http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Karpowicz: Polakowi staje w okolicach śmierci

Rozmawiała Dorota Wodecka
2011-12-02, ostatnia aktualizacja 2011-12-02 17:13

W Polsce niepokoi mnie powszechny priapizm. Wszystkim ostatnio się usztywnia, i to bez przyjemności - mówi Ignacy Karpowicz, który zajął 2. miejsce w plebiscycie "Gazety" na najlepszego polskiego pisarza przed czterdziestką.

Ignacy Karpowicz
Fot. Grzegorz Dąbrowski / Agencja Gazeta
Ignacy Karpowicz

Kto zdobędzie dla Polski literackiego Nobla 2040? Dziesiąte miejsce w naszym plebiscycie zajął Wojciech Kuczok, dziewiąte Mikołaj Łoziński, ósme Mariusz Sieniewicz, siódme Julia Fiedorczuk, szóste Jacek Dehnel, piąte Jacek Dukaj, czwarte Justyna Bargielska, a trzecie - Michał Witkowski. Drugie miejsce przypadło Ignacemu Karpowiczowi. Na czym polega nasz ranking najlepszych polskich pisarzy przed czterdziestką - dowiesz się tutaj.



Dorota Wodecka: O, Alice Munro?

Ignacy Karpowicz: Proszę zobaczyć, jak dobrze leży w ręku. Jest miła w dotyku i świetnie się przewraca. Ciężki, przyjazny papier.

To ważne?

- Kiedy czytam, co napisałem, muszę mieć fizyczny kontakt z książką. Koniecznie w miękkiej okładce, bo twarda źle leży i utrudnia przewracanie stron. Dobrze się trzyma poezję. Krystynę Miłobędzką albo Martę Podgórnik. Biuro Literackie daje fajny klej, który jęczy, gdy się długo przewraca strony. Zawartość - obok kleju - oczywiście ma znaczenie. Muszę lubić książkę, żeby ją potrzymać. Teraz powinienem potrzymać panią profesor Jadwigę Staniszkis.

Dlaczego ją?

- Piszę o kobiecie, która czasem myśli, że jest ważką. Kobieta ta jest, jak to pani profesor powiedziała kiedyś na własny temat, mieszaniną autorytaryzmu i autyzmu. Bohaterka to profesorka biologii, ma pięćdziesiąt kilka lat. Koleżanka poleca jej studiującego w Białymstoku Peruwiańczyka, który dorabia do stypendium sprzątaniem. Jednak jemu się wydaje, że kiedy samotna kobieta zamawia mężczyznę, to nie o porządki jej chodzi w swoim M, tylko o oporządzenie innego M, czyli, bądźmy oględni, o seks. Pani profesor naprawdę nie ma na ten seks ochoty, bo jak mówiłem, jest głównie ważką. Peruwiańczyk nie rozumie natomiast, że ma przede wszystkim sprzątać. Ich seks jest wynikiem nieporozumienia kulturowego, które można rozbić na autyzm i autorytaryzm.

Skąd się takie historie w głowie biorą?

- No, trzymam te książki i samo przychodzi. Choć trzymanie to nowy rytuał, trzyletni zaledwie. Mimo to istotny, bo jak nie mam w ręce książki, to mi czegoś brakuje. Książki właśnie.

Czy sposób pana pisania zmienił się od debiutu?

- Coraz chętniej zawierzam intuicjom. Kiedyś starałem się dystansować od tekstu. Napisać, odłożyć, żeby zapomnieć, a potem przeczytać obcą głową. Teraz metoda pracy trochę mi się zmieniła. Nie staram się zapomnieć, że jestem autorem. Nie boję się stać po stronie bohaterów. Wydaje mi się, że intuicyjnie czuję, co jest dla tekstu dobre, chociaż oczywiście popełniam błędy. Mniej się ich boję.

To dlatego, że już pan jest wybitnym polskim pisarzem młodego pokolenia?

- Pani sobie ze mnie pokpiwa? Pytam, bo pani chowa się za filiżanką kawy i nie widać wyraźnie przez tę porcelanę, co pani myśli. Nigdy nie czułem się tymi przymiotnikami, których pani użyła. Z przymiotników raczej czuję się wątpliwy, czasem polski, czasem polskojęzyczny, czasem związany z tak zwanym średnim pokoleniem.

Kim jest pisarz średniego pokolenia?

- To ktoś, kto ma tak samo daleko do narodzin jak do śmierci, powiedzmy.

Śnią się panu pańscy bohaterowie?

- Kiedyś śniła mi się Olga z "Balladyn i romansów".

Stara panna, lat pięćdziesiąt, macica nietknięta. Jak to jeszcze szło? O, znalazłam: "W jej życiu wielkie uczucia zmarnowałyby się jak nic, musiałaby poprosić o bezpłatny urlop, żeby mieć czas coś poczuć porządnie".

- Ja ją kochałem. Urzekła mnie pogodną determinacją i niewielkim apetytem. Emocjonalną niezachłannością. Człowiek w kolorze zwanym szary ze swoim normalnym życiem. Wzruszające, prawda? Śniło mi się, że szliśmy po plaży, na której co rusz stały wiaty przystankowe. Autobusów nie pamiętam.

Czym jest normalne życie, które tak pana wzrusza?

- Odmową uczestnictwa w wyścigu. Nieważne, czy o karierę, sukces reprodukcyjny, czy o emocje ukochanej osoby. I brakiem łapczywości. Urzeka mnie prostota bardziej niż życie pełne przygód, podróży, kontaktu ze sztuką. Zawsze miałem w sobie skłonność do zwyczajności - żadnej sinusoidy, tylko linia prosta. Piszę, jakbym nie wierzył w geometrie nieeuklidesowe.

Źródło: Magazyn "Książki"
  • 3
  • 2
  • 1
  • 2
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':