Film "Lot" - twarde lądowanie

Jacek Szczerba
23.02.2013 , aktualizacja: 22.02.2013 17:24
A A A Drukuj
Denzel Washington w filmie

Denzel Washington w filmie "Lot" (Fot. materialy organizatora)

Obejrzawszy "Lot" Roberta Zemeckisa, traci się ochotę na podróż samolotem. Przynajmniej na trzeźwo
"Lot" zaczyna się świetnie. Pilot samolotów pasażerskich Whip Whitaker (Denzel Washington) dwie godziny przed lotem pije i ostro ćpa. W hotelu zabawia się ze stewardesą Kateriną (Nadine Velazquez), a my oglądamy ją nago, w tzw. full frontal. Wow, takie rzeczy w mainstreamowym amerykańskim filmie!

Potem następuje fantastyczna sekwencja lotu - samolot ma awarię, ale Whip mistrzowskim, bo szalonym manewrem doprowadza do szczęśliwego (ginie tylko sześć z ponad stu osób na pokładzie) lądowania. Obejrzawszy to, traci się ochotę na podróż samolotem. Przynajmniej na trzeźwo.



Whitaker zostaje narodowym bohaterem. Ale tylko do czasu, gdy nadejdą wyniki badań jego krwi. Wtedy gwałtownie będzie potrzebował prawnika (Don Cheadle)... Od tego momentu film Zemeckisa pikuje jak zepsuty samolot Whitakera. Zaczyna się natrętne moralizowanie o człowieku, który nie umie przyznać się przed sobą i przed innymi, kim naprawdę jest. I nie chodzi tu o to, że jest rozwodnikiem z dorastającym synem. Zresztą i była połowica, i Whitaker jr go nie znoszą.

A żeby film Zemeckisa zmieścił się w hollywoodzkim schemacie o bohaterze, który się dźwiga, losy Whitakera zostają sprzężone z historią narkomanki Nicole (Kelly Reilly), która kiedyś miała szansę zostać wziętym fotografem. Spotykają się na szpitalnych schodach, gdzie gromadzą się palacze. Tam właśnie odbywa się kulminacyjna, jeśli idzie o wydźwięk filmu, scena ich rozmowy z pacjentem z kroplówką, przybyszem z oddziału onkologicznego. Tak sprzedawane nauki o życiu jestem w stanie "kupić", ale dalszego pseudofilozofowania Zemeckisa, z obowiązkową apoteozą rodziny, już nie trawię. Whip w ramionach Nicole to jakby anielska strona "Lotu". Jest też jednak jego strona diabelska. A, jak wiadomo, zło jest zwykle znacznie bardziej fotogeniczne od dobra. Tutaj zło uosabia kumpel Whipa: jego osobisty dostawca używek (John Goodman). Proszę zwrócić uwagę przy dźwiękach jakiej piosenki się pojawia.

Washington, celowo utyty i nieco zaniedbany, gra dobrze. Zwłaszcza w scenach błądzenia: gdy podczas lotu dolewa sobie wódy do soku, gdy w chwilach trzeźwości miotają nim pokusy albo gdy upiera się, że nawet nawalony jest najlepszy. Szkody tylko, że w finale zachowuje się jak kaznodzieja, co niemal przekreśla jego wcześniejszą porządną robotę.

"Lot" świetnie się sprzedał. Nie wiem tylko, czy wyświetlano go podczas rejsów samolotowych. Taki błyskotliwy wybór świadczyłby o tym, że linie lotnicze gustują w czarnym humorze. I nie myślę tu wcale o kolorze skóry Washingtona.

ZOBACZ TAKŻE

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (5)

  • lukasz.inv

    Oceniono 8 razy 4

    "Natrętne moralizowanie o człowieku (...)" Heh, to jest film o alkoholizmie, nie o lataniu, zatem trudno żeby "moralizowania" nie było! Ale gdy alkoholik dochodzi własnym doświadczeniem do zrozumienia, wtedy "moralizowanie" nie wydaje się już takie natrętne, to jest coś normalnego... Autor jest pewnie na razie na etapie Danzela na pierwszym spotkaniu AA z dziewczyną i nie może tego słuchać, zatem luz ;)

    Film pokazuje "standardową" drogę, ale z całą otoczkę airline industry jest to pigułka całkiem przyjemna do przekłnięcia (choć fakt, w drugiej częsci pięknie sobie wyczyściłem klawiaturę!). Zawsze zastanawiające jest gdzie jest dno, czy to już to, czy jeszcze nie. Czy jest jeszcze coś co się może stać zanim czlowiek otrzeźwieje (w cydzysłowiu i w przenośni).

    Film zatem generalnie polecam.

    Co do rasistowskich żartów i reakcji poniżej, to po pierwsze - tak zwanie "liberalne media" same sobie zgotowały taki los doszukując się rasizmu w każdej głupocie wypowiadanej przez "bylekogo", zupełnie jak prawica nardowa obelg pod adresem naszego mesjańskiego nardou wszędzie na świecie.

    Ergo, to po drugie, pracując w liberalnym medium - panie Jacku - proszę wrócić do szeregu i bez takich "jazd".

    A po trzecie, jeśli już zakoczenie artykułu "musi być" delikatnie "rasistowskie", to do cholery - niech będzie chociaż śmieszne... Bo tak dostanie się panu z obu stron barykady...

    I żeby to zrozumieć proszę przeczytać to co pan napisał 3 razy na głos: "Taki błyskotliwy wybór świadczyłby o tym, że linie lotnicze gustują w czarnym humorze. I nie myślę tu wcale o kolorze skóry Washingtona."

    I pomyśleć... - Czy naprawdę by to Pan napisał raz jeszcze? Naprawdę? Really?

    Miłego weekendu wszystkim alkoholikom życzę! ;)

  • czeresniax

    Oceniono 16 razy 4

    Autor: tym cytatem dowiodłeś, że jesteś prymitywem i rasistą. Mam nadzieję, że redakcja zmyje Ci głowę i będziesz miał zakaz publikowania. A redaktor, który to puścił, oberwie tak samo jak Ty:

    "Nie wiem tylko, czy wyświetlano go podczas rejsów samolotowych. Taki błyskotliwy wybór świadczyłby o tym, że linie lotnicze gustują w czarnym humorze. I nie myślę tu wcale o kolorze skóry Washingtona."

  • paraprawo

    Oceniono 6 razy -4

    Zakaz spożywania na pokładzie godzi bezpośrednio w linie lotnicze. Lepiej opłacać obezwładniacza.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane
  • Wszystko
  • PŁATNE