"Broniewski. Miłość, wódka, polityka" Mariusz Urbanek
Iskry, Warszawa Potoczysta opowieść o człowieku, którego kochały tłumy, a i on sam kochał być kochany, a jednocześnie przez całe życie zmagał się z samotnością. Polityczne wybory odcisnęły silne piętno na jego życiu, a nawet wciąż odciskają wiele lat po śmierci. Książka wpisuje się w renesans zainteresowania Broniewskim, który wreszcie przestaje być tylko pomnikowym komunistycznym piewcą stalinizmu, a staje się na nowo żywym poetą, którego wiersze śpiewają młode zespoły rockowe. Najlepsza anegdota mówi o tym, jak Broniewski odmówił Bierutowi napisania nowego polskiego hymnu. I za to też należy mu się szacunek.
"Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie" Marek Radziwon
W.A.B., Warszawa Prawdą Iwaszkiewicza jest uroda życia, jej przemijanie, stąd wszechobecna w jego twórczości smuga cienia, stoicka, a często, jeśli ktoś woli, oportunistyczna zgoda na paktowanie z władzą. Iwaszkiewicz wierzy w sztukę, więc uważa za swój pierwszy obowiązek zapewnić sobie dobre warunki do jej uprawiania. W zgrzebnej, półzniewolonej rzeczywistości PRL-u podróżuje, przyjmuje "jak przed wojną", widuje wielkich tego świata, choć prywatnie nie traktuje ich zbyt poważnie. Snobizm? Sybarytyzm? Zapewne. Ale do pewnego stopnia.
"Międzynarodowy komunista. Jerzy Borejsza" Eryk Krasucki
Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa Borejsza był jedną z najbarwniejszych postaci pierwszego okresu Polski powojennej, a w kulturze polskiej lat 1944-48 - najważniejszą. Nie miał żadnych państwowych stanowisk, ale był człowiekiem wpływów. Jego siłą stał się założony przez niego koncern wydawniczy Czytelnik, do którego ściągnął, przekonując albo "kusząc" do współpracy pisarzy oraz ludzi kultury różnych opcji politycznych. Mówiono o nim "Borejsza najważniejsza", Maria Dąbrowska zapraszała go do siebie "na filiżankę herbatki", a Czesław Miłosz pisał: "Z niczego zbudował swoje państwo książki i prasy... Wszystko od niego zależało - posady, przyjęcie książek do druku, honoraria. Byłem w jego stajni, wszyscyśmy byli".