http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Stanisław Lem: Korzenie - drrama wieloaktowe

Stanisław Lem
2008-10-13, ostatnia aktualizacja 2008-10-13 14:07

Niepublikowany utwór Stanisława Lema o Josifie Wissarionowiczu i jego czasach.


Osoby:

Dementij Psichow Bartułychtimuszenko lat 42, dyrektor fabryki sody kiszonej, bolszewik z odchyleniem

Awdotia Niedonogina-Praksywcichina żona takowego

Jegor Niedowłazow lat 49, sprzedawca lodówek

Warfałamotwiej Niedorozwojkin lat 25, literat

Tryzad Drumliszyn-Miczurenko biolog radziecki, uczeń Łysiurina

Wazelinary Kupow prawdziwy robotnik

Anichwili Tegonieradze sekretarz organizacji partyjnej w fabryce sody

Josif Wissarionowicz właśnie

Kurtyna czerwona, przyjemne

Ciż i inni.



Akt 1

Psichow (chodzi po swym gabinecie z zakrętasami): Żona moja, wiesz co? Socjalizm to wielka rzecz a komunizm jeszcze większa, ale wczoraj wróciłem wszak z Ameryki. Pomyśl, partia i rząd wysłali mnie, abym podglądnął imperialistyczno-kosmopolityczne metody robienia sody kiszonej, co mi się też udało. Miałem wprawdzie przykrość, bo gdy podglądałem jednego starego imperialistę przez dziurkę od klucza, jego sekretarz wraził mi w oko drut do robienia pończoch, ale czymże jest jedno oko wobec komunizmu? No, co ty tak milczysz, Praksywcichino moja, towarzyszko i poniekąd żono? Jak tak milczysz, to ci powiem, że istotnie wąż jakby mnie ugryzł w serce.

Wiesz, (zniża głos do kosmopolitycznego szeptu) - to jednak musi być fajnie, mieć prawdziwe auto i lodówkę, a nawet willę.

Awdotia (tragicznie): Nie spodziewałam się tego po was, towarzyszu mężu. To natośmy zrobili w 1917 rewolucję, żeby się rozjeżdżać w jakichś autach? Żeby mieć zafajdane lodówki? Co ci się jeszcze zachciewa? Może szczoteczki do zębów? A palcem nie łaska? Opamiętajże się, co robisz? Już nie łaska tyrać dla rewolucji? Już nic cię nie obchodzi plan produkcji, nasza radość, nasz pot, nasza krew...

Psichow: Krew i pot, niewątpliwie, ale dlaczego nie mam mieć lodówki?

Awdotia: Mężu, rzuć to korzenie, to plugawe korzenie się przed zachodem. Na co ci lodówka? Co będziesz w niej trzymał, gacie? Przestań, bo pójdę do towarzysza Tegonieradze, on ci już wybije lodówkę z głowy (żegna się).

Psichow: A ty co się żegnasz, komunistko?

Awdotia: Już wolno od 22 listopada 1942. Och, Demiuszka, Bartułychtimuszeniemiuszkin, co się z tobą stało... Byłeś niepokalany, zawsze pierwszy szedłeś do sody i ostatni wracałeś, nie można cię było odmyć, a teraz...

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów