Film ''Żelazna Dama''. Meryl Streep w roli Margaret Thatcher
- To jest film dużo bardziej o starzeniu się i o demencji, niż o niezwykłej pani premier - powiedział w radio BBC brytyjski premier David Cameron, po środowej londyńskiej premierze "Żelaznej Damy" Phyllidy Lloyd.
- Ale Meryl Streep zagrała Thatcher świetnie - zastrzegł Cameron, podkreślając jednak, że wolałby, żeby film powstał kiedy indziej, nie za życia 86-letniej dziś, i cierpiącej na zaniki pamięci Margaret Thatcher. Cameron zażartował też, że za jego życia na pewno nie powstanie żaden film o nim.
Zareagowali także inni politycy - Douglas Hurd, minister spraw zagranicznych za rządów Thatcher, powiedział, że film oferuje "makabryczny spektakl". Streep odpowiedziała, że rozumie te ataki: "Choroba psychiczna nas przeraża. Gdyby Thatcher miała problemy z płucami i gdybym kaszlała w filmie, nikt by nie miał zastrzeżeń. Ale taka jest natura, taka jest prawda. Nie ma niczego złego w mówieniu w filmie prawdy".
Krytycy brytyjscy przyjęli "Żelazną Damę" chłodno. Lewicowy "The Guardian" uznał, że film jest próbą rehabilitacji Thatcher, i że powinien się nazywać "Zardzewiała Dama". Kilka gazet narzeka, że film próbuje zrobić z Thatcher ikonę feminizmu, choć w jej gabinecie było niewiele kobiet, bo wolała towarzystwo mężczyzn.