http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wisława Szymborska: Jestem po stronie ludzi

Rozmawiali Anna Rudnicka i Tadeusz Nyczek
2012-02-02, ostatnia aktualizacja 2012-02-02 00:16

Reakcja Wisławy Szymborskiej na wieść o przyznaniu jej Literackiej Nagrody Nobla
Reakcja Wisławy Szymborskiej na wieść o przyznaniu jej Literackiej Nagrody Nobla
Fot. ADAM GOLEC/AGENCJA GAZETA

Wywiad ukazał się na łamach "Gazety Wyborczej" dnia 07 października 1996 roku po otrzymaniu przez poetkę Literackiej Nagrody

Okładka
Okładka "Gazety Wyborczej" z 4 października 1996 roku z wiadomością o...
Anna Rudnicka, Tadeusz Nyczek: Jechaliśmy tu do Ciebie autem z Krakowa do Zakopanego... Było tak ślicznie. Jesień, nareszcie słońce, tyle kolorowych liści i innych chabazi przy drodze... Nie mogliśmy się powstrzymać, żeby nie pozbierać ich dla Ciebie.

Wisława Szymborska: Gdzie się to podziało?

Tam na dole, w jadalni. W tej potwornej kwiaciarni gdzieś utonęło.

- Śliczne było.

Myśleliśmy jadąc, żeby porozmawiać raczej o czymś właśnie takim... Bo Nobel, Twoje z tym problemy, radość i kłopot, to wszystko oczywiście wspaniałe, ale tak tu siedzimy w pokoju, trochę ciasno, Ty na krześle, my na łóżku, przed chwilą pyszne pierogi... A jesteś jedyną poetką rzeczy nieważnych, z których robisz rzeczy ważne. Takie liście i chabazie też są w Twoim pisaniu ważne.

- Chciałabym leciutko zakwestionować stwierdzenie, że jestem tu jedyną poetką od tego. Zapominamy o cudownym Białoszewskim. Jego poetyka była oczywiście zupełnie inna, ale ogromnie lubiłam go czytać i szanowałam go. Może właśnie dlatego, że miał takie oko na szczegóły i potrafił z nich robić rzeczy wręcz trudne do pomyślenia dla zwyczajnego człowieka. To jest to. No, jeśli ja uchodzę za osobę, która właśnie żyje taką małą obserwacją, detalem, to nie będę protestowała, bo to tak jest.

Kiedyś, dawno temu, miałam to szczęście, że Julian Przyboś jakoś lubił moje wiersze. I otóż Przyboś zauważył, że ja jestem krótkowidzem. Czyli że dobrze widzę dopiero rzeczy małe, z bliska. Natomiast dużych panoram nie widzę tak dokładnie. Może jest w tym jakaś prawda...

W jednym ze swoich niezwykłych wierszy, "Nadmiarze", piszesz o bankiecie u astronomów z okazji odkrycia nowej gwiazdy. Ale tej gwiazdy jakby nie widać, ważne są pogaduchy przy winku, a ona gdzieś tam za oknem na lewo, między listkami akacji. Białoszewski uświęcał szczegół i w ogóle nie interesowało go nic ponad nim, a Ty jednak piszesz i o listku, i o gwiazdach, choć może te "duże panoramy" są rzeczywiście lekko zamazane, jak to u krótkowidza. Ale większość ludzi wszystko lubi wartościować...

- A potem tego żałują...

...a Ty, mając taką czułość dla rzeczy nieważnych, może pozornie, usiłujesz wyciągnąć je z tej nieważności, nadać im wagę. Czy to znaczy, że w istocie wszystko jest równoważne?

- Tego nie wiemy. Kiedyś starałam się napisać, że tak naprawdę nie wiemy, na jakim świecie żyjemy. Nie wiemy. Nasze ciało ma tylko kilka odbiorników świata, prawda? Tylko kilka zmysłów. Dlatego nie bardzo potrafimy określić, co jest ważne, a co nieważne.

Z punktu widzenia życia czy jest jakaś różnica między komarem a Miłoszem?

- No tak, w tym jest podobieństwo, że i jeden, i drugi żyje. Na pewno we wszystkim innym jest dosyć gruba różnica... Ale naprawdę, powtarzam, tego świata, na którym żyjemy, my nie znamy, poruszamy się po nim po omacku, naprawdę nie wiemy, co to wszystko znaczy, więc nie trzeba pomijać komara. Tyle tylko mogę powiedzieć.

W innym wierszu, "Do arki", piszesz o tym, że trzeba ratować wszystko pomijane jako nieważne w tyglu świata, te różne światłocienie i półtony, wyjątki od reguł, te jakoby zbędne skrupuły i tak dalej, całą tę rzeczywistość niby mniejszą i gorszą, niepoważną. Ale ona daje mięso, ciało życia. Daje też radość, lekkość. Tu jest też miejsce na Twoje niezwykłe poczucie humoru, bo humor jest bratem lekkości. Poczucie humoru jest chyba w ogóle przypisane prawdziwej sztuce. Jak bez tego patrzeć na świat w jego nagiej straszności... Powiedz, czy masz też to drugie poczucie - końca świata? Że wierzga w okropnych bólach, a my udajemy, że wszystko jakoś idzie dalej?

- Mam takie chwile. Mam takie chwile bardzo, bardzo wielkiej rozpaczy z powodu tego, co się dzieje ze światem. Mam. O tym staczaniu się świata pisze Lem w felietonach w "Tygodniku Powszechnym". Przyznam się szczerze, że czasami świadomie staram się ich nie czytać, bo wiem, że jak przeczytam, to się z nimi zgodzę. I za chwilę będę chora. Tak, mam to poczucie. Ale czy ja wiem... Świat pewnie będzie istniał... Tyle że nie wiadomo, czy w takiej postaci, w jakiej go sobie wymarzyliśmy. Nie wiem, co będzie. Boję się jakichś wojen... fundamentalnych. Fundamentalizmów - islamu choćby. To w XXI wieku może być straszny problem, jakiś wielki porachunek. To się zbliża. Jedyne, co można zrobić, to o tym myśleć. Ale nie zawsze. W przerwach w myśleniu robić to, co się umie. Co więcej można dodać.

W odwiecznym sporze, trwającym odkąd istnieje literatura, poeci raz stają po stronie rzeczy, czyli świata, raz po stronie słów, czyli cudu tworzenia. Po której jesteś stronie? Słów? Napisałaś kiedyś wiersz "Radość pisania" do dzisiaj uważany za Twój manifest. Że pisanie to "zemsta ręki śmiertelnej" za przemijanie, za ulotność materii, więc i człowieka.

- O, jestem po stronie świata. Nie. Po stronie ludzi. Bo świat to za duże pojęcie. Jestem po stronie ludzi.

Czyli nie jesteś po stronie tarsjusza, małego zwierzątka, o którym napisałaś taki śliczny wiersz? Nie jesteś po stronie chmury, piasku, strzykwy i mrówki?

- A, w tym sensie, to o to chodzi... Prawda, jestem, ale jednak wyróżniamy się od tych wszystkich zwierzątek, że umiemy na wszystko spojrzeć ze świadomością, która nie jest czasem lekka, ale jest... Pocieszam się zresztą, że zwierzęta nijakiej świadomości nie mają, bo byłoby jeszcze więcej zrozpaczonych istot na świecie. Naturalnie, zwierzęta też mają swoje chwile rozpaczy, tylko jakoś łatwiej da się to załatwić. Rozpacz ludzka jest dużo trwalsza i nie tak zależna od tego czy innego wydarzenia, głodu, utraty, bólu. Oczywiście jeżeli się w ogóle myśli o świecie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':