Faktycznie, w programie znalazły się niemal same narodowe kolubryny (
"Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie" Mikołaja Grabowskiego, "Mickiewicz. Dziady. Performance" Pawła Wodzińskiego,
"Klub Polski" Pawła Miśkiewicza o sprawkach przebywających na emigracji wieszczów i bohaterów romantycznych) oraz spektakle o specyficznie polskiej tradycji i historii.
Przypadek? Kaprys selekcjonerów? Bynajmniej. Rok 2011 w teatrze był nieustanną dyskusją nad wszystkim, co rozwinęło się w XIX wieku: od pojęcia narodu, przez myśl rewolucyjną, aż po romantyczne rozchwianie między fanatyzmem a krytyką status quo.
Jest o czym rozmawiać
"Utwór o Matce i Ojczyźnie", Bożena Keff, reż. Jan Klata, Teatr Polski, Wrocław
"W imię Jakuba S.", Paweł Demirski, reż. Monika Strzępka, Teatr Dramatyczny w Warszawie i Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie
"Tęczowa Trybuna 2012", Paweł Demirski, reż. Monika Strzępka, Teatr Polski w Warszawie
"Lenz", Georg Büchner, reż. Barbara Wysocka, Teatr Narodowy w Warszawie
"Mickiewicz. Dziady. Performance", reż. Paweł Wodziński, Teatr Polski w Bydgoszczy
Artyści ze zdumieniem i fascynacją przyglądali się wszystkim nowym zastosowaniom hasła "Polska", marki "Polska", wezwania "
Polska!". Śledzili konsekwencje katastrofy smoleńskiej, obserwowali niekończący się spektakl uliczny na motywach narodowych, jaki rozgrywał się przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie ("Sprawa" Jerzego Jarockiego, "Nie-Boska Komedia. Rzecz o krzyżu" Piotra Kruszczyńskiego, "Wyzwolenie" Piotra Jędrzejasa). Komentowali lapsusy językowe urzędników reprezentujących Polskę w ramach prezydencji w UE. Zastanawiali się, co znaczy "narodowy" w kontekście budowy komercyjnego stadionu i podporządkowywania wydatków państwa jednej sportowej imprezie dla ekonomicznie uprzywilejowanych ("Tęczowa Trybuna 2012" Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego w Teatrze Polskim we Wrocławiu).
Na scenach zjawili się więc ponownie wszyscy narodowi wieszcze. Słowacki, Krasiński, Mickiewicz przybyli w cieniu krzyża i w huku spadającego samolotu. Zaczerpnięte z "Dziadów" hasło "salon warszawski" powtarzano jako oskarżenie. Monika Strzępka i Paweł Demirski, twórcy spektakli zaangażowanych ("Tęczowa Trybuna 2012",
"Położnice szpitala św. Zofii", "W imię Jakuba S."), krążyli wokół tego tematu, obwiniając warszawskie elity o wzrost nierówności społecznych i zanik solidaryzmu. Ze spowitą smoleńską mgłą Polską rozprawiał się Jan Klata, który w "Utworze o Matce i Ojczyźnie" (Teatr Polski we Wrocławiu) porównał ją do toksycznej, zrzędzącej matki.
Poza tą dyskusją znaleźli się jedynie artyści, którzy szykowali produkcje eksportowe (sponsorowane przez partnerów zagranicznych
"Opowieści afrykańskie" Krzysztofa Warlikowskiego czy
"Nosferatu" Grzegorza Jarzyny) bądź wymyślone, by "uświetniać" Euro-imprezy ("Poczekalnia.0" Krystiana Lupy miała uświetnić Europejski Kongres Kultury we Wrocławiu).
Wszystkie te prestiżowe spektakle mistrzów rozczarowały. Twórcy pracowali w trybie autorskim, laboratoryjnym, eksperymentalnym, zabrakło im jednak punktu zaczepienia. Atakowali zbyt łatwych wrogów, dochodzili do oczywistych konkluzji, doskonalili formę, nie szukając nowych tematów. Co z tego, że ich spektakle oglądało się bez przykrości, skoro z perspektywy okazywały się intelektualnie i emocjonalnie pomijalne?
Liczyli się ci, którzy dostrzegali nowe problemy, proponowali ostre diagnozy społecznych konfliktów. Często poświęcali oni "dla sprawy" zasady kompozycji i przejrzystości, ryzykując zerwanie sojuszu z widownią. Spektakle podejmujące temat mentalnego rozdarcia, niedopasowania i współczesnej polskości na poważnie budziły gniew, konsternację bądź irytowały wojowniczym pesymizmem. Ciarki przerażenia wywoływał np. poświęcony doświadczeniu schizofrenii "Lenz" Barbary Wysockiej z Teatru Narodowego czy "Położnice szpitala św. Zofii" z wezwaniem "Przestańcie się wreszcie rodzić!".
Rok 2011 to 12 miesięcy mroku, narzekań, czarnowidztwa i poszukiwania źródeł społecznych konfliktów, które w XIX wieku się zaczęły i językiem XIX wieku nadal są wyrażane.