David Fincher, reżyser "Dziewczyny z tatuażem", amerykańskiej ekranizacji pierwszego tomu "Millennium" Stiega Larssona, mówi w wywiadach o castingu do roli Lisbeth Salander: "Szukałem kogoś niezwykle połamanego, kto usytuował się na marginesie, kto unika tego, żebyśmy patrzyli mu w oczy. Chodziło mi o to, żebyśmy pojęli, co Lisbeth myśli, poprzez to, jak się zachowuje, poprzez słowa, jakich używa, poprzez stroje, które nosi. Chciałbym móc powiedzieć, że gdy skończyłem czytać scenariusz, zawołałem: - Oczywiście, Rooney Mara! Ale to byłoby kłamstwo".
A jednak to właśnie Rooney Mara (rocznik 1985) dostała rolę Salander - genialnej i wyalienowanej 24-letniej hakerki, obdarzonej fotograficzną pamięcią - po 2,5 miesiąca przygotowań i pięciu testach ekranowych. W "Dziewczynie z tatuażem" Salander pomaga dziennikarzowi Mikaelowi Blomkvistowi (Daniel Craig) w poszukiwaniach Harriet - siostrzenicy 82-letniego Henrika Vangera (Christopher Plummer), emerytowanego szefa jednego z największych szwedzkich koncernów. A może raczej jej mordercy, gdyż Vanger sądzi, że Harriet w 1966 roku, czyli 40 lat wcześniej, zgładził ktoś z rodziny.
Mara mówi: "Myślę, że głównym powodem, dla którego dostałam tę rolę, było to, że jestem nieznana. David doskonale wiedział, że jeśli ludzie za coś kochają Lisbeth, to za to, że jest zagadką, ukrytą głęboko tajemnicą. Wybranie aktorki zbyt wyraźnie już z czymś identyfikowanej bez wątpienia nie przysłużyłoby się tej postaci".
Fincher mówi: "Od momentu, gdy Rooney przeczytała scenę twarzą w twarz z Danielem Craigiem, było wiadomo, że będzie dobra. Nie można jej zdominować. Zapomnijmy o jej 44 kg wagi, zapomnijmy o czarnych włosach, o tatuażach, o przekłuwaniu nosa i uszu. Potrzebowałem kogoś, kto w ogóle nie zamierza się zatrzymać. Lisbeth wciąż idzie do przodu".
A Craig dodaje: "Chociaż to ja gram główną rolę, Rooney Mara ukradła mi film".
Dziennikarze porównywali casting Finchera do szukania Scarlett O'Hary do "Przeminęło z wiatrem" (1939) Victora Fleminga. Mara w finałowej rozgrywce miała za rywalki: Natalie Portman, Emily Browning, Léę Seydoux, Scarlett Johansson i Carey Mulligan. Byli też zwolennicy pomysłu, wśród nich krytyk Roger Ebert, by zatrudnić Noomi Rapace (rocznik 1979), która świetnie zagrała Lisbeth w szwedzkiej ekranizacji "Millennium". Ona jednak odmówiła, tłumacząc, że była Salander przez trzy lata kręcenia trzech części filmu i nie chce przez to przechodzić jeszcze raz.
Lisbeth
Na czym polega fenomen Salander? Jeden z jej internetowych fanów napisał: "Od czasów Anny Kareniny literatura nie miała tak pełnokrwistej postaci kobiecej. Salander ma charakter, ma swoje mroki i tajemnice, dziwną moralność, jest gwałtowna, niebywale inteligentna, a jednocześnie aspołeczna, nie potrafi kochać, nie potrafi się przyjaźnić, za to potrafi nienawidzić i walczyć o swoje. Bezpruderyjna, seksowna, zbuntowana. Jej ciało dziewczynki pokrywają tatuaże, na twarzy piercing, w torebce młotek do rozbijania męskich głów. Bohaterka iście cyberpunkowa, niczym Lara Croft z gry komputerowej, tyle że o znacznie bogatszym wnętrzu".
Jak ująć krótko naszą doń sympatię? O Erichu von Stroheimie, grywającym na początku XX wieku wredne postaci, wymyślono w Hollywoodzie zręczny slogan reklamowy: "Człowiek, którego kochacie nienawidzić". Do Salander pasowałaby chyba jego przeróbka: "Kobieta, z którą kochacie nienawidzić".
Bo jest przecież tak, że współczując Salander, podzielamy jej niechęć do współczesnego świata i podziwiamy jej zręczność w radzeniu sobie z nim. Życie Salander to ciągła trauma: w dzieciństwie bezprawnie trzymano ją w psychiatryku, a jej opiekun prawny ją gwałcił. Za to ojciec - rosyjski agent Aleksander Zalachenko - maltretował matkę, dlatego Lisbeth próbowała go zabić. Potem on też starał się ją zamordować (zakopał ją nawet w grobie). Na dokładkę Salander jest podejrzana o zabójstwo dwójki dziennikarzy, którzy rozpracowali siatkę przemycającą z Europy Wschodniej kobiety wykorzystywane w seksbiznesie.
Jednak silna wola i geniusz komputerowy pozwalają się jej wybronić. Co więcej, Lisbeth kradnie wstrętnemu oszustowi kolosalną kasę (prawie 2,5 miliarda dolarów) i kupuje w Sztokholmie 21-pokojowe mieszkanie, w którym, co świetnie ją charakteryzuje, urządza tylko trzy pokoje. No i jest na wszelkie sposoby wolna, więc nie znosi żadnych ograniczeń, łamie każde internetowe zabezpieczenie. W sferze obyczajowej to biseksualistka: ma romans z Blomkvistem, sypia z przyjaciółką - francuską studentką Miriam Wu, często i łatwo zdobywa partnerów na kilka nocy. Co nie znaczy wcale, że jest z tym szczęśliwa.
Rooney
Jak się ma do tego portretu życiorys Rooney Mary? Nijak. Mara pochodzi z bogatej rodziny związanej z futbolem amerykańskim: jeden jej dziadek, Art Rooney, był założycielem drużyny Pitts-burgh Steelers, drugi, Tim Mara - drużyny New York Giants. Wychowywała się pod Nowym Jorkiem. Miała, jak mówi, normalne dzieciństwo, choć za futbolem amerykańskim nie przepada. Jej starsza siostra - Kate Mara - pierwsza została aktorką, występowała w musicalach na Broadwayu. Rooney grała w szkolnych przedstawieniach i w filmach studenckich na Uniwersytecie Nowojorskim, gdzie podczas indywidualnego toku studiów zgłębiała m.in. psychologię. Mając 19 lat, zaczęła chodzić na filmowe przesłuchania. Po festiwalu w Sundance w 2009 roku znalazła się na liście "25 nowych twarzy kina niezależnego". Do komercji wprowadził ją "Koszmar z ulicy Wiązów" (2010), remake horroru z 1984 roku, w którym grała - wedle niej samej, niezadowolonej z występu - "najbardziej samotną dziewczynę na świecie". Wszystko zmieniły cztery dni na planie "The Social Network" Finchera, gdzie pojawia się w liczącej 99 ujęć scenie, w której jej bohaterka, po słownym ping-pongu, zrywa z Markiem Zuckerbergiem (Jesse Eisenberg), co inspiruje tegoż do stworzenia Facebooka. Mara mówi: "Wiedziałam już, co chcę robić i jak chcę to robić".
Gdy spotkali się przed "Dziewczyną z tatuażem", Fincher powiedział jej: "Obsadziłem cię w innym filmie, żebyś była ciepła i kobieca, wymowna i dojrzała. Teraz nie potrzebuję żadnej z tych cech. Chcę antytezy tamtej postaci. Więc musimy zacząć od wyskrobywania tego, co było".
Rola
"Millennium" najpierw przeczytała matka Mary i dowiedziawszy się, że w Hollywood chcą robić z tego film, uznała, że córka byłaby odpowiednia jako Lisbeth. Rooney zainteresowała się Larssonem dopiero wówczas, gdy usłyszała, że będzie to reżyserował Fincher. Zamknęła się w pokoju i w ciągu tygodnia przeczytała trzy tomy. "Zakochałam się w tej postaci" - mówi o Salander. Szykując się do roli, ścięła kasztanowe włosy, przekłuła sobie nos, wzięła lekcje szwedzkiego i nakręciła kilka ujęć w metrze w Los Angeles. Po 2,5 miesiąca miała dość wahań Finchera. Spotkała się z nim, żeby powiedzieć: bierzesz mnie albo nie. Tymczasem on posadził ją przed sobą i wygłosił długą przemowę, tłumacząc, jak ta rola wpłynie na jej karierę: że może ją zaszufladkować. Powiedział: "Masz pół godziny, żeby zastanowić się, czy naprawdę tego chcesz".
Pięć dni później znalazła się w Szwecji, gdzie film kręcono. Fincher poprosił szefa castingu, żeby zadzwonił do niej i przedstawił listę rzeczy, które ma zrobić w ciągu miesiąca: nauczyć się palić, jeździć na deskorolce, jeździć na motorze, poprawić swój szwedzki akcent, spotkać się z kobietami, które padły ofiarą przemocy seksualnej, i trenować chodzenie nago. Marę przeraziło tylko jeżdżenie na motorze. Każde z uszu dała sobie przekłuć czterokrotnie. Ma też przekłuty nos i wargę, brew i prawy sutek. Jej brwi wybielono, a na ciele zrobiono tatuaż w kształcie smoka. Brała lekcje kick-boxingu i obsługi komputera. Mówi: "Czułam się, jakbym poszła do szkoły. Miałam dwie godziny jazdy na motorze, dwie godziny lekcji akcentu itd.".
Makabryczna atmosfera filmu nie sprawiała jej kłopotu: "U Finchera najtrudniejsze są do grania sceny, w których postać otwiera drzwi, ma coś jeść albo wsiada i wysiada z samochodu. Te uważane za trudne ostatecznie okazują się najłatwiejsze". Scenę gwałtu kręcili cały tydzień - był to zresztą tydzień z dniem św. Walentego - po 16 godzin na dobę. Uznała ją za wyzwanie nie pod względem emocjonalnym, lecz fizycznym. Mówi: "Dla tych, którzy palą, praca z Davidem jest najlepszym sposobem, żeby przestać. Gdy kręcisz scenę z papierosem, wypalasz ich 30, przy prawie takiej samej liczbie dubli".
Reklama
"Dziewczyna z tatuażem" od początku jest reklamowana przy użyciu postaci Lisbeth. W lutym 2010 roku Fincher tak opisywał przygotowywany plakat: "Pokazuje Daniela Craiga w połowie zasłoniętego przez Rooney Marę, która patrzy prosto w obiektyw. Jej włosy są postawione, twarz wykolczykowana, a ciało pokryte tatuażami. Zdjęcie jest czarno-białe i piękne, ale nie ma mowy, żeby jakiekolwiek studio pozwoliło go użyć, bo Mara jest naga od pasa w górę". A jednak Sony, producent filmu, pozwoliło, licząc zapewne na świetnie służący promocji skandal. Za to pewna firma odzieżowa poprosiła Trish Summerville, autorkę kostiumów do "Dziewczyny z tatuażem", o stworzenie kolekcji inspirowanej Salander - "współczesnego Don Kichota 2.0, dla którego sensem życia są komputery". Kolekcja "w stylu neogrunge, dla kobiet lubiących miejski mroczny styl" zwie się "Dragon Tattoo". Summerville mówi: "Styl Salander jest autentyczny. Nosi ubrania długo, przez co stają się one wyjątkowo komfortowe. Jest wśród nich na przykład bluza, która stała się niemal tarczą chroniącą ją przed złym światem". "Dragon Tattoo" liczy 30 projektów ubrań, "zarówno w stylu modnych nastolatek, jak i lolitek romansujących ze stylem gotyckim". Są w niej skórzane kurtki motocyklistów, luźne bluzy z kapturem, dżinsy rurki, oraz dodatki: szaliki kominy i etniczne kolczyki.
Rooney powiada o pracy nad filmem: "Spędziłam ponad rok z szybkością 160 km na godzinę, pracując na czystej adrenalinie. Trudno z czegoś podobnego wyjść. Zwłaszcza dla kogoś takiego jak ja, kto rozwija się, gdy jest na czymś skupiony. Jest potem ciężko, gdy się to coś traci".
Za rolę w "Dziewczynie z tatuażem" dostała już nominację do Złotego Globu. Podpisała kontrakt na trzy filmy wg "Millennium". Mara mówi: "Nawet jeśli to nie David nakręci drugi, ja w nim będę. Najwyżej zabiję producentów za odstawienie Finchera, ale w nim będę".
Od 21 grudnia "Dziewczyna z tatuażem" (o budżecie 90 mln dol.) zarobiła w świecie 106 mln dol, z tego 76 mln w Stanach. Teraz pora na Polskę.