Wierzyłam, że zdradzili, że nie warci imion,
skoro chwast się natrząsa z ich nieznanych mogił
i kruki przedrzeźniają i śnieżyce szydzą
- a to byli, Joriku, fałszywi świadkowie.
Umarłych wieczność dotąd trwa,
dokąd pamięcią się im płaci.
Chwiejna waluta. Nie ma dnia.
by ktoś wieczności swej nie tracił.
Dziś o wieczności więcej wiem:
można ją dawać i odbierać.
Kogo nazwano zdrajcą - ten
razem z imieniem ma umierać.
Ta nasza nad zmarłymi moc
wymaga nierozchwianej wagi
i żeby sąd nie sądził w noc
i żeby sędzia nie był nagi.
Ten wstrząsający wiersz, który oddawał hołd ofiarom terroru stalinowskiego, nie był typowy dla twórczości Wisławy Szymborskiej. Przywołuję go jednak, gdyż był to wiersz ważny dla tych wszystkich, którzy szukali w poezji prawdy o Polsce w owym czasie.
Źródło: Gazeta Wyborcza