http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dom opolski XXI wieku

Dorota Wodecka, Opole
2008-08-04, ostatnia aktualizacja 2008-08-03 16:29

Z inicjatywy samorządu na Opolszczyźnie stanie nowoczesny dom, nawiązujący do pruskiej tradycji architektonicznej. Jego projekt każdy będzie mógł dostać za darmo

- Musimy nauczyć ludzi, że przestrzeń publiczna nie jest własnością prywatną. I w niej zasada "wolnoć Tomku w swoim domku" nie obowiązuje - mówi Jarosław Gałęza ze stowarzyszenia Opolski Dom. Wzięło się ono do promowania regionalnej architektury, tak aby ta współczesna nawiązywała do tradycji.

Stowarzyszenie czeka na rejestrację w sądzie. Tworzą je m.in. lokalni przedsiębiorcy budowlani, producenci materiałów wykończeniowych oraz gmina Gogolin. Chcą wypromować dom opolski, promować walory architektury regionalnej i porządkować przestrzeń publiczną.

Pruski porządek

Pierwszy do porządków wziął się przed rokiem marszałek województwa Józef Sebesta zainspirowany przez prezesa cementowni Górażdże SA Józefa Balcerka, któremu zamarzył się dom opolski. Marszałek ogłosił ogólnopolski konkurs architektoniczny na projekty nowoczesnych domów jednorodzinnych, tanich w eksploatacji i wybudowanych z wykorzystaniem lokalnych surowców. Miały nawiązywać do tradycji regionalnej - bo rozbudowująca się wieś opolska zatraca swój wyjątkowy charakter. - Dworki polskie, góralskie chaty i tzw. gargamele zaczęły dominować w jej krajobrazie - wylicza Jarosław Gałęza, etnograf i działacz stowarzyszenia.

Lokalna tradycja budowlana sięga drugiej połowy XVIII w. Wtedy na prawo od Odry w ramach tzw. kolonizacji fryderycjańskiej według wspólnego projektu urbanistycznego powstało kilkaset nowych osad, uporządkowano już istniejące. Kolonizacja była następstwem zajęcia Śląska przez Fryderyka II Wielkiego, który chcąc zasiedlić zdobyte terytorium, kusił mieszkańców Prus domami i ziemią w zamian za przeprowadzkę na dzisiejsze tereny Opolszczyzny. Zagospodarowywał je na podstawie dokładnych planów precyzujących liczbę zagród, ich kształt i charakter zabudowy.

Zabudowa zwana ulicówką zachowała się do dziś. Domy na długich czworobocznych działkach stoją wzdłuż ulicy. Do niej są zwrócone ich szczyty. Wąska działka narzuciła ich jamnikowaty kształt. Bliżej ulicy znajduje się część mieszkalna, a za nią gospodarcza, dziś często przerabiana na mieszkalną.

Dom wielopokoleniowy

Konkurs opolskiego marszałka zainteresował 12 pracowni architektonicznych. Wygrała FRH z podopolskiej miejscowości Węgry. Józef Franczok, Wojciech Robak, Agnieszka Hepner i Tomasz Szenk zaproponowali dom modułowy, który można rozbudowywać w zależności od zasobności portfela. Do zamieszkania przez jedną rodzinę lub kilka pokoleń.

- Rodziny wielopokoleniowe to śląska tradycja. Starsi ludzie przechodzą do tzw. wycugu na tyłach, oddając dom rodzinny dzieciom. Przystosowaliśmy ten wycug dla potrzeb niepełnosprawnych i ułatwiliśmy komunikację między nim a resztą domu. Obie części łączą się ogrodem zimowym - mówi Franczok.

Pomyśleli też o singlach, którzy z powodów finansowych mieszkają z rodzicami. - Nad wycugiem proponujemy 37-metrową kawalerkę z toaletą, aneksem kuchennym oraz z osobnym wejściem. Może ona również pełnić rolę pokoju gościnnego - dodaje Franczok.

Architektom oceniającym projekt spodobało się oszczędne nawiązanie do architektury regionalnej. Bo dom jest wydłużony i pozbawiony architektonicznych ozdób. Tylko cement i szkło, którego największe połacie zaplanowano od jasnej strony południowej.

Opolszczyzna niegdyś była cementowym zagłębiem, w samym przedwojennym Opolu istniało kilka cementowni, stąd architekci zaproponowali elewacje włókowo-cementowe, cementowe dachówki i stropy (to również ukłon w stronę Górażdży, lidera w produkcji cementu).

- Cena metra kwadratowego naszego domu jest zbliżona do średniej rynkowej [na Opolszczyźnie to ok. 2900 zł]. Koszty podnoszą duże przeszklenia, ale światło wpływa na standard życia i nie powinno się z niego rezygnować. Dom dzięki prostocie bryły będzie jednak tani w utrzymaniu - zapewnia Franczok.

Projekt za darmo

Jednak samo wyłonienie zwycięskiego projektu i ogłoszenie tego w mediach nie wystarczy, by przekonać ludzi do dbałości o tożsamość regionu. Muszą na własne oczy zobaczyć mariaż współczesnej architektury z przeszłością. Dlatego po rozstrzygnięciu konkursu zawiązało się stowarzyszenie Opolski Dom, które zbuduje dom będący jego najlepszą reklamą. Pieniądze wykładają jego członkowie i sponsorzy. To ponad milion złotych.

- To dużo, ale za te pieniądze zbudujemy pawilon ekspozycyjny i dodatkowy budynek z infrastrukturą sanitarną dla turystów. Zachowujemy bryłę domu opolskiego, wewnątrz stworzymy centrum jego promocji. Wystawimy tu makiety i wizualizacje projektów oraz ich różne warianty. Swoje stanowiska promocyjne będą miały też firmy, które zaangażowały się w budowę. Tu też będzie miało siedzibę nasze stowarzyszenie - wylicza jego prezes i wiceburmistrz Gogolina Krzysztof Długosz.

Budowa ruszy prawdopodobnie jesienią. Wójt Gogolina przekazał 30-arową działkę w sercu Kamienia Śląskiego, miejsca kultu św. Jacka, dokąd pielgrzymują tysiące Ślązaków. Zobaczą współczesny, a jednak tradycyjny obiekt i być może zechcą podobny postawić dla siebie.

Tym bardziej że jego projekt dostaną za darmo. Muszą tylko pokryć koszty jego wydrukowania. Po projekt nie będą musieli jechać do Kamienia Śląskiego, bo stowarzyszenie będzie reklamować go we wszystkich opolskich gminach, a w Opolu otworzy swoje drugie biuro.

- To pierwsza w Polsce akcja uczulania ludzi na historyczne walory architektoniczne krajobrazu podjęta przy współudziale samorządu - mówi Długosz.

- Nie chodzi o to, by teraz wszyscy budowali jednakowe domy, bo to byłby kolejny absurd. Ale żeby ludzie mieli świadomość, że przestrzeń publiczna nie jest ich prywatną własnością. Trudno kogoś ograniczać w kwestii wyboru technologii i standardu życia. Jednak ten standard można zamknąć w przestrzeni nawiązującej do tradycji, co unaocznia dom opolski - podkreśla Gałęza.

- Dzięki architekturze możemy zachować tożsamość. Takie pielęgnowanie regionalnej schedy stanowi o bogactwie kulturowym regionu - dodaje Jolanta Paszkiewicz z departamentu rozwoju przestrzennego opolskiego urzędu marszałkowskiego.

Z nosem przy szybie

Czy ludzie łaknący sielskości polskiego dworku albo rezydencji a la Carrington zechcą zamieszkać w oszczędnych formach?

Dwa lata temu w podopolskich Luboszycach stanął jednorodzinny dom nazwany przez projektantów - Iwonę Wilczek i Mariusza Tenczyńskiego - "stodołą śląską". Od frontu to jednorodna bryła - dwa okna i wejście, które przysłonią przesuwne drewniane wrota. Po przeciwnej stronie dom szklanymi ścianami i drewnianym tarasem otwiera się na zieleń traw i drzewa na horyzoncie. Ludzie przyjeżdżają go oglądać, co właścicielka poznaje po śladach butów na piasku i odciskach palców na oknach.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos