Chopin zabrzmiał w Betlejem
2008-04-19
, aktualizacja: 18.04.2008 17:11
Graffiti Banksy'ego na murze otaczającym Betlejem (Fot. Kevin Frayer AP)
Koncert muzyki Fryderyka Chopina w Betlejem to chyba najbardziej ryzykowny projekt, jaki znalazł się w programie Sezonu Polskiego w Izraelu zorganizowanego przez Instytut Adama Mickiewicza.
ZOBACZ TAKŻE
- Polska kultura w Izraelu sprzedaje się sama (11-04-08, 01:00)
- Treliński na początek Roku Polskiego w Izraelu (11-03-08, 19:40)
Sześć lat temu izraelskie wojska oblegały tu Palestyńczyków ukrytych w Bazylice Narodzenia. Od dwóch lat Betlejem otacza mur wysoki w niektórych miejscach na pięć metrów. Izraelczycy nazywają go barierą bezpieczeństwa. Palestyńczycy mówią o nowym apartheidzie. To fragment wielkiej zapory, która w przyszłości ma odizolować cały Zachodni Brzeg i zabezpieczyć Izrael przed atakami terrorystycznymi.
Czy w takich warunkach ktokolwiek zechce słuchać chopinowskich mazurków w wykonaniu Marii Pomianowskiej i jej muzyków z Zespołu Polskiego?
Do Betlejem zabiera nas Piotr Puchta, przedstawiciel RP w Autonomii Palestyńskiej. To tylko osiem kilometrów z Jerozolimy. Gdyby nie zapory, bylibyśmy na miejscu w kwadrans. Pierwsza próba wjechania do miasta kończy się niepowodzeniem - strażniczka na punkcie kontrolnym nie przepuszcza naszych samochodów, na dyplomatyczną legitymację nawet nie chce spojrzeć.
- Jedziemy przez tunel - komenderuje Puchta. Objeżdżamy Betlejem nową drogą, która łączy Jerozolimę z żydowskimi osadami i przez nikogo niezatrzymywani wjeżdżamy do miasta z drugiej strony. Betlejem wita nas wielkim muralem przedstawiającym gołąbka pokoju ubranego w kamizelkę kuloodporną. Mimo napiętej sytuacji Palestyńczycy zachowują poczucie humoru.
Koncert ma się odbyć wieczorem w Centrum Pokoju. To nowoczesny ośrodek sztuki ufundowany przez Szwedów. Czeka tam na nas dr Saleem Zougbi, twórca Palestyńskiego Towarzystwa Fryderyka Chopina, które zaprosiło do Betlejem polskich muzyków. Wykładowca Uniwersytetu Betlejemskiego (specjalizacja: komputery) cały swój wolny czas poświęca muzyce.
- Kiedy miałem 14 lat, usłyszałem w Betlejem koncert libańskiej pianistki. Pamiętam jak dziś: grała Sonatę b-moll Chopina. Od tej pory zwariowałem na punkcie polskiej muzyki - opowiada dr Zougbi. Siedzimy na tarasie Centrum Pokoju, z którego roztacza się widok na całe miasto. Jest piątek, islamskie święto. Wracający z meczetu muzułmanie mijają się z chrześcijańskimi pielgrzymkami zdążającymi do Bazyliki Narodzenia.
- Chciałem zostać muzykiem, ale nie miałem gdzie się uczyć - mówi dr Zougbi. Był rok 1969, Palestyna podnosiła się po wojnie izraelsko-arabskiej, szkoły muzyczne stały na niskim poziomie. Saleem był dobry z matematyki, więc zdecydowano, że zostanie inżynierem. Ale muzyki nie porzucił.
Realizacją muzycznych marzeń stała się założona w 1997 r. Akademia Muzyczna w Betlejem. Dr Zougbi został prezesem zarządu, a w 2000 r. na bazie Akademii powołał do życia pierwsze w Palestynie Towarzystwo Chopinowskie.
Powstanie Towarzystwa zbiegło się w czasie z wybuchem drugiej intifady, palestyńskiego powstania przeciwko Izraelowi.
- Goście z Zachodu pytają mnie często, dlaczego Chopin, czemu nie zajmiemy się na przykład Rachmaninowem. Odpowiadam, że z powodu jego wielkiej miłości do ojczyzny i równie wielkiej miłości do człowieka. My, Palestyńczycy, kochamy polskich kompozytorów, Paderewskiego, Wieniawskiego, ale muzyka Chopina jest dla nas specjalna. Słuchając Poloneza nr 6, można poczuć patriotycznego ducha polskiego narodu, który nie dał się wymazać z mapy. Może to zabrzmi patetycznie, ale dla nas Chopin to symbol wolności.
Towarzystwo w ciągu ośmiu lat istnienia zorganizowało serię chopinowskich koncertów, w Betlejem grali m.in. młodzi polscy pianiści Anna Boczar i Maciej Zagórski. Z pomocą ambasady polskiej w Jerozolimie wydano pierwszą w języku arabskim książkę o polskich kompozytorach. Towarzystwo wspiera przedsiębiorca Aleksander Gudzowaty, który ufundował stypendia dla studentów. A jesienią ubiegłego roku w Ammanie, stolicy Jordanii, z inicjatywy Towarzystwa odbyło się pierwsze spotkanie chopinologów z krajów arabskich. Jego kontynuacją ma być międzynarodowa konferencja zaplanowana na rok 2010 w dwustulecie urodzin kompozytora.
Dr Zougbi: - Kiedy dziesięć lat temu zakładaliśmy Akademię, a później Towarzystwo Chopinowskie, chcieliśmy przygotować młodą generację Palestyńczyków do życia w pokoju. Chcieliśmy, aby poznali kulturę i otworzyli się na świat. Nasze działania wywołały duży oddźwięk ze strony rodziców i dzieci, mimo że muzyka europejska nie jest szeroko znana w kulturze arabskiej. Tu, na terenach okupowanych muzyka jest szczególnie ważna, bo pokazuje inną, jaśniejszą stronę rzeczywistości, która nie polega jedynie na konfrontacji z żołnierzami izraelskimi. Wierzę, że poprzez muzykę i kulturę możemy dać młodym ludziom nadzieję i determinację do życia.
Ta nadzieja wiele razy w ostatnich latach gasła. W 2002 r. podczas oblężenia Betlejem zginął jeden z pierwszych absolwentów Akademii Muzycznej. 21-letni muzułmanin, "nasze pierwsze skrzypce", jak nazywa go dr Zougbi, zmarł od poparzeń, kiedy izraelskie wojska zbombardowały jego dom. Rok później 10-letnia uczennica klasy fortepianu Christina Sa'adeh, chrześcijanka, zginęła w samochodzie swego ojca, który omyłkowo ostrzelały izraelskie siły specjalne polujące na terrorystów. W jej pogrzebie wzięło udział całe miasto.
Dzisiaj na Zachodnim Brzegu panuje spokój, ale sytuacja daleka jest do normalności. Mur oddzielający Betlejem od reszty kraju utrudnia, a czasem uniemożliwia wymianę kulturalną. Jesienią ubiegłego roku delegacja Towarzystwa Chopinowskiego trzy razy odkładała wyjazd do Polski z powodu braku pozwolenia na przejazd na lotnisko w Tel Awiwie. W końcu polecieli do Warszawy przez Amman. Podobne problemy mają na co dzień studenci Akademii Muzycznej, którzy jeżdżą do wschodniej, arabskiej części Jerozolimy na warsztaty.
Jednak dr Zougbi jest dobrej myśli. - Wierzę w pokój. Poświęcam cały swój wolny czas, aby młoda generacja miała alternatywę. Wielu jest naprawdę uzdolnionych, zasłużyli na lepszy los.
Kiedy będzie możliwy w Betlejem wspólny koncert muzyków z Palestyny i Izraela?
- Kochamy Izraelczyków, ale jako sąsiadów, nie jako okupantów. Dopóki będziemy pod okupacją, poddani represjom, dopóty będzie nam bardzo trudno grać wspólnie Chopina czy Beethovena.
Do Centrum Pokoju powoli schodzi się publiczność. Wykładowcy i studenci Akademii Muzycznej, melomani, pracownicy organizacji humanitarnych. Jest burmistrz miasteczka i polscy franciszkanie z pobliskiej Bazyliki Narodzenia. Dr Zougbi z niepokojem patrzy na ekran zawieszonego w foyer telewizora: arabska telewizja al Dżazira pokazuje walki w Strefie Gazy, do której kolejny raz wjechały izraelskie czołgi. Są ranni i zabici.
- Nie mamy wyjścia, koncert musi się odbyć - decyduje.
Kiedy wieczór w końcu się rozpoczyna, całe napięcie znika. Zespół Marii Pomianowskiej wykonuje niezwykłe wersje chopinowskich kompozycji na dawnych, ludowych instrumentach: cymbałach, suce biłgorajskiej i fideli. Muzyka Chopina w ich wykonaniu brzmi tak, jak by z powrotem została przełożona na polski folklor, nie tracąc przy tym nic ze swojego wyrafinowania. Publiczność wsłuchuje się w znane tematy, które odsłaniają ludowe korzenie. Trudno poznać, gdzie kończy się Chopin a zaczyna polski folklor.
Muzycy obok utworów chopinowskich wykonują mazurki z Kujaw i stare, mazowieckie pieśni. Nagle po XVI-wiecznej kolędzie zza okna odzywa się głos muezina nawołującego do wieczornej modlitwy. Czas staje w miejscu, krzyżują się kultury, zasłuchani nie zauważamy, kiedy mija cała godzina.
Wieczorem u franciszkanów w domu pielgrzyma odbywa się przyjęcie na cześć polskich muzyków. Maria Pomianowska jest przejęta. - To unikalne doświadczenie grać w pobliżu świętego miejsca chrześcijan, a zarazem przed arabską publicznością - mówi. - Od dziecka fascynuje mnie muzyka arabska, moim marzeniem jest nagrać materiał chopinowski z muzykami z Palestyny. Tutaj, na Bliskim Wschodzie, biją źródła europejskiej muzyki. Kiedy słyszę to frazowanie i ćwierćtony, czuję się jak u mamy za piecem.
Po kolacji Dr Zougbi siada do fortepianu. Gra Walc nr 9 "Pożegnanie" Chopina. Melodia walca wciąż dźwięczy mi w głowie, kiedy nocą przez izraelskie posterunki wracamy do Jerozolimy.
Palestyńskie Towarzystwo im. Fryderyka Chopina zbiera pieniądze na zakup fortepianu dla studentów Akademii Muzycznej w Betlejem. Osoby chcące wesprzeć tę akcję mogą kontaktować się bezpośrednio z dr Saleemem Zougbi pod adresem mailowym: saleem_gz@yahoo.com albo saleem@bethlehem.edu
Kiedy wieczór w końcu się rozpoczyna, całe napięcie znika. Zespół Marii Pomianowskiej wykonuje niezwykłe wersje chopinowskich kompozycji na dawnych, ludowych instrumentach: cymbałach, suce biłgorajskiej i fideli. Muzyka Chopina w ich wykonaniu brzmi tak, jak by z powrotem została przełożona na polski folklor, nie tracąc przy tym nic ze swojego wyrafinowania. Publiczność wsłuchuje się w znane tematy, które odsłaniają ludowe korzenie. Trudno poznać, gdzie kończy się Chopin a zaczyna polski folklor.
Muzycy obok utworów chopinowskich wykonują mazurki z Kujaw i stare, mazowieckie pieśni. Nagle po XVI-wiecznej kolędzie zza okna odzywa się głos muezina nawołującego do wieczornej modlitwy. Czas staje w miejscu, krzyżują się kultury, zasłuchani nie zauważamy, kiedy mija cała godzina.
Wieczorem u franciszkanów w domu pielgrzyma odbywa się przyjęcie na cześć polskich muzyków. Maria Pomianowska jest przejęta. - To unikalne doświadczenie grać w pobliżu świętego miejsca chrześcijan, a zarazem przed arabską publicznością - mówi. - Od dziecka fascynuje mnie muzyka arabska, moim marzeniem jest nagrać materiał chopinowski z muzykami z Palestyny. Tutaj, na Bliskim Wschodzie, biją źródła europejskiej muzyki. Kiedy słyszę to frazowanie i ćwierćtony, czuję się jak u mamy za piecem.
Po kolacji Dr Zougbi siada do fortepianu. Gra Walc nr 9 "Pożegnanie" Chopina. Melodia walca wciąż dźwięczy mi w głowie, kiedy nocą przez izraelskie posterunki wracamy do Jerozolimy.
Palestyńskie Towarzystwo im. Fryderyka Chopina zbiera pieniądze na zakup fortepianu dla studentów Akademii Muzycznej w Betlejem. Osoby chcące wesprzeć tę akcję mogą kontaktować się bezpośrednio z dr Saleemem Zougbi pod adresem mailowym: saleem_gz@yahoo.com albo saleem@bethlehem.edu
Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
- Wszystko
- PŁATNE
- 1.
Nie bądź potulny ani grzeczny - pacjenci radzą, co robić, by być dobrze leczonym
- 2.
Polak w sieci zbiera na przełomowy wynalazek
- 3.
Ambasador Szwecji: Przepis na równość to ojcowie, opieka, elastyczność
- 4.
Jak Niemcy przejechali się na dronie
- 5.
Nie żyje Ray Manzarek z The Doors. Mówił: "Tak naprawdę jestem Polakiem mieszkającym w USA"
- 1.
Polecamy
Dodatki i kolekcje Gazety Wyborczej
Zamów na adres e-mail newslettera z najnowszymi wiadomościami kulturalnymi!
Przykładowy newsletter
















