http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nowe dziecko Berkowicza

Anna S. Dębowska
2011-12-19, ostatnia aktualizacja 2011-12-19 14:29

Wczoraj w Gdańsku zakończył się bożonarodzeniowy festiwal Actus Humanus, nowe, bardzo udane dziecko Filipa Berkowicza, twórcy Misteriów Paschaliów i Sacrum Profanum

Ensemble Micrologus z Patrizią Bovi i Pinem de Vittorio (oboje śpiewaków w środku). Festiwalu Actus Humanus, 15 grudnia
Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta
Ensemble Micrologus z Patrizią Bovi i Pinem de Vittorio (oboje śpiewaków w...
SERWISY
Od kilku lat regularnie koncertuje w Krakowie zaproszona przez Filipa Berkowicza elita wykonawców muzyki dawnej. Teraz to samo dzieje się w Gdańsku. W programie festiwalu Actus Humanus nie było słabych punktów. W ciągu pięciu dni zagrały zespoły La Venexiana, Ensemble Micrologus, Ensemble Clément Janequin, Modo Antiquo oraz klawesynista Pierre Hantai. Za rok ma być jeszcze lepiej - zaproszenie do Gdańska przyjęli m.in. Le Poëme Harmonique oraz Fabio Biondi i Europa Galante.

Skąd się wziął nad Bałtykiem krakus Berkowicz? Zaczęło się od starań Gdańska o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Ściągnięto go nad morze jako wybitnego fachowca od organizowania wydarzeń kulturalnych. To, co poleca, musi być zawsze najlepsze - taką sobie wyrobił opinię i tego się trzyma. Miasto nad Motławą, w którym roi się od pięknych gotyckich kościołów, aż się prosiło o pierwszej klasy festiwal muzyki dawnej. Gdańsk tytułu ESK nie zdobył, ale Actus Humanus pozostał, a jego dyrektor artystyczny rozbudowuje swoje muzyczne imperium.

O ile w Krakowie robi festiwal w Wielkim Tygodniu, o tyle w Gdańsku - tuż przed Bożym Narodzeniem. Program skupia się wokół średniowiecznych, renesansowych i barokowych dzieł poświęconych narodzinom Chrystusa. Koncerty mają charakter kameralny. Nie było "Oratorium na Boże Narodzenie" Bacha - na Actus Humanus unika się na razie wielkich form i składów, przeciera się ścieżki. Niektórzy artyści - Ensemble Micrologus, Ensemble Clément Janequin - zostali poproszeni o skomponowanie własnego, autorskiego programu, specjalnie na ten festiwal. To już zresztą sprawdzona strategia Filipa Berkowicza.

Jak usłyszałam od samych gdańszczan, w ich mieście nie ma dużych tradycji słuchania muzyki dawnej na instrumentach z epoki. Jak na takie warunki oraz pierwszą edycję można uznać, że festiwal odniósł frekwencyjny sukces. Publiczności przybywało z każdym dniem. Nie chodzi tylko o poziom artystyczny. Filip Berkowicz myśli kategoriami marki i produktu. Wie, że ludzie chcą czegoś ekskluzywnego, co ma pieczęć wysokiej jakości, a przy tym zaspokaja potrzeby poznawcze i estetyczne. Jest do tego elegancko opakowane - wysmakowane logo Actus Humanus zaprojektowane przez Witolda Siemaszkiewicza nawiązuje do linii graficznej krakowskich "produktów" Berkowicza i wygląda jak znak firmowy.

Minusem był brak papierowej książki programowej ze szczegółowym programem - można ją było czytać wyłącznie w wersji pdf, jeśli ktoś dysponował smartfonem.

Największym wydarzeniem pierwszego Actus Humanus był dla mnie recital klawesynowy Pierre'a Hantai w Dworze Artusa. Hantai to wychowanek Gustava Leonhardta, partner gigantów wykonawstwa historycznego, specjalista od muzyki J.S. Bacha i Domenica Scarlattiego. Po wykonaniu II "Suity angielskiej" przeszedł do sedna swego bachowskiego recitalu. "Wariacje Goldbergowskie" (skomponowane dla Johanna Gottlieba Goldberga, utalentowanego klawesynisty rodem z Gdańska) zagrał z takim zaangażowaniem, że bez reszty przykuł uwagę publiczności. Zagłębiony po uszy w muzyce, nie tracił ani na moment kontaktu ze słuchaczami. Podziw wzbudził doskonałym opanowaniem formy - polifonii, kontrapunktów, artykulacji i ornamentacji, przede wszystkim zaś niezwykłym bogactwem dźwięku. Pasjonujące wykonanie, po którym odechciewa się słuchania Bacha granego na fortepianie.



Festiwal rozpoczęła kantata bożonarodzeniowa "Cinque profeti" Alessandro Scarlattiego z 1708 r. wykonaniu zespołu La Venexiana pod kierunkiem Claudio Caviny. Jedna spośród blisko 600 kantat neapolitańskiego kompozytora jest zapomnianym arcydziełem swojego gatunku, obfitującym w poruszające arie pięciu protagonistów, biblijnych proroków. Miesza się w niej radość i opłakiwanie. W odbiorze przeszkadzała zła akustyka kościoła św. Mikołaja. Spośród pięciorga solistów, tylko sopranistka Roberta Mameli poradziła sobie z tym problemem. Śpiewała jak anioł w raju.

W kościele św. Brygidy Ensemble Micrologus z Umbrii rewelacyjnie wykonał średniowieczne pieśni bożonarodzeniowe z różnych regionów Półwyspu Apenińskiego: pastorałki, kołysanki i XIII-wieczne pieśni pochwalne, tzw. laudy. I do zadumy, i do zabawy. Soliści Micrologusa z temperamentną Patrizio Bovi na czele to instrumentaliści śpiewający i śpiewacy, grający na wielu instrumentach dawnych, takich jak rebek, flety, piszczałki, trąby średniowieczne. Świetny wieczór.

Ensemble Clément Janequin z kontratenorem Dominique Visse jako liderem przedstawił renesansowe Boże Narodzenie z drugiej strony Apeninów, z czasów, gdy we Francji rozkwitała muzyka wielogłosowa i poezja dworska. Program był zróżnicowany, w kościele św. Jakuba zabrzmiały proste chansons i wyrafinowane utwory Josquina des Prés i Jacques'a Arcadelta ("Missa Noe noe").

Na finał festiwalu w niedzielę wybrano wyłącznie Antonio Vivaldiego w wykonaniu zespołu Modo Antiquo.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':