prawa i obyczaju, schizofrenię życia, anachroniczne zniewolenie kobiety, której osoba liczy się głównie jako element kontraktu małżeńskiego. "Przysięgnij na Koran, że jej nie tknąłeś!" - woła narzeczony Elly do rzekomego rywala nad brzegiem wzburzonego morza.

W kinie Friedrichstadtpalace, gdzie odbywają się premiery filmów pozakonkursowych z sekcji "Berlinale Special", jestem świadkiem największej festiwalowej owacji po nowym filmie Lone Scherfig, reżyserki "Włoskiego dla początkujących", ściągniętym do Berlina po sukcesie na festiwalu Sundance - "Edukacja".

Londyn 1961. 16-letnia licealistka z pudłem wiolonczeli czeka na przystanku autobusowym w strumieniach deszczu (odkrycie filmu: Carey Mulligan o subtelnej urodzie Audrey Hepburn). Zatrzymuje się auto w egzotycznym, śliwkowym kolorze. W nim mężczyzna o sympatycznym uśmiechu, podobny do amerykańskiego komika Jacka Lemmona (Peter Sarsgaard). Nie proponuje podwiezienia, bo to mogłoby wyglądać dwuznacznie, chce tylko podwieźć wiolonczelę, szkoda, żeby zmokła. A gdyby i to wydało się podejrzane, może dać pieniężny ekwiwalent za instrument. Trudno o bardziej skuteczny podryw.

Oboje prowadzą na deszczu żartobliwą konwersację, z której wynika, że nieznajomy spełnia wszelkie snobistyczne oczekiwania pensjonarki: po pierwsze, jest Żydem, po drugie, jak ona kocha Francję i francuską kulturę, po trzecie - zna dobrze Oksford. A głównym celem i ambicją Jenny pochodzącej ze skromnej rodziny są studia w Oksfordzie.

Surowa żeńska szkoła z łaciną, wkuwanie Wergiliusza. Po lekcjach - słuchanie Juliette Greco z czarnych płyt, czytanie egzystencjalistów. Mieszczańska rodzina: ojciec - domowy terrorysta kontrolujący każdy krok córki - i matka, która po cichu popiera jej romantyczną przygodę. Oboje, matka i ojciec, zostają uwiedzeni przez przybysza, gotowi dla niego zrezygnować z wszelkich zasad.

Ta historia została opowiedziana w sposób podwójnie przewrotny. Z jednej strony komedia Lone Scherfig wydaje się pastiszem libertyńskiego kina Nowej Fali, zwłaszcza Truffaut, jego anatomii miłosnego zauroczenia, przyspieszonej edukacji sentymentalnej. Z drugiej strony historia Jenny ma coś z klimatu wiktoriańskich powieści o kobiecie upadłej, choć Scherfig nie pozwoli swojej bohaterce poczuć się "upadłą".

Akcja filmu dzieje się w czasach, gdy bunt obyczajowy lat 60. dopiero kiełkował. "Edukacja" mówi o tym, co z niego zostało. To rzadki przykład wyrafinowanego i mądrego kina popularnego, które ostrzega nie przed wolnością, tylko przed samooszustwem, niewiernością samym sobie, przyjęciem pozoru za prawdę. W życiu Jenny liczy się i bunt, i posłuszeństwo.

Sponiewierane określenie "komedia romantyczna" odzyskuje w niesentymentalnym filmie Lone Scherfig swój pierwotny, szlachetny sens.











Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów