Rozmową z Piotem Matywieckim kończymy prezentację siedmiu finalistów tegorocznej
Nike - Urszuli Kozioł, Włodziemierza Nowaka, Małgorzaty Szejnert, Bronisława Świderskiego, Olgi Tokarczuk i Krzysztofa Vargi. Werdykt jury zostanie ogłoszony już w niedzielę. Transmisja z gali w Bibliotece UW w
TVP 2 o godz. 19.
Marek Radziwon: Co jest jeszcze w Tuwimie do odkrycia? Co nam przesłaniają jego kuplety kabaretowe i wiersze dla dzieci? Piotr Matywiecki: Jeśli uważam, że nadal Tuwim jest niedoczytany, to nie dlatego, żebym jego sytuację uważał za wyjątkową. Niedoczytani są i inni skamandryci, wielu romantyków, także poeci współcześni. To szkoda, bo polska poezja jest mądra.
Co by pan odpowiedział tym, którzy powiadają, że Tuwim to genialny talent, uczucie, ale nie erudycja i nie ciekawe poglądy? - Czytelnicy, którzy nie rozpoznają w nim mędrca, nie ufają intuicji poetów, nie wierzą, że wnikliwość poetyckiej intuicji wystarcza do mądrości. Jeśli tylu myślicieli przywoływałem w moich analizach tej poezji, to przecież nie po to, żeby przekonywać, że Tuwim ich wszystkich studiował. Ale był im równy w sile uogólnień i w ostrości widzenia szczegółów. Intuicja Tuwima nie brała się tylko z jego wrażliwości - także z refleksji nad światem, która miała wiele wspólnego z refleksją filozofów, chociaż Tuwim prowadził ją po swojemu. W Polsce ciągle nawet wśród wyrafinowanych odbiorców pokutuje ten nieszczęsny stereotyp poetów, którzy nie mają prawa do filozoficznej mądrości. Dwa tylko uznano wyjątki - Norwida i Miłosza. Ja sądzę, że mądrość jest cechą każdego prawdziwego poety.
Jak się pisze jedną książkę przez 40 lat? - Pisałem ją w latach 70., później była trzydziestoletnia przerwa. W tej przerwie Tuwim się we mnie mityzował, raz widziałem go ostro, innym razem o nim zapominałem. Stał się dla mnie jak ktoś bliski, kto czeka na rozmowę, i jak ktoś daleki, kogo chce się unikać. Oswajał mnie i zrażał.
Problemem było dla mnie wiązanie i przeplatanie się wątków - to raczej robota prozaika, do której nie jestem przyzwyczajony. Dużo czasu zajęło mi zrozumienie, co jest najważniejsze, a co mogę pominąć, bo tylko zaciemni wywód. Co do źródeł, jedynym naprawdę nowym biograficznym dokumentem, który wykorzystałem, są listy Tuwima do siostry publikowane dotąd w małym wyborze przez Tadeusza Januszewskiego. Są rewelacyjne - i jako dzieło literackie, i jako dokument świadomości.
Po pierwszym etapie pracy, tym w latach 70., po prostu poddałem się. Miałem pomysły, ale brakowało mi umiejętności warsztatowych. Musiałem też dojrzeć, wiele zrozumieć - nie tylko teoretycznie - z mechanizmów i pułapek życia społecznego, przejść przez różne etapy rozumienia i nierozumienia tego, czym jest poezja. Na własnej skórze uczyłem się konfliktowej historii Polski i we własnej wewnętrznej mowie próbowałem poezji.