Pierwszego wieczoru polscy i zagraniczni śpiewacy męczyli się, walcząc o dwa Słowiki: Bursztynowego i Publiczności. Najpierw w krajowych przedbiegach o reprezentowanie "biało-czerwonych" w tzw. finale międzynarodowym ubiegali się: Formacja Nieżywych Schabuff z piosenką "Ławka", Ania Wyszkoni i Video z utworem "Soft", For Teens z "Jesteś częścią mnie", Natalia Lesz z "Power of Attraction" oraz zespół Pectus z kawałkiem "To, co chciałbym ci dać".
Jury: przewodniczący dziennikarz Piotr Metz, śpiewaczka Małgorzata Walewska, szef Radia ZET Robert Kozyra , muzyk Andrzej Krzywy i wiceprezydent Sopotu Wojciech Fułek, zapowiedziało, że szuka zwycięzcy na miarę Feel, i ogłosiło, że do następnego etapu przechodzi Pectus. Ich utwór kilkakrotnie przedstawiano na sopockiej scenie jako nową "Autobiografię". No cóż - Pectus ma tyle wspólnego z Perfectem co dwie pierwsze litery w nazwie.
Wystąpiło sześciu gości ze świata. Usłyszeliśmy "Moon of Dreams" Rusłany, "Catch Me If You Can" Francuza Matta Pokory i czwórkę artystów ze Szwecji: niejakiego Danny'ego z piosenką "Tokyo", Velvet z kawałkiem "Chemistry" (przy okazji prezentacji wokalistki usłyszeliśmy, że Szwecja to kraj, w którym kobiety w depresji wydają się radośniejsze od wszystkich innych), Mansa Zelmerlöwa z "Brother oh Brother" oraz grupę Oh Laura. Ten ostatni zespół zaproponował znany już z reklamy pewnego samochodu song "Release Me" i słusznie zdobył Bursztynowego Słowika 2008. Słowik Publiczności przypadł grupie Pectus.
Drugi wieczór festiwalu wypełniły dyskotekowe hymny lat 80. TVN-owi udało się zebrać jeszcze żwawy team gwiazd z tamtych lat, przenosząc dzisiejszych 30-40-latków w czasy dzieciństwa. Bawił się sam poseł Jacek Kurski z PiS, który zasiadł na widowni i wysyłał - mimo bojkotu swojej partii - za pośrednictwem kamer całusy ciemnemu ludowi.
Koncert otworzył 60-letni Walijczyk Shakin' Stevens z hitem "Cry Just a Little Bit" (inaczej niż kiedyś bywało - bez białych butów). Niemiecka gwiazda Sandra udawała, że śpiewa swoją "Marię Magdalenę" i "In The Heat Of The Night" (playback), a brytyjska bogini seksu sprzed 20 lat Samanta Fox (dziś szczęśliwa posiadaczka żony) rozgrzewała słynnym "Touch me". 50-letni chłopiec Limahl i jego Kajagoogo, jedna z najpopularniejszych grup popowych tamtych czasów, podnieśli sopocką publiczność z krzeseł przebojami "Too shy" i "Never Ending Story".
Kiedy wszyscy już stali, Sabrina - gorąca Włoszka, która do historii muzyki weszła jako artystka basenowa - skandowała ze sceny swoje "Boys, boys, boys", a ikona popkultury Kim Wilde przypomniała "You Came", "Kids In America" i " You Keep Me Hangin'On". Na deser podano Thomasa Andersa, czyli połówkę niemieckiego duetu Modern Talking, oraz jego "You're My Hart, You're My Soul" i "Cheri, Cheri Lady". Widownia szalała, kamery niestety też i latały jak puszczone luźno ogrodowe węże.
Zdarzył się mały zgrzyt - TVN zbierał z SMS-ów pieniądze na szlachetny i godny polecenia cel - pomoc niesłyszącym dzieciom - co jednak na tego typu muzycznej imprezie mogło być odebrane jako niezamierzony czarny humor. Festiwal można zaliczyć do udanych z zastrzeżeniem, że artystów sobotnich od niedzielnych różni to, że tych pierwszych nikt na nostalgiczny koncert za 20 lat nie zaprosi.
Sobotni koncert w TVN oglądało - wg danych AGB Nielsen Media Research - 2,6 mln widzów, niedzielny - 3,7 mln (wygrywając tym samym z TVP 2, która o tej porze nadała konkurencyjne "Hity na czasie" i zebrała 2 mln osób).