Osoby: Dementij Psichow Bartułychtimuszenko lat 42, dyrektor fabryki sody kiszonej, bolszewik z odchyleniem
Awdotia Niedonogina-Praksywcichina żona takowego
Jegor Niedowłazow lat 49, sprzedawca lodówek
Warfałamotwiej Niedorozwojkin lat 25, literat
Tryzad Drumliszyn-Miczurenko biolog radziecki, uczeń Łysiurina
Wazelinary Kupow prawdziwy robotnik
Anichwili Tegonieradze sekretarz organizacji partyjnej w fabryce sody
Josif Wissarionowicz właśnie
Kurtyna czerwona, przyjemne
Ciż i inni.
Akt 1 Psichow (chodzi po swym gabinecie z zakrętasami): Żona moja, wiesz co? Socjalizm to wielka rzecz a komunizm jeszcze większa, ale wczoraj wróciłem wszak z Ameryki. Pomyśl, partia i rząd wysłali mnie, abym podglądnął imperialistyczno-kosmopolityczne metody robienia sody kiszonej, co mi się też udało. Miałem wprawdzie przykrość, bo gdy podglądałem jednego starego imperialistę przez dziurkę od klucza, jego sekretarz wraził mi w oko drut do robienia pończoch, ale czymże jest jedno oko wobec komunizmu? No, co ty tak milczysz, Praksywcichino moja, towarzyszko i poniekąd żono? Jak tak milczysz, to ci powiem, że istotnie wąż jakby mnie ugryzł w serce.
Wiesz, (zniża głos do kosmopolitycznego szeptu) - to jednak musi być fajnie, mieć prawdziwe
auto i lodówkę, a nawet willę.
Awdotia (tragicznie): Nie spodziewałam się tego po was, towarzyszu mężu. To natośmy zrobili w 1917 rewolucję, żeby się rozjeżdżać w jakichś autach? Żeby mieć zafajdane lodówki? Co ci się jeszcze zachciewa? Może szczoteczki do zębów? A palcem nie łaska? Opamiętajże się, co robisz? Już nie łaska tyrać dla rewolucji? Już nic cię nie obchodzi plan produkcji, nasza radość, nasz pot, nasza krew...
Psichow: Krew i pot, niewątpliwie, ale dlaczego nie mam mieć lodówki?
Awdotia: Mężu, rzuć to korzenie, to plugawe korzenie się przed zachodem. Na co ci lodówka? Co będziesz w niej trzymał, gacie? Przestań, bo pójdę do towarzysza Tegonieradze, on ci już wybije lodówkę z głowy (żegna się).
Psichow: A ty co się żegnasz, komunistko?
Awdotia: Już wolno od 22 listopada 1942. Och, Demiuszka, Bartułychtimuszeniemiuszkin, co się z tobą stało... Byłeś niepokalany, zawsze pierwszy szedłeś do sody i ostatni wracałeś, nie można cię było odmyć, a teraz...