Dokumenty dotyczące Steve'a Jobsa, zmarłego w zeszłym roku założyciela
Apple'a, gromadzono pod kątem zatrudnienia go w Białym Domu za czasów konserwatywnego gabinetu George'a Busha seniora. Było to w okresie, gdy skonfliktowany z kierownictwem Apple'a Jobs od kilku lat nie pracował już w tej firmie, lecz we własnej spółce Next.
Dziś
na stronie FBI można obejrzeć aż 191 stron dokumentów, protokołów i notatek z 1991 roku dotyczących Jobsa, w tym rozmowy z kilkudziesięcioma osobami. Większość chwali założyciela Apple'a i wyraża się o nim w superlatywach, podkreślając jego zdolności przywódcze oraz umiejętności organizacyjne. Mówili też o jego trudnym charakterze. Jeden ze znajomych z college'u twierdził np., że Jobs to "podstępny człowiek, i nie jest prostolinijny i szczery. Ma skłonność do naginania prawdy i wypaczania rzeczywistości, żeby osiągać swoje cele". Inny nazywa go "wiarygodnym, ale skomplikowanym człowiekiem o podejrzanej naturze moralnej".
Za to po rozmowie z samym Jobsem zanotowano, że "w ciągu ostatnich pięciu lat nie używał narkotyków, ale mniej więcej w latach 1970-74, czyli w liceum i na studiach, eksperymentował z haszyszem, marihuaną i LSD".
W teczce są też m.in. skargi agentów FBI na trudności w skontaktowaniu się z ówczesnym szefem spółki Next. Sekretarki informowały ich m.in., że szef "wróci za tydzień" i oddzwoni, Jobs oczywiście się nie odzywał, agenci próbowali dodzwonić się do niego kilka razy w kolejnym tygodniu. Znowu nic z tego nie wychodziło.
Ostatecznie służby rekomendowały Jobsa "na stanowisko wymagające zaufania i odpowiedzialności", ale nie został on zatrudniony (chodziło o Export Council - Radę ds. Eksportu). W 1996 roku Apple wykupiło spółkę Next i w ten sposób
Steve Jobs wrócił na łono swojej firmy, by rok później zostać jej szefem.