http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Kultura >  Kultura

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj Gazeta Wyborcza - Kultura RSS

Heretyk Brzozowski powrócił

Roman Pawłowski
2008-03-31, ostatnia aktualizacja 2008-03-30 00:00

?Krytyka Polityczna" przypomniała dwie ważne książki młodopolskiego intelektualisty Stanisława Brzozowskiego - powieść ?Płomienie" i szkice ?Głosy wśród nocy". Ależ to niepokojąco aktualna lektura!


"Płomienie" w wydaniu "Krytyki Politycznej" zilustrował Wilhelm Sasnal
Ostatnia wielka dyskusja wokół twórczości autora "Legendy Młodej Polski", zmarłego w 1911 roku, miała miejsce w latach 70. przy okazji wydania jego korespondencji. "Nigdy cisza nad trumną Brzozowskiego nie trwała tak długo" - pisze we wstępie do "Płomieni" Sławomir Sierakowski, szef "Krytyki Politycznej".

Rzeczywiście, nieobecność myśli Brzozowskiego w polskiej debacie jest co najmniej dziwna. Krytyk i filozof, który był punktem odniesienia dla intelektualistów i pisarzy od Miłosza i Tischnera po Cywińskiego i Michnika, w chwili odzyskania wolności nagle stracił na znaczeniu. Jakby jego diagnozy polskich schorzeń narodowych, prowincjonalizmu w myśleniu i lenistwa intelektualnego straciły na aktualności.

Teczka Brzozowskiego

Dziś wiemy, że jest przeciwnie. Myśl Brzozowskiego, która pchnęła polską debatę na europejskie wody, nigdy nie była tak potrzebna jak teraz.

Nadal tkwimy w plemiennym, zaściankowym patriotyzmie, któremu patronuje zwalczany przez Brzozowskiego Sienkiewicz, nadal bijemy w tarabany i obnosimy się z narodową martyrologią, zamiast pracować nad sobą. Wciąż wierzymy, że historia to baśń, w której Polakom przypadła rola jedynych pozytywnych bohaterów, a nie proces, który należy współtworzyć.

Można by cytować dzisiaj całe ustępy z "Legendy" i nikt nie pozna, że zostały napisane blisko sto lat temu. Na przykład ten o polskiej religijności: "Przeciętny Polak-katolik mało lub wcale nic nie wie o tym, jak głębokim umie być katolicyzm, gdy się w nim szuka głębokości. Pierwszym pozorem, rzucającym się w oczy, jest subordynacja, brak krążenia krwi i ducha - martwota. Posłuszeństwo hierarchiczne, podporządkowanie laików duchowieństwu, są to najbardziej uderzające rysy kościelnej budowy". Albo o indywidualizmie: "Polski indywidualizm! Przestańmy już gadać o tym. Polski indywidualizm to tylko polskie odosobnienie, to tylko polska wbrew wszystkiemu, co wygodę chwili zamąca - uparta samowola".

Nowej aktualności nabrała także jego biografia. Gdyby żył dzisiaj, z pewnością dostałby się w ręce lustratorów z IPN, "Wprost", "Gazety Polskiej" czy "Misji specjalnej" w TVP, którzy wywlekliby oskarżenie o jego rzekomą współpracę z carską Ochraną z 1908 roku. Podobnie jak dzieje się dzisiaj, w roli oskarżyciela, a zarazem sędziego wystąpiła wtedy prasa, która opublikowała ówczesną listę Wildsteina - spis rzekomych agentów opracowany na podstawie zeznań agenta Ochrany Bakaja. I podobnie jak dzisiaj dotarcie do prawdy okazało się niemożliwe.

Mimo dramatycznych oświadczeń, w których pisarz zaprzeczał oskarżeniom, mimo poparcia najwybitniejszych umysłów tamtej epoki - Żeromskiego, Nałkowskiej, Przybyszewskiego, Orkana, Irzykowskiego - Brzozowski nie zdołał oczyścić się z zarzutów. Sąd społeczny w Krakowie po dwóch rozprawach pozostawił sprawę nierozstrzygniętą. Dzisiaj dzięki śledztwu, jakie przeprowadził biograf Brzozowskiego Mieczysław Sroka, wiemy, że oskarżenia były bezpodstawne - donosił Brzozowski, ale inny. Cała sprawa miała podtekst polityczny - chodziło o skompromitowanie niezależnego intelektualisty popularnego wśród młodzieży akademickiej.

Nie była to zresztą pierwsza taka próba, dwa lata wcześniej z inicjatywy endecji, której Brzozowski zalazł za skórę, ukazała się broszura z zeznaniami, jakie złożył w wieku 18 lat, będąc studentem Uniwersytetu Warszawskiego. Ochrana aresztowała go wtedy za udział w manifestacji i szantażowała ujawnieniem informacji, że zdefraudował pieniądze studenckiej Bratniej Pomocy. Brzozowski złamał się w śledztwie i sypał kolegów, co prawda żadnemu nie wytoczono procesu, ale ślad w teczkach pozostał.

Oskarżenia przyczyniły się do przedwczesnej śmierci pisarza. Umarł w wieku 33 lat na gruźlicę, której nabawił się - o ironio - w carskim więzieniu.

Trudny patron

Już choćby z powodu biografii Brzozowski mógłby zostać patronem dzisiejszej dyskusji o polskiej tożsamości. Zarówno "Płomienie", jak i "Głosy wśród nocy" pokazują jednak, że jest to patron trudny, zmuszający do dyskusji, a nie do składania hołdów.

Trudność napotykamy już na samym początku, próbując zdefiniować światopogląd Brzozowskiego. Marksizm spotyka się u niego z filozofią Nietzschego, racjonalizm i darwinizm z fascynacją myślą katolicką. Stąd też w międzywojniu na jego pisma powoływali się piłsudczycy i narodowcy, komuniści i ideolodzy sanacji. Jedni widzieli w nim krytyka kapitalistycznego społeczeństwa opartego na wyzysku mas pracujących, inni ideologa myśli narodowej czy nawet prekursora narodowego socjalizmu.

Dowodem na to, jak pojemna jest myśl Brzozowskiego mogą być wstępy do obu książek wydanych przez "Krytykę". Pierwszy napisał Sierakowski, współtwórca nowej lewicy, drugi Cezary Michalski, publicysta prawicowego "Dziennika". Obaj biorą z Brzozowskiego to, co bliskie ich poglądom: Sierakowski - krytykę determinizmu ekonomicznego, którego symbolem kiedyś byli marksiści, a dzisiaj - neoliberałowie. Michalski natomiast krytykę salonowych postępowców, którzy deklarują wrażliwość na krzywdę społeczną, a jednocześnie z pogardliwą niechęcią odnoszą się do autentycznych ofiar niesprawiedliwości, nazywając ich moherami albo ciemnogrodem.

Jako patron lewicowego środowiska "Krytyki" (jego imię nosi stowarzyszenie wydające pismo) Brzozowski jest dwuznaczny z powodu fascynacji katolicyzmem. W "Pamiętniku", wznowionym niedawno przez Ossolineum, pozostawił wyznanie wiary, skreślone kilka miesięcy przed śmiercią: "Człowiek jest niezrozumiałą zagadką bez kościoła. Życie ludzkie jest szyderstwem i igraszką, jeżeli kościoła nie ma".

To wszystko nie oznacza braku konsekwencji. Ten najbardziej chyba oczytany z polskich pisarzy przełomu wieków czerpał z różnych europejskich prądów umysłowych od Marksa po Freuda i kardynała Newmana, rozwijając własne koncepcje. Ich wspólnym mianownikiem stała się wrażliwość na drugiego człowieka, zwłaszcza słabszego, któremu brakuje głosu, aby bronić swoich praw. Brzozowski solidaryzuje się z takimi ludźmi, czy będą to kobiety wykorzystywane seksualnie, chłopi traktowani jak zwierzęta, czy Żydzi. W "Płomieniach" pisze: "Póki choć jeden człowiek ginie w świecie, póki choć jedno życie jest tak wdeptane w błoto, nie warto żyć, nie można żyć jak tylko walcząc".

Od Brzozowskiego można się dzisiaj uczyć nie tylko wrażliwości na Innego, ale także nowoczesnych metod aktywności społecznej. Bohater "Płomieni", Michał Kaniowski w swoim rodzinnym majątku na Podolu nosi haftowaną ukraińską koszulę na znak solidarności z pogardzanymi przez polską szlachtę chłopami, czym wywołuje oburzenie rodziny. Autorzy kampanii "Tiszert dla wolności", polegającej na noszeniu koszulek z prowokacyjnymi napisami ("Jestem Żydem", "Jestem Arabem", "Jestem gejem") mieli prekursora.

Obrona rewolucji

"Płomienie", opublikowane równo sto lat temu, przynoszą najpełniejszy obraz społecznej wrażliwości Brzozowskiego. Nic dziwnego, jednym z impulsów do napisania powieści była krwawo stłumiona rewolucja 1905 roku.

Kaniowski, potomek polskich szlachciców i buntowników, wyrusza do Petersburga, aby dołączyć do rewolucyjnej organizacji Narodna Wola, walczy potem na barykadach Komuny Paryskiej, a po powrocie do Rosji uczestniczy w zamachu na cara Aleksandra II. W stronę rewolucji popycha go doświadczenie krzywdy, której ofiarami padają kobiety, chłopi, robotnicy, dzieci. Celem walki nie jest jak zwykle w polskiej literaturze wolność Ojczyzny, ale wyzwolenie ludu, co przekłada się na obalenie feudalnego systemu i budowę nowego, opartego na równości i partnerstwie.

"Płomienie" wiele łączy z "Biesami" Dostojewskiego. W obu powieściach pojawia się głośna sprawa Siergieja Nieczajewa, rewolucjonisty, który zamordował w Moskwie jednego ze współtowarzyszy, czym przyczynił się do zdekonspirowania organizacji. O ile jednak Dostojewski demonizuje Nieczajewa i rewolucję, pokazując opętanie ideologią, o tyle Brzozowski, nazywając Nieczajewa łowcą dusz, broni samej idei ruchu rewolucyjnego. Pokazuje fascynującą galerię młodych idealistów, którzy wydają nielegalne gazety i broszury, kolportują prasę wśród robotników i toczą gorące, intelektualne spory. A kiedy idą zabić cara, nie mają dylematów Kordiana.

W polskiej świadomości funkcjonował dotąd ten pierwszy, demoniczny obraz rewolucji z "Biesów", głównie dzięki wybitnemu przedstawieniu Andrzeja Wajdy z 1971 roku. W pamiętnej inscenizacji ze Starego Teatru pojawiali się zamaskowani animatorzy, sterujący akcją, co odczytywano jako metaforę totalitarnego zniewolenia. "Płomienie" mogą przewartościować obraz rewolucji społecznej, ponieważ dają się czytać nie tylko w kontekście totalitarnych systemów XX wieku. Zawierają niezwykle dzisiaj aktualny postulat zaangażowania inteligencji w obronę słabszych. Postulat, z którego polska inteligencja zrezygnowała w latach 90., czego konsekwencje odczuwamy do dzisiaj w postaci odrodzenia politycznego populizmu.

Brzozowski jest dzisiaj wszędzie. Co więcej, jako jeden z nielicznych oprócz krytyki daje konkretne recepty na przeklęte polskie choroby. Jedną z nich jest praca nad sobą. " Celem życia powinno być zrozumienie siebie, a nie zrozumienie wieczności" - pisze w "Głosach wśród nocy", wydanym pośmiertnie ostatnim zbiorze szkiców o literaturze rosyjskiej i angielskiej. Rozważania nad Aleksandrem Hercenem, pamiętnikami Saint-Simona, pismami Charlesa Lamba są tu pretekstem do sformułowania raz jeszcze postulatu przebudowy polskiej tożsamości.

Na progu nowoczesności, kiedy upadały stare romantyczne ideały i kruszały europejskie potęgi, Brzozowski domaga się od Polaków, aby wreszcie dorośli i zaczęli pracować nad konstruowaniem nowoczesnej świadomości i nowoczesnego społeczeństwa, bo tego wymaga zmieniająca się gwałtownie rzeczywistość. Dzisiaj, kiedy Europa i świat zmieniają się jeszcze gwałtowniej niż na początku XX wieku, postulat ten pozostaje wciąż paląco aktualny.

Krytyka Polityczna ogłasza konkurs dla licealistów i studentów na esej poświęcony przeszłości i przyszłości inteligencji zaangażowanej, inspirowany Płomieniami Stanisława Brzozowskiego. I nagroda: 3 tys. zł, II nagroda: 2 tys. Termin nadsyłania prac: 15 maja. Więcej: www.krytykapolityczna.pl





Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

We wtorek z ''Gazetą''
* Mój biznes