http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zanussi z Dodą mizdrzy się do widza

Paweł T. Felis
2008-09-26, ostatnia aktualizacja 2008-09-25 18:56

Najbardziej przeraża nie to, że Zanussiemu film się nie udał, ale fakt, że twórca "Iluminacji" nakręcił obraz tak jednoznacznie mizdrzący się do widza. O nowym filmie "Serce na dłoni" Krzysztofa Zanussiego pisze Paweł T. Felis

Jak na dłoni widać w filmie Zanussiego nie serce, ale nieprzebierającą w środkach próbę wzięcia szturmem masowej publiczności. Nie tylko ze względu na Dodę, która pojawia się tu ledwie w dwóch scenach, by śpiewać lub - za drugim razem - śpiewanie udawać.

W tym filmie, jak kiedyś w "Strukturze kryształu", zderzają się dwa systemy wartości: dobroć i cynizm, skromność i egoizm, postawa "być" i postawa "mieć". Ale tu podobieństwa ze "Strukturą" się kończą. W "Sercu na dłoni" żyjący w biedzie młody Stefan (Marek Kudełko) i bogaty Konstanty (Bohdan Stupka) to irytująco płaskie figury, które w myśl komediowego konceptu spotykają się w szpitalu w decydującym momencie ich życia - pierwszy chce popełnić samobójstwo, drugi potrzebuje serca do przeszczepu.

Dowcip ma polegać na tym, że biedny Stefan, którego wyrzucili z supermarketu, bo pozwolił staruszce nie zapłacić za dżem, zabić się nie potrafi. Szemrany biznesmen chce mu w tym pomóc, ale też za bardzo mu to - a właściwie jego ludziom - nie wychodzi (a wystarczyłoby proste morderstwo w białych rękawiczkach). Dłuży się to czekanie na trupa, to prawda. Tylko jakoś nie śmieszy.

Może dlatego, że od początku komediowy dramat rozgrywa się w świecie wirtualnym. Gdy reżyser próbuje nas przejąć losem nieśmiałego chłopaka, tonacja filmu nagle poważnieje, wraca pompatyczny temat Wojciecha Kilara, ale z tego pochylenia się nad żyjącym w nędzy nieudacznikiem wyziera jedynie sztuczność. Wszechwładny Konstanty to z kolei papierowy mafioso sklecony ze spiskowych teorii o złych ludziach, którzy rządzą naszym światem - wyuzdanie wielki pałac, serce z kamienia, łapówki, zabawy z dziwkami, które omal nie wpędzają go do grobu, i "karanie" najbliższego pomocnika (homofoba) seksem z mężczyzną.

W "Strukturze kryształu" dwie skrajności miały swoje odcienie, pracowały na siebie nawzajem, by w finale zostawić widza z niepewnością: czy szlachetna postawa żyjącego na uboczu naukowca nie jest tak naprawdę inną wersją konformizmu? W "Sercu na dłoni" wątpliwości, dylematów, znaków zapytania nie ma: są tylko nudnawe perypetie grubo ociosanych bohaterów skrojone według reguł telenoweli lub sitcomu.

Nie tłumaczy tego bynajmniej konwencja czarnej komedii. Siłą duńskich "Jabłek Adama" (bardzo popularnych w polskich kinach) było przecież genialne połączenie metafizycznego traktatu pełnego religijnych symboli z kapitalnym humorem, który znosił patos, ale nie sprowadzał fabuły do wygłupu. W niedawnej świetnej "Mokrej robocie" (filmie skądinąd amerykańskim) paradoks polegał na grze z widzem: sympatyczną i dziwnie szlachetną postacią okazywał się tu polski płatny zabójca, którego wadą nie jest mordowanie z zimną krwią, ale alkoholizm.

Czarny humor "Serca na dłoni" nie sprawdza się, bo jest nie tylko mało zabawny, ale też wyprany z realizmu. Na dodatek wszystkie fabularne schematy prowadzą jedynie do finałowej zamiany miejsc i prostego morału: każdy może się zmienić. Zmienić - czyli w tym wypadku wejść w kolejny, happyendowy oczywiście, schemat.

Najbardziej przeraża nie to, że Zanussiemu film się nie udał, ale fakt, że twórca "Iluminacji" nakręcił obraz tak jednoznacznie mizdrzący się do widza. Sformatowany na sukces (aż 60 kopii w kinach dla masowej publiczności może okazać się zbyt mentorski, zimny i za mało śmieszny. Chyba że zadziała marketingowy pomysł z Dodą oraz Agnieszką Dygant, Maciejem Zakościelnym i Pawłem Okraską - aktorzy z seriali nie przypadkiem pojawiają się tu przecież w epizodach.

"Serce na dłoni", reż. Krzysztof Zanussi, Polska 2008, dystr. Vision



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':