Kiedyś niemal nie udzielała wywiadów, a i po otrzymaniu Nobla czyniła to bez entuzjazmu. Było w nich zresztą niewiele informacji, którymi mógłby pożywić się biograf: nie podawała faktów, nie pamiętała dat; jej pamięć była nielinearna, wydobywała z przeszłości jakiś pojedynczy obrazek, niewielki detal, drobny szczegół.
Bez względu na długość życia
życiorys powinien być krótki. ()
Pisz tak, jakbyś ze sobą nigdy
nie rozmawiał
i omijał z daleka.
Pomiń milczeniem psy, koty i ptaki,
pamiątkowe rupiecie, przyjaciół
i sny. ("Pisanie życiorysu" z tomu "Ludzie na moście", 1986)
Choć, jak musiała, dzielnie zadawała gwałt swej naturze, więcej udzielała się i podróżowała po świecie, częściej rozdawała autografy i bardziej uczestniczyła, szybko jednak po otrzymaniu Nobla w 1996 r. powróciła do dawnych zwyczajów. Do niespiesznego życia, w którym było sporo miejsca na milczenie i bycie z samą sobą. Do spotkań w gronie starych przyjaciół przy wódeczce i staromodnej loteryjce, na której wygrać można było uroczo niepotrzebne fanty. Do małych podróży na południe (latem do Lubomierza, zimą do Zakopanego). Do towarzyskich zabaw w układanie absurdalnych, purnonsensowych wierszyków. Do robienia wyklejanek i rozsyłania ich przyjaciołom zamiast kartek pocztowych. Do pisania wierszy w tempie kilku na rok, nie więcej.
Po Noblu wydała jeszcze trzy tomiki wierszy - "Chwila", "Dwukropek" i "Tutaj". Odnajdujemy w nich te same tematy, motywy, wątki, pytania, wątpliwości, wokół których krążyła myślą i wierszem od ponad pół wieku. To samo, ale nie tak samo. - Ja ciągle krążę koło tego świata, który jest nie tylko nasz, ale jeszcze innych form życia - mówiła nam po wydaniu "Chwili" - i wciąż próbuję zrozumieć, jak odbierają nas rośliny.
Jednostronna znajomość między
mną a wami
rozwija się nie najgorzej.
Macie u mnie imiona:
klon, łopian, przylaszczka,
wrzos, jałowiec, jemioła,
niezapominajka,
a ja u was żadnego.