http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zimerman dla Bacewicz

Jacek Hawryluk, Polskie Radio
2009-02-09, ostatnia aktualizacja 2009-02-10 09:33

Krystian Zimerman przyjechał do Polski dać pięć koncertów z utworami Grażyny Bacewicz i nagrać w Katowicach płytę dla wytwórni Deutsche Grammophon

ZOBACZ TAKŻE
Gdy kilka tygodni temu gruchnęła wiadomość, że do Polski przyjeżdża Krystian Zimerman, nie do końca w nią wierzyłem, gdyż wszystkie ostatnio planowane u nas koncerty artysta odwoływał. Po raz ostatni zagrał dziesięć lat temu podczas słynnego chopinowskiego tournée z Polską Orkiestrą Festiwalową, którego pamiątką jest piękna płyta z dwoma koncertami Fryderyka Chopina.

A jednak się udało! Zimerman przyjechał, gra i - co więcej - podobnie jak w przypadku Chopina w 1999 r. czci rocznicę i nagrywa płytę. Tym razem artysta poświęcił koncerty muzyce Grażyny Bacewicz, skrzypaczki i kompozytorki, w stulecie jej urodzin, które przypadło 5 lutego (17 stycznia minęło także 40 lat od jej śmierci).

Zimerman, jak na perfekcjonistę przystało, wszystko doskonale zorganizował: przyjechał do Polski kilkanaście dni temu, rozpoczął próby, zaplanował pięć koncertów (trzy już zagrał: w Łodzie, Warszawie i Poznaniu, dwa jeszcze przed nim - Kraków i Katowice), po czym w Katowicach zarejestruje płytę dla swojej macierzystej wytwórni Deutsche Grammophon.

Piątkowy wieczór w Auditorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego był pod każdym względem wyjątkowy. U boku Zimermana wystąpili: skrzypaczki Kaja Danczowska (z którą przed laty nagrywał i koncertował) i Agata Szymczewska (laureatka I nagrody na XIII Konkursie im. Wieniawskiego w 2006 r.) oraz altowiolista Ryszard Groblewski i wiolonczelista Rafał Kwiatkowski (obaj młodzi, utytułowani, znani w Europie).

Nie tak często grywana muzyka kameralna Grażyny Bacewicz tętniła życiem, mieniła się różnorodnością, zachwycała szczegółami i przede wszystkim świetnie wyeksponowanymi rytmami ludowymi (oberka u Bacewicz usłyszymy niemal wszędzie). W zagranym na początku II Kwintecie fortepianowym (z 1965 r.) muzycy jakby się jeszcze docierali i poszukiwali, za to w I Kwintecie fortepianowym (z 1952 r.) pokazali prawdziwą sztukę wspólnego muzykowania, porozumiewając się nie tylko dźwiękami, ale i gestem czy mimiką twarzy. Słuchaliśmy zespołu indywidualności, który nie brzmiał jednak jak jeden organizm - w tym składzie mieliśmy przyjemność śledzenia każdego z osobna. I każdy mówił nam o muzyce Bacewicz coś od siebie.

Centralnym punktem programu była jednak II Sonata fortepianowa, którą nasz pianista grywa od czasu nauki w liceum w Katowicach (wykonał ją także podczas ubiegłorocznego recitalu w Salzburgu). W jego interpretacji kompozycji napisanej w 1953 r. jest pełna skala emocji i napięć - od elektryzującej kaskady dźwięków w części pierwszej po subtelne, niemal intymne Largo.

Niełatwo będzie zapomnieć ten wieczór, choć trudno zrozumieć amatorszczyznę w jego organizacji, za którą odpowiada Warszawski Impresariat Muzyczny. Zimerman, wybierając na miejsca swych koncertów sale akademickie, powoływał się na ciekawą, żywą publiczność, która do nich przychodzi. Na Uniwersytecie Warszawskim pojawili się dokładnie ci, którzy przyszliby w każde inne miejsce, gdzie pianista by zagrał, bowiem głód jego interpretacji jest ogromny. W Auditorium Maximum zafundowano nam za to w zamian: porażające oczy oświetlenie, skrzypiące krzesła, hałasy dochodzące z zewnątrz, chaos w numeracji biletów (za jakże uniwersytecką cenę 200 zł), a na zakończenie scenę jak z "Misia" - dzieci w ludowych strojach wręczające kwiaty.

Mimo to występu Zimermana i jego przyjaciół długo nie zapomnę. I już nie mogę doczekać się płyty, która ukaże się jeszcze w tym roku.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Ostatni akt ACTA

Po zapowiedzi manifestacji w 60 miastach Niemiec w piątek gruchnęła nieoficjalna wiadomość, że niemiecki rząd zrezygnował z podpisania ACTA!

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy