http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Kultura >  Kultura

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Gazeta Wyborcza - Kultura RSS

Świat pisze o sztuce

Dorota Jarecka
2009-01-22, ostatnia aktualizacja 2009-01-27 12:49

Jest kryzys i, jak napisał "The Art Newspaper", wielkie amerykańskie muzealne molochy robią drastyczne cięcia w budżecie i wstrzymują rozbudowy.

ZOBACZ TAKŻE
Wyjątkiem jest muzeum sztuki współczesnej w Miami, dla którego projekt przygotowali ostatnio Herzog i de Meuron. Czy ma tu coś do rzeczy, że w Miami odbywa się co roku aż siedem targów sztuki? Sztuka najnowsza, której infrastruktura wciąż się rozrasta, jest już czymś na pograniczu masowej rozrywki i masowej turystyki, a im dalej na Wschód, tym bardziej przypomina festyn.

W "Artforum" Philip Tinari komentuje zeszłoroczne wielkie cykliczne wystawy najnowszej sztuki, wcale nie tylko azjatyckiej, które od września otwierały się jedna za drugą w Sydney, Kwangju, Kantonie, Szanghaju, Singapurze, Taipei, Yokohamie.

Niewiele o tym wszystkim w Polsce wiemy, wydaje się nam, że po igrzyskach w Pekinie nie warto już kupować biletu w tamtą stronę, bo zdjęto najlepsze dekoracje. Nic bardziej mylnego. W Azji od lat 90. mnożą się biennale sztuki, co promocyjnie jest formułą doskonałą, takie coś trzeba powtórzyć za dwa lata i zawsze musi się skończyć sukcesem. "Azjatyckie biennale" są częścią wielkiej machiny promocyjnej wschodnich potęg gospodarczych i tak biennale wraca do swego zachodniego źródła - do tzw. wystaw światowych z połowy XIX wieku w Europie i USA, które pełniły rolę reklamy przemysłu i rzemiosła poszczególnych krajów. Tinari opisuje swoją wizytę na biennale w Singapurze, które w tym roku było zatytułowane jakże skromnie i prosto "Cud". Zauważa złośliwie, że bilet na wystawy obejmował także zniżkę na przejażdżkę diabelskim młynem w Singapurze.

W tym tonie opisu jest coś protekcjonalnego, ale to nic dziwnego: Zachód, czy też "były Zachód", jak wyrażają się co bardziej samokrytyczni ludzie z zachodnich peryferii, choć pozostaje dla Wschodu ciągle niedoścignionym wzorem, jednak mniej i wolniej się zmienia. Ale próbuje.

We "Frieze" czytam wywiad z nowym dyrektorem Biennale Sztuki w Wenecji Danielem Birnbaumem. Chciałby odnowić jego oldschoolowy image, zrobić tak, by na terenie biennale działo się coś w czasie między wystawami, np. w centralnie położnym Pawilonie Włoskim mogłyby odbywać się warsztaty i seminaria, a poza tym chciałby "stworzyć bibliotekę, centrum badawcze, księgarnię i lepszą kawiarnię". Każdy, kto tam był, wie, że zwłaszcza to ostatnie bardzo się przyda w czerwcowe upały.

A co robić z antyczną strukturą narodowych pawilonów, z którego inne biennale podobno już się wycofują? Birnbaum zrobił zebranie komisarzy i kuratorów narodowych pawilonów. "Było to jak połączenie braci Marx ze Zgromadzeniem Ogólnym ONZ - mówi. - A jednak choć system pawilonów może się wydawać przestarzały, to świetna platforma do kwestionowania politycznej i kulturalnej tożsamości, np. brytyjczyk Liam Gillick w tym roku reprezentuje Niemcy".

Tegoroczne Biennale będzie jeszcze większe niż poprzednie, bo w 2009 r. do Wenecji przyjadą artyści z 90 krajów, a dwa lata temu byli tylko z 76. Ale jak dowiadujemy się z "Times Online", to jeszcze nie jest ostatnie słowo weneckiej imprezy. W 2011 r. własny pawilon narodowy zamierza tam otworzyć Watykan. Władze stolicy apostolskiej nie wiedzą jeszcze, kogo tam wystawią, ale gazeta komentuje, że nie będą to raczej ani Maurizio Cattelan, autor rzeźby przedstawiającej papieża przygniecionego meteorytem, ani Martin Kippenberger, którego rzeźba przedstawiająca ukrzyżowaną żabę pod naciskiem Watykanu została zdjęta w zeszłym roku z wystawy w muzeum w Bolzano. Można też chyba dodać, że nie będą to także ani Dorota Nieznalska, ani Katarzyna Kozyra, raczej też nie Artur Żmijewski, Zbigniew Libera i na pewno nie David Cerny, a do 2011 r. ta lista jeszcze się wydłuży, co powinno ułatwić Watykanowi wybór właściwego artysty.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne