Był jedną z najbardziej wyrazistych osobowości na scenie lat 80. Fani otaczali go kultem, przeciwnicy szczerze nie znosili. Prowadziło to często do sytuacji skrajnych. Wyznawcy Ciechowskiego byli świetnie zorganizowani. Potrafili w jedno sobotnie popołudnie skrzyknąć się, aby wywindować wysoko na liście przebojów Programu Trzeciego nową piosenkę Republiki, która miała swoją radiową premierę zaledwie kilka godzin wcześniej. Wystarczył jeden publiczny automat na Dworcu Centralnym i odpowiednio szybko reagująca grupa członków fanklubu. To wszystko przed internetem i głosowaniem za pośrednictwem SMS-ów.
Wrogowie też potrafili się zorganizować. W czasach największej popularności zespołu prasa opisywała przypadki absurdalnej rywalizacji zwolenników grupy z wyznawcami Lady Pank. Ile było w tym prawdy, ile wymysłów PRL-owskiej propagandy, trudno orzec, ale opowieści o uczesanych "na poppersa" (
fryzura, którą nosił wówczas Ciechowski) fanach Republiki, którym na ulicy banda chuliganów obcięła grzywkę, nie były rzadkością.
Z agresją spotykała się zresztą również sama grupa. Do legendy przeszły wspólne koncerty Republiki z punkową formacją z Wielkiej Brytanii UK Subs w 1993 r. Absurdalna trasa po Polsce (w sumie kilkanaście występów) mogła zrodzić się tylko w głowie kogoś kompletnie niezorientowanego w niuansach młodzieżowych subkultur. Była pełna awantur na widowni oraz prowokacji ze strony punkowej publiczności.
Intensywność emocji, którą wywoływał Ciechowski, dziś może dziwić. Ale w latach 80., gdy
muzyka stanowiła centrum świata dorastającego pokolenia, była czymś zupełnie naturalnym. Tym bardziej że Republika miała moc nieomal hipnotyzującą. To zasługa osobowości Ciechowskiego i jego żelaznej konsekwencji. Lider Republiki miał wizję przerastającą polską scenę muzyczną. I realizował ją bez żadnych kompromisów.
Formacja wykluła się z działającego pod koniec lat 70. toruńskiego zespołu Res Publica zapatrzonego w artrockowe zespoły pokroju brytyjskiego
Jethro Tull. Ciechowski był w niej początkowo tylko flecistą. Już pod jego kierunkiem grupa skręciła w stronę nowej fali. Nie zrezygnowała jednak z artystowskich ambicji. Pozornie proste, odarte z ozdobników brzmienie, teksty przypominające skandowane hasła, mniej lub bardziej zawoalowane odwołania do Orwella i Vonneguta, czarno-biały image - ten zespół był świadomą artystyczną kreacją.
Ciechowskiego nie interesowała rola gwiazdora. Aspirował raczej do pozycji rockowego intelektualisty. Udowadniał to kolejnymi krokami. Jako Obywatel GC bawił się popem, image'em odwoływał do rosyjskich konstruktywistów, a tekstami prowokował do dyskusji o kondycji Polski końca lat 80.
W następnej dekadzie nagrywał muzykę do filmów, wydał tomik wierszy, produkował nagrania innych artystów (między innymi debiutującej Kasi Kowalskiej), został prekursorem rodzimej wersji world music, gdy jako Grzegorz z Ciechowa wydał polepioną z nowoczesnych brzmień oraz fragmentów autentycznych rejestracji polskiego folkloru płytę "OjDADAna".
Republika i Ciechowski już nigdy nie powtórzyli popularności, jaka była ich udziałem na początku lat 80. Ale czas działa na ich korzyść. Popkulturowe mody sprawiły, że na początku XXI w. twórczość zespołu stała się inspiracją dla debiutujących artystów. Gdy muzyka rockowa na świecie odwoływała się do takich formacji jak XTC, Gang Of Four, Television czy Talking Heads, w Polsce świetnym punktem odniesienia stała się pokrewna im artystycznie Republika. Oszczędne, nowofalowe brzmienie, chłód aranżacji zderzony z emocjonalną linią wokalną, postpunkowa intensywność przeplatająca się z chwytliwymi melodiami - to muzyka z dwóch pierwszych kanonicznych płyt grupy. Dziś dokładnie po te same środki wyrazu sięgają debiutujący reprezentanci indie popu.
To nie przypadek, że do twórczości Republiki w ostatnich latach odwołują się bardzo różni wykonawcy. Z jednej strony płytę z numerami Ciechowskiego nagrała Kowalska, z drugiej - prekursorzy polskiego rocka industrialnego Agressiva 69. Ale przede wszystkim słuchają go debiutanci z ostatniej dekady. - Jestem wyznawcą muzyki i liryki Ciechowskiego od zawsze. W latach 80. jako jednego z nielicznych można go było postawić przy muzykach z Zachodu i nie zauważyłbyś różnicy. Dziś widać, że łączył kultowość i ikoniczność bez napuszenia i martyrologii. Umarł na tyle późno, że zdążył zostawić poważną spuściznę. Weźmy utwór "Moja krew", który powala od pierwszego dźwięku, bez względu na tekst - mówi o liderze Republiki frontman formacji Muchy Michał Wiraszko. Ta poznańska grupa na koncertach chętnie sięgała po "Telefony" Republiki.
Inną słynną piosenkę zespołu - "Białą flagę" - grała formacja Kumka Olik. - Choć moje pokolenie nie wychowało się na "Kombinacie" czy "Białej fladze", teksty Ciechowskiego są aktualne i inspirujące. Stanowią dowód, że język polski w połączeniu z muzyką gitarową może brzmieć dobrze - mówi wokalista i gitarzysta grupy Mateusz Holak.
Jako muzyk Ciechowski awansował do grona klasyków i znajduje spore grono naśladowców. Jako tekściarz wciąż czeka na godnych następców. A przecież gdy o dobrą polską piosenkę coraz trudniej, jego utwory - pełne zaskakujących metafor, porywające językową sprawnością i odwagą - to prawdziwy
uniwersytet dla współczesnych autorów. - Młode pokolenie powinno czerpać z niego znacznie więcej - mówi Wiraszko. - Trochę mnie boli, że o Ciechowskim mówi się obecnie głównie okolicznościowo, przy okazji rocznic, a poświęcony mu festiwal In Memoriam w Tczewie czy zloty fanów Dzień Białej Flagi nie mają należytej rangi. To w końcu jeden z niewielu artystów, może poza Grechutą czy Niemenem, którym naprawdę możemy się na świecie pochwalić.
"4xGC"
Grzegorz Ciechowski
Agora SA
Portret artysty z czasów świetności. A przy okazji znakomite wprowadzenie w złożony świat muzyki i tekstów Ciechowskiego w czterech płytowych odsłonach. Pierwsza to porcja słynnych hitów - tych z czasów Republiki i tych podpisanych przez Obywatela GC - i kilka mniej znanych, trochę zapomnianych nagrań. Druga - Ciechowski jako producent, współpracownik innych artystów: Kasi Kowalskiej, Justyny Steczkowskiej, Katarzyny Groniec. Trzecia - Ciechowski w studiu nagraniowym, ale też na scenie z zespołem Republika w zarejestrowanym w 1999 r. telewizyjnym występie promującym płytę "Masakra". I wreszcie czwarta - Ciechowski oczami muzyków, przyjaciół, bliskich. Zrealizowany w 2002 r. przez TVP dokument sklejony ze wspomnień o artyście oraz materiałów archiwalnych. Cztery zupełnie różne artystyczne twarze twórcy nieustannie poszukującego.
>