Idea osiedla mieszkaniowego, która narodziła się sto lat temu, w XXI wieku przeżywa renesans. W lipcu tego roku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO wpisano sześć berlińskich osiedli mieszkaniowych zaprojektowanych między 1913 a 1934 rokiem. Wszystkie są ucieleśnieniem modernistycznego ideału lokum dla ubogiej, licznie napływającej do miast ludności. Budowane szybko i tanio (dzięki prefabrykatom) osiedla miały zapewnić każdemu niewielkie, ale słoneczne mieszkanie, a także dostęp do obiektów wspólnych (świetlice, pralnie). Ich istnienie nie tylko rekompensowało niewielki metraż mieszkań, ale też miało budować więzi między mieszkańcami.
Ta popularna w przedwojennej Europie idea "osiedla społecznego", choć po 1945 roku wypaczona przez system komunistyczny, coraz częściej wraca w pracach współczesnych architektów. W błyskawicznie się powiększających, liczących dziś nawet po kilkanaście milionów mieszkańców miastach brakuje miejsca na
domy jednorodzinne, coraz mniej osób stać na
mieszkania w kamienicach starych centrów, przybywa gospodarstw jednoosobowych. Dlatego znów szuka się optymalnej formy osiedla.
Coś dla singla W Kanadzie działa organizacja non profit Terra Housing, która doradza deweloperom budowę "wyspecjalizowanych" osiedli dla określonych grup. W Vancouver powstało już dzięki temu osiedle dla singli - z małymi i niedrogimi lokalami (niewielu singli stać tam na normalne mieszkanie), a także osiedla dla emerytów czy osób niepełnosprawnych umysłowo.
Jak podkreślają pracownicy Terra Housing, nie chodzi o tworzenie gett i segregowanie ludzi, ale o zapewnienie każdemu mieszkania, na jakie go stać. W Kanadzie, Australii i Singapurze istnieją programy rządowe mające na celu współfinansowanie budowy osiedli dla singli i emerytów - bo to dwie grupy, które zwykle mają problemy z samodzielnym zakupem mieszkania.
Pierwsze polskie osiedle dla seniorów buduje właśnie w Stargardzie Szczecińskim Ogólnopolski Związek Emerytów. W niewysokich blokach znajdą się indywidualne mieszkania, duży nacisk ma być położony na aktywność i samodzielność mieszkańców. Na osiedlu znajdą się też sklepy, miejsca spotkań i świetlice. A nad zdrowiem mieszkańców przez całą dobę będą czuwać pielęgniarki i lekarze. Zamieszkanie emerytów na jednym osiedlu ma ułatwić im sprawne funkcjonowanie, a także zapewnić lepszą opiekę i większe bezpieczeństwo.
Powrót prefabrykatów Amerykańska pracownia Morphosis zbudowała w ubiegłym roku na obrzeżach Madrytu osiedle tanich mieszkań. Prostą formą nawiązuje ono do sąsiednich blokowisk, jednak oferuje mieszkańcom większy komfort. Architekci zaprojektowali bowiem niskie segmenty mieszkalne połączone ze sobą licznymi dziedzińcami, ogólnodostępnymi tarasami i zielonymi skwerami. Priorytetem było utrzymanie całego osiedla w ludzkiej skali, dlatego najwyższy budynek ma tu tylko sześć pięter - architekci nie chcieli tworzyć kolejnych anonimowych mrówkowców. Różna wysokość segmentów ma zapewniać większy dostęp światła, które odbijają dodatkowo białe elewacje. Wszystkie domy, choć różnią się wielkością lokali (najmniejsze mieszkanie ma trzy pokoje), zbudowano na podstawie tego samego prostego, betonowego, wypełnionego cegłami modułu. Dzięki prefabrykacji elementów konstrukcyjnych udało się obniżyć ceny mieszkań, tak aby stały się one dostępne dla najmniej zarabiających rodzin.
Ideę szybkiego i taniego budowania z prefabrykatów promowała zakończona miesiąc temu wystawa "Dostawa domów. Produkowanie nowych mieszkań" w nowojorskim Museum of Modern Art. Można tam było zobaczyć domy zbudowane dzięki wykorzystaniu nowoczesnych technologii (Cellophane House, opracowany przez architektów i wynalazców wytrzymałych tworzyw sztucznych) lub gotowe "pudełka" ustawiane w dowolnym miejscu za pomocą dźwigu ("Micro Compact Home" odwołujący się do idei "maszyny do mieszkania" Le Corbusiera). Najważniejszą cechą wszystkich projektów jest jednak ich samowystarczalność (własne źródła energii czy wody) oraz możliwość dowolnego grupowania ich w osiedla.
Po pierwsze, ekologia Problem taniego lokum jest dziś tak samo aktualny jak 100 lat temu, rosną natomiast wymogi ekologiczne. Pracownia Schmidt Hammer Lassen projektuje na półwyspie Paljassaare niedaleko Tallina miasteczko EcoBay. Przeznaczone na 6 tys. mieszkańców, będzie budowane przez najbliższe 15 lat, a gdy powstanie - ma być jedną z najbardziej ekologicznych realizacji na świecie.
Elektrownia wiatrowa i ogniwa słoneczne na każdym domu mają zapewnić prąd, a sztuczne wydmy osłonią mieszkańców od wiatru znad Bałtyku. Rozlokowanie szkół czy sklepów w odległości nie większej niż 2 km ma zminimalizować konieczność używania samochodów. Na plan urbanistyczny miasta miały wpływ głównie raporty klimatyczne - na ich podstawie zaplanowano rozłożenie budynków i ulic, by maksymalnie wykorzystać słońce, ale też zminimalizować nagrzewanie się budynków i kontrolować cyrkulację powietrza pomiędzy nimi. Tu architektura ma poboczne znaczenie - wszystko ma służyć rozwiązaniom szanującym środowisko.
Nowoczesne i ekologiczne osiedle nie musi mieć kontrowersyjnej formy. Kilka tygodni temu nagrodę Stirling Prize przyznawaną co roku przez Królewski Instytut Architektów Brytyjskich (Royal Institute of British Architects RIBA) wręczono pracowniom Feilden Clegg Bradley Studios (FCBS), Alison Brooks Architects i Maccreanor Lavington Architects za projekt osiedla Accordia. Powstałe na przedmieściach Cambridge, przypomina typowe angielskie osiedla o szeregowej zabudowie. Proste ceglane domy o wysokich kominach ustawiono jednak tak, aby zachować idealne proporcje pomiędzy przestrzenią publiczną i prywatną.
Jury Stirling Prize doceniło to, że architekci przy projektowaniu całego założenia i poszczególnych domów wzięli pod uwagę opinie przyszłych mieszkańców i lokalnej społeczności. To z tego powodu domy otrzymały klasyczne formy, zwiększyła się ilość terenów spacerowych i rekreacyjnych. Zmniejszono też wysokość murów dzielących domy - przestrzeń stała się bardziej otwarta. Z krytyką spotkało się jednak zastosowanie najlepszych, a więc drogich materiałów. Toma Dyckhoffa, krytyka z brytyjskiego "Timesa", oburzyło przyznanie nagrody ekskluzywnemu projektowi. Bo, jak sam mówi, przyszłością architektury mieszkaniowej jest budowanie tanio, ekologicznie i z pomysłem.
Osiedle społeczne po chińsku Do idei "osiedla społecznego" nawiązał nowojorski architekt Steven Holl, budując tuż obok najstarszej dzielnicy Pekinu osiedle Linked Hybrid na 750 mieszkań. Oddane do użytku w tym roku ma nietypową formę - składa się z jednego wielkiego bloku w kształcie litery "U".
Holl zaprojektował go na przemian z wysokich, 20-piętrowych wież i części niższych, o kilku kondygnacjach. Na wysokości kilkunastu pięter między wieżami biegną ukośne, kolorowe łączniki. Przez osiedle wyposażone w szkołę, przedszkole, liczne sklepy, kawiarnie i ogromne kino ma przewijać się ponad 2,5 tysiąca ludzi dziennie - nie tylko mieszkańców. A wszystko po to, żeby uniknąć przekształcenia się Linked Hybrid w typowe masowe osiedle sypialnię.
Różnorodność przestrzeni i całodobowe funkcjonowanie ma zapewnić tu nie tylko połączenie funkcji komercyjnych i mieszkaniowych, ale też zróżnicowanie wielkości i cen mieszkań tak, aby znalazło się miejsce dla przedstawicieli różnych grup społecznych. Nowoczesność przejawia się w ekspresyjnej formie budynków oraz w licznych rozwiązaniach ekologicznych - np. ciepło uzyskiwane będzie z 660 ujęć wód geotermalnych.
Utopia bez biedaków Współcześni architekci biorą z pomysłów modernizmu to, co najlepsze. Bo mimo że idea osiedla ma już ponad 100 lat, nadal jest optymalną formą mieszkania w mieście. Szkoda tylko, że nie widzą tego polscy deweloperzy budujący zamknięte i strzeżone getta, które z ideą osiedla nie mają nic wspólnego.
Podobnie dzieje się w Rosji. "Moje osiedle to też utopijny projekt społeczny. Tylko bez udziału biedaków" - mówi rosyjski multimilioner Aras Agalarow, który buduje właśnie pod Moskwą 200 willi na 340-hektarowej działce. Jedne stylizowane będą na antyczne, inne - na gotyckie. Poza tym znajdzie się tam m.in. pole golfowe, basen ze słoną wodą,
luksusowe spa, kilka sztucznych jezior i wodospadów, a całości strzec będą uzbrojeni strażnicy. Jednak nie każdy posiadacz 15 milionów funtów (to cena za jedną willę) będzie tam mógł zamieszkać - trzeba będzie jeszcze odbyć "rozmowę kwalifikacyjną" z Agalarowem oraz zaakceptować 30-stronicowy regulamin osiedla. A ten zabrania m.in. posiadania dużych psów, wywieszania prania oraz puszczania sztucznych ogni.