Peter Esterházy odebrał w sobotę we Wrocławiu 150 tys. zł i statuetkę autorstwa Ewy Rossano. "Harmonia caelestis" (wyd. Czytelnik) opisuje narodowe traumy Węgrów, jej autor na światło dzienne wyciąga także sekrety swojej rodziny. I to nie byle jakiej - nazwisko książąt Esterházych przez wieki przewijało się przez węgierską historię, w roku 1917 dziadek pisarza Móric był premierem kraju. Postacią centralną książki stał się ojciec pisarza Mátyás, tłumacz i - jak się okazało później - agent komunistycznej bezpieki. Ojciec jest symbolem zdrady, ale także punktem wyjścia do rozważań na temat roli ojca.
Mátyás nie doczekał publikacji syna. Cztery lata po wydaniu "Harmonii" Peter Esterházy po zapoznaniu się z dokumentami na temat swojego ojca z archiwów węgierskiej bezpieki ogłosił "Wydanie poprawione".
- Ta książka była stworzona dla Angelusa, choć powstała, gdy jeszcze tej nagrody nie było - mówiła Natalia Gorbaniewska. - Być może wrocławianie wymyślili tę nagrodę właśnie dla niej.
W 2006 r. w pierwszej edycji wrocławskiej nagrody zwycięzcą był ukraiński poeta i prozaik Jurij Andruchowycz za powieść "Dwanaście kręgów", w drugiej - austriacki prozaik i tłumacz Martin Pollack za "Śmierć w bunkrze - opowieść o moim ojcu" (obie książki wydało Czarne). W trzeciej edycji nominowano siedem książek, po dwie z Niemiec, Węgier i Polski oraz jedną z Rosji. Były to: "Harmonia caelestis" Petera Esterházyego, "Melancholia sprzeciwu" Węgra Laszla Krasznahorkaia, "Przy obieraniu cebuli" Güntera Grassa, "Bieguni" Olgi Tokarczuk, "Czarny ogród" Małgorzaty Szejnert, "Instynkt gry" Juli Zeh i "Głuptaska" Swietłany Wasilenko.
Nagroda Angelus przeznaczona jest dla prozaików z Europy Środkowej tłumaczonych na język polski, którzy "podejmują w swoich dziełach tematy najistotniejsze dla współczesności, zmuszają do refleksji, pogłębiają wiedzę o świecie innych kultur". Zwycięzcę wybiera jury, któremu przewodniczy Natalia Gorbaniewska - rosyjska poetka, dziennikarka, działaczka społeczna. Wraz z nią książki oceniają profesorowie: Stanisław Bereś, Julian Kornhauser, Andrzej Zawada, a także pisarze i krytycy: Ryszard Krynicki, Tomasz Łubieński, Krzysztof Masłoń, Piotr Kępiński i Justyna Sobolewska.
Nagrodę Angelus przyznaje miasto Wrocław w czasie Wrocławskich Promocji Dobrych Książek.
Rozmowa z Peterem EsterházymAgnieszka Kołodyńska: Natalia Gorbaniewska nazwała pana powieść "Księgą Rodzaju" Europy Środkowej. Czy los Węgier i pana rodziny można uznać za przypowieść o początku tej części Starego Kontynentu?Peter Esterházy: Nie sądzę, żeby teraz
Węgry miały do odegrania szczególną rolę w Europie Środkowej. Nie jesteśmy ani mniej, ani bardziej ważni od Polski czy Słowacji. I nie ma w tym nic złego. Jestem pisarzem całkowicie węgierskim, ale myślę, że literacki sukces to wydarzenie w większym stopniu indywidualne niż narodowe. Choć z drugiej strony - ucieszyłem się oczywiście, że do nagrody był też nominowany Laszló Krasznahorkai. Czasem zbyt wielką wagę przypisuje się autorom z dużych krajów, zapominając o wartościowych pisarzach z małych. Te dwie nominacje skierowały światła reflektorów na Węgry.
Opisuje pan trudne związki między ojcem i synem, pełne cierpienia, wzajemnych wyrzutów. Komunistyczni funkcjonariusze bezpieki potrafili wykorzystać je w swoim interesie.- W okresie komunizmu cierpieli wszyscy. Zarówno arystokracja, jak i zwykli ludzie. Tu nie było żadnych podziałów. Stosunek komunistów do arystokracji odbija stosunek do całości społeczeństwa. Książek o tej tragicznej i nieszczęsnej historii jest wiele. Moja książka opowiada jednak przede wszystkim o cierpieniach ojców - mojego ojca, pani ojca. Jeżeli to naprawdę dobra książka, to znaleźć w niej można także nieznane mi cierpienia wszystkich ojców.
Peter Esterházy ur. 1950 roku w Budapeszcie, jest jednym z najbardziej znanych współczesnych węgierskich prozaików, laureatem prestiżowej węgierskiej Kossuth Prize. Z wykształcenia matematyk, pod koniec lat 70. poświęcił się literaturze. Jego książki przetłumaczono na wiele języków.