http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Larssonie i jego "Millennium"

redkult
2012-01-11, ostatnia aktualizacja 2012-01-12 15:58

Dziewczyna z tatuażem
Dziewczyna z tatuażem
fot. zdjęcia promocyjne

Do kin wchodzi właśnie "Dziewczyna z tatuażem". Główne role w hollywoodzkiej ekranizacji kryminału Stiega Larssona grają Daniel Craig i Rooney Mara. Co sprawiło, że James Bond wcielił się w rolę szwedzkiego pismaka? Na czym polega magia książki Larssona? Dziennikarze "Gazety" na tropie tajemnicy największego bestsellera wszech czasów

Dziewczyna z tatuażem
fot. zdjęcia promocyjne
Dziewczyna z tatuażem
Dziewczyna z tatuażem
fot. zdjęcia promocyjne
Dziewczyna z tatuażem
Dziewczyna z tatuażem
fot. zdjęcia promocyjne
Dziewczyna z tatuażem
Dziewczyna z tatuażem
fot. zdjęcia promocyjne
Dziewczyna z tatuażem
Dziewczyna z tatuażem
fot. zdjęcia promocyjne
Dziewczyna z tatuażem
Dziewczyna z tatuażem
fot. zdjęcia promocyjne
Dziewczyna z tatuażem
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Dziś w "Gazecie": Lisbeth pragnie miłości
Jacek Szczerba pisze o tym, jak reżyserowi Davidowi Fincherowi wyszło przeniesienie ponad 600-stronicowej powieści na 160 minut taśmy filmowej.
Czy amerykańskie przeróbki europejskich przebojów filmowych zawsze muszą być nieudane?
Oprócz tego Wojciech Orliński opowiada, co ze szwedzkiej książki rozumieją Amerykanie oraz czym różni się śnieg z północnego zachodu USA od śniegu szwedzkiego.

Dziś w "Dużym Formacie": Burżujka gra punkówę
Lisbeth Salander ma dziwną moralność i fotograficzną pamięć. Jej ciało dziewczynki pokrywają tatuaże, na twarzy piercing, w torebce młotek do rozbijania męskich głów. Tymczasem grająca ją Rooney Mara to dziewczyna z bogatej rodziny związanej z futbolem amerykańskim. Jak to się stało, że zagrała Lisbeth? Wyjaśnia Jacek Szczerba.



Na czym właściwie polega siła serii "Millennium"?

Na pewno pomogła umiejętnie narysowana para bohaterów. Gdy poznają się w "Mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet", Mikael Blomkvist szuka Harriet - siostrzenicy 82-letniego Henrika Vangera, emerytowanego szefa jednego z największych szwedzkich koncernów. A może raczej jej mordercy, gdyż Vanger sądzi, że Harriet w 1966 r. zgładził ktoś z rodziny (teraz jest rok 2003). Lisbeth Salander - hakerka i specjalistka od researchu umiejąca znaleźć coś na każdego - wspiera Blomkvista w tych poszukiwaniach.

Oboje są prawi i oboje są outsiderami. Nie wpisują się w wyścig szczurów, a mimo to umieją korzystać z dobrodziejstw świata, w którym nie zawsze czują się najlepiej. Pewnie wielu z milionów czytelników prozy Larssona też by tak chciało.

Blomkvist nie robi dziennikarskiej kariery w wielkim koncernie, ale i tak zgarnia wszelkie możliwe branżowe nagrody, zyskuje medialną popularność. Salander jest wyalienowana, jej życie to ciągła trauma: w dzieciństwie bezprawnie trzymano ją w psychiatryku, jej opiekun prawny ją gwałcił. Jednak silna wola i geniusz komputerowy pozwalają jej się obronić.

Obie te postaci to uosobienie wolności, i to wszelakiego rodzaju - także seksualnej. Blomkvist sypia z zamężną Eriką Berger, ma też inne kobiety. Salander jest biseksualna: miała romans z Blomkvistem, sypia z przyjaciółką, poza tym łatwo zdobywa partnerów na parę nocy. Co ważne, jakkolwiek zmieniałaby się ich wzajemna relacja, wciąż pozostają przyjaciółmi. Która z tych postaci jest ciekawsza? Salander, bo się w tych trzech tomach zmienia.

"Millennium", choć to tylko rozrywka, jest w pewien sposób apoteozą mechanizmów demokratycznych. Widzimy tu, jak w łonie służb specjalnych tworzy się nieformalna grupa pozostająca poza wszelką kontrolą i zimnowojenna z ducha. I co? Zostaje ona zdemaskowana i zlikwidowana. W tej sprawie dogadują się: policja, dziennikarze i służby specjalne. W trzecim tomie akcja sięga nawet szczebla premiera Szwecji.

Ale to nie tylko triumf prawa. Także elementarnej przyzwoitości. Bo to w demokratycznej Szwecji mamy niszowy miesięcznik "Millennium", w którym pracują uczciwi, nieprzekupni i inteligentni ludzie, wytrwale dochodzący prawdy.

Kolejną zaletą trylogii Larssona jest sugestywność w przedstawieniu środowisk, wśród których się rozgrywa. Funkcjonowanie redakcji prasowych, specyficzny język środowiska komputerowców - wszystko to jest tu oddane zajmująco i przejrzyście.

Wszystkie te przymioty "Millennium" na nic by się jednak zdały, gdyby Larsson nie miał wyjątkowego talentu narracyjnego. On, jako były dziennikarz, pisze po dziennikarsku: szybko i energicznie. Tempo jego książek napędzają ostro cięte dialogi albo zwarta narracja streszczająco-opisująca. To, że całość jest dzielona na krótkie jak fotograficzne migawki rozdziały, też dodaje jej kopa.

Larsson zręcznie radzi sobie z polifonią - mnóstwem wątków i coraz to nowych postaci. Gdy po kilkudziesięciu stronach wraca do jakiejś figury, robi to tak, żebyśmy wiedzieli, kto zacz i czym się trudni.

Nie stosuje żadnych językowych ozdobników. Jego opisy są konkretne - np. kto założył jaką podkoszulkę - nie ma tu metafor ani piętrowych porównań. To sprawia, że jego proza jest w oczywisty sposób filmowa.

O wszystkich składnikach kryminału doskonałego pisze Jacek Szczerba.



Polityczna biografia autora kryminałów

Przez pięć lat po jego śmierci dziennikarze nie byli w stanie ustalić oczywistych faktów. Jak miał właściwie na imię? Stig? Stieg? Gdzie się urodził - w Skelleftea czy gdzieś obok? Walczył na wojnie w Etiopii, w Erytrei czy wcale? Należał do partii komunistycznej czy tylko sympatyzował? Był socjalistą, trockistą, anarchistą? Ile części "Millennium" napisał?

Na pewno było w nim dużo gniewu. Złościł się na rodziców, którzy pozbyli się go z domu, kiedy był mały, na socjaldemokratów, którzy obiecywali kraj raj, na zakłamany Kościół, na agresywną Amerykę, na strasznych szwedzkich mieszczan.

Przez lata wylewał wściekłość w publicystyce, którą mało kto czytał. Atakował konserwatystów, zwolenników tradycyjnej rodziny. Gdy ultraradykalne prawicowe ugrupowania przeprowadzały zamachy na dziennikarzy o podobnych do jego poglądach, śledził i piętnował przejawy szwedzkiego rasizmu i gloryfikowania faszyzmu.

Tworząc dzieło życia - trylogię "Millennium" - ubrał swój gniew w literaturę. Złoczyńcami uczynił białych heteroseksualnych mężczyzn. Pozytywnymi bohaterami - wszelkiej maści odmieńców.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5
  • 1
  • 5
  • 15 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':