http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Adele triumfuje na BRIT Awards

san
2012-02-22, ostatnia aktualizacja 2012-02-22 16:33

Adele
Adele
AP/Joel Ryan

Uważane za drugie - po Grammy - nagrody muzyczne świata BRIT Awards zdominowała wokalistka Adele. Otrzymała dwie nagrody brytyjskiego przemysłu fonograficznego - dla najlepszej płyty i najlepszej solistki ubiegłego roku. Wywołała też największy skandal, pokazując obraźliwy gest ze środkowym palcem w roli głównej

Rihanna
AP/Joel Ryan
Rihanna
Blur
AP/Joel Ryan
Blur
SERWISY
Wtorkowa gala była już 31. w historii nagrody, której patronuje British Phonographic Industry, organizacja zrzeszająca reprezentantów wyspiarskiego przemysłu płytowego. W tym roku uroczystość po raz pierwszy odbyła się w londyńskiej hali widowiskowej O2 Arena. Zmiana lokalizacji nie miała większego wpływu na charakter imprezy - Brytyjczycy po raz kolejny udowodnili, że są odważniejsi od Amerykanów w dostrzeganiu nowych twarzy na swojej scenie muzycznej.



Podczas gali, na której wystąpili między innymi Florence And The Machine, Rihanna i Noel Gallagher ze swoją grupą High Flying Birds, sporo powodów do zadowolenia miał ubiegłoroczny debiutant 21-letni Ed Sheeran, który otrzymał dwie nagrody w kategoriach najlepszy solista oraz najlepszy nowy artysta. Najlepszym brytyjskim zespołem została formacja Coldplay, najlepszym singlem - piosenka "What Makes You Beautiful" boysbandu One Direction.

W kategorii Critic's Choice, która ma wskazywać gwiazdy nadchodzącego roku, zwyciężyła wokalistka soulowa Emeli Sandé. Nagrody dla wykonawców zagranicznych powędrowały do Foo Fighters (najlepszy zespół), Bruno Marsa (solista), Rihanny (solistka) oraz Lany Del Rey (nowy artysta).



Specjalne wyróżnienie za całokształt kariery otrzymała formacja Blur, która na zakończenie gali wystąpiła z minikoncertem, na którym zagrała kilka swoich przebojów z różnych etapów działalności. Nawet jednak występ Damona Albarna i jego kolegów nie przyćmił pojawienia się Adele.



Wokalistka, choć przed chwilą była główną bohaterką Grammy, reagowała bardzo emocjonalnie na nagrody przyznane przez rodzimą fonografię. Gdy realizatorzy gali przerwali jedną z jej długich przemów z podziękowaniami, zirytowana pokazała "fucka".

- Nie chciałam nikogo urazić. To był gest adresowany do krawaciarzy szefujących tej imprezie, nie do moich fanów - tłumaczyła Adele zaraz po zakończeniu ceremonii.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':