Sprowadzone do słabościJest bowiem Miłosz lirykiem nawiedzonym, by nie rzec opętanym, a twórczość jego przypomina egzorcyzmy dokonywane nad samym sobą. Nad własną jaźnią sprawuje symboliczne sądy, a wszystkie siedem grzechów głównych, których dopatrzyć się można w tych wyobrażeniowo wybujałych, zawsze niepokojących, niekiedy wspaniałych wierszach, sprowadzić się dadzą do jednego grzechu: słabości.
STEFAN NAPIERSKI (MAREK EIGER), 1938
Poplątane źródłaInaczej jest z poezją Miłosza. Jej źródła są bardziej poplątane niż u któregokolwiek ze współczesnych poetów polskich. Mimo to po kilkunastu latach rozwoju strumień tej poezji wyrzuca na swoje brzegi te same poplątane wywierzyska, z których można by sądzić, że już się oczyścił. Ta sama plątanina doraźnej aktualności, filozoficznego sensu i własnego losu poety, z której wysączył się już niejeden najklarowniejszy utwór Miłosza, a która bodaj większą ich liczbę zmąciła, znów kładzie się w poprzek tego strumienia. Tamto, co poniechane i minione - powraca.
KAZIMIERZ WYKA, 1946
Coś na wagę złotaMiłosz jest pierwszorzędną siłą. To pisarz o jasno określonym zadaniu, powołany do przyspieszenia naszego tempa, abyśmy nadążyli epoce - i o wspaniałym talencie, znakomicie przystosowany do wypełnienia tych przeznaczeń swoich. Posiada on coś na wagę złota, co nazwałbym "wolą rzeczywistości", a zarazem wyczucie punktów drastycznych naszego kryzysu. Należy do nielicznych, których słowa mają znaczenie (jedynie co może go zgubić, to pośpiech).
WITOLD GOMBROWICZ, 1953
Nie chce być sługąMiłosz zawsze chciał, i chce także teraz, wpływać na rzeczywistość wierszem, chce odnaleźć w niej swoje miejsce, ale w żadnej mierze nie chce być sługą czasów, w których przyszło mu żyć.
TOMAS VENCLOVA, 1977
Niczego nie wymagałBroniłem się przed zatrutą pięknością wierszy Miłosza, bo mnie przygnębiały, osłabiały. Nie lubię dla siebie patosu i dramatyzmu, nie cenię "dostojnego bzika tragiczności", nigdy w myśleniu nie będę dostojny. Ale Miłosz doskonale to rozumiał i - niczego nie wymagał.
STEFAN KISIELEWSKI, 1980
Huśtawka nastrojówW stosunku do literatury polskiej Miłosz ulega takiej samej huśtawce nastrojów, jak w stosunku do całości bytu i jak w stosunku do siebie: od poniżeń do apoteozy, od skromności do pychy, od obrzydzenia do zachwytów. Raz jej radzi, aby zachowywała się skromnie jak jedna z wielu literatur, i Polakom też radzi, aby zachowywali się skromnie jak jeden z wielu małych narodów, których mnóstwo widzi ze szczytu swej czarodziejskiej góry nad Pacyfikiem, drugi raz przypomina jej misję zleconą przez Opatrzność i podjętą przez jej największych.
ANDRZEJ KIJOWSKI, 1981